Dopracowany projekt

Gdy patrzymy na samochód, na pierwszy plan rzuca się mocarny, może nawet nieco przesadzony grill, który skutecznie rozpycha się pomiędzy nadkolami. Reflektory o iście azjatyckiej urodzie, wysunięte na boki dodają lekkości przedniej części auta. Linia nadwozia została tak narysowana przez projektantów, że auto wydaje się większe, niż jest w rzeczywistości. Napompowane nadkola i nieco bardziej terenowe niż u większego brata Santa Fe proporcje nadwozia rzeczywiście mogą dawać mylne złudzenie wielkości. Tucson nie zajmuje jednak przesadnie dużo przestrzeni na miejscu parkingowym, dlatego nie obawiałbym się o zwrotność i manewrowanie pod supermarketem.

To, co zasługuje na wyróżnienie z mojej strony, to poszycie drzwi, które mocno zachodzi na próg, przez co ten bez względu na pogodę zawsze pozostaje suchy i czysty. To rozwiązanie uważam za absolutnie niezbędne wyposażenie każdego SUV-a i crossovera, ale nie wszyscy producenci nauczyli się już, że klienci mają nogi, a na tych nogach często mają spodnie, na nogawkach których niekoniecznie mają ochotę zostawić ślady błota. Dostęp do wnętrza jest komfortowy. Drzwi przednie i tylne otwierają się szeroko, a siedziska foteli i kanapy są na odpowiednim dla przeciętnego Europejczyka poziomie. Nie trzeba się więc do Tuscona wdrapywać. Fotele są obszerne i muszę przyznać, a nieczęsto mi się zdarza w innych autach, natychmiast znalazłem idealną pozycję do jazdy. Bogata regulacja foteli pozwala na dostosowanie ich w szerokim zakresie

 Duży plus stawiam również, za regulację kolumny kierownicy. Inżynierowie nie oszczędzali w tej kwestii, dzięki czemu kierownica wysuwa się znacznie dodatkowo ułatwiając zajęcie wygodnej i bezpiecznej pozycji. Nie jest to także takie oczywiste u bezpośrednich konkurentów, gdzie często do ideału brakuje jednego, czy dwóch centymetrów więcej w regulacji wzdłużnej. Pomiędzy fotelami przednimi znajduje się głęboki podłokietnik.

Hyundai Tucson nie stara się nawet udawać terenówki, dlatego podłokietnik jest miękki i umieszczony został na takiej wysokości, by rzeczywiście podpierać łokieć kierowcy. Powiecie, że tak właśnie ma być? Ja odpowiem na to, że nie wszyscy producenci o tym wiedzą i niepotrzebnie silą się na wstawianie "akcentów" terenowych obniżając pozycję podłokietnika i sprowadzając go tym samym do funkcji klapki zamykającej schowek.

Kierownica Tucsona jest miękka, gruba i dobrze leży w dłoniach. Zestaw wskaźników jest czytelny, choć azjatycki rodowód dał o sobie znać i część przycisków porozrzucana jest po kokpicie. Na szczęście pogrupowane zostały w zestawy tematyczne. Honorowe miejsce na desce rozdzielczej zajmuje Naturalnie duży wyświetlacz, który jest już tradycyjnie centrum dowodzenia. Może on być podzielony na kilka segmentów, dzięki czemu w jednym czasie wyświetlane są na nim informacje z nawigacji satelitarnej, radia i komputera pokładowego. To bardzo wygodne rozwiązanie pokazuje, że Hyundai uważnie przyłożył się do projektu rodzinnego SUV-a. Jako, że żyjemy u progu trzeciego dziesięciolecia XXI wieku i nie ruszamy się z domu bez swoich smartfonów, system multimedialny współpracuje z Apple CarPlay i Android Auto. W drugim rzędzie wygodnie usiądą dwie dorosłe osoby, a szczególne słowa uznania należą się za więcej niż przyzwoitą ilość miejsca na stopy.

2 ziarna gorczycy

Jedyny funkcjonalny zgrzyt we wnętrzu odświeżonego Hyundaia Tucsona to jakość, a w zasadzie twardość i faktura niektórych elementów deski rozdzielczej i konsoli środkowej. Nie czepiałabym się tych szczegółów, gdyby mowa była o plastikach, gdzieś w dolnej części wnętrza, do których dotrzecie jedynie podczas gruntownego sprzątania. Tu chodzi jednak o uchwyty na kubki i ścianki podłokietnika, czyli miejsca, do których sięgamy podczas jazdy bardzo często. 

Drugim miejscem, do którego mam szczególną uwagę in minus jest bagażnik. Ze względu na dodatkowe baterie napędu Mild Hybrid jego pojemność zmniejszyła się z 513 do 450 litrów. Uważać również trzeba na roletę, która ma ostre krawędzie, a dodatkowo potrafi się wyszarpnąć z dłoni podczas rozwijania. Sprężyna zwijacza jest moim zdaniem zbyt mocno naciągnięta.

Miękka hybryda

Testowany przeze mnie egzemplarz wyposażony został w najnowszy zespół napędowy, będący tak zwaną miękką hybrydą. W praktyce oznacza to, że auto zyskało 48-voltową instalację elektryczną oraz małe udogodnienie w postaci agregatu będącego połączeniem rozrusznika i alternatora. System odzyskuje energię podczas hamowania jednocześnie wyłączając silnik spalinowy, który w przypadku Hyundaia Tucsona jest dieslem. To druga z serii zelektryfikowanych jednostek napędowych w gamie tego modelu. Na początku roku 2020 debiutował wariant dwulitrowy o mocy 185 KM, teraz mam do czynienia z silnikiem o pojemności 1.6 litra i mocy 136 KM. Silnik dysponuje momentem obrotowym o wartości 320 Nm, czyli dokładnie takim, jak wersja „niezelektryfikowana”. Miękka hybryda ma więc w przypadku Tucsona jedynie obniżyć wartości emisji spalin, a zysk w postaci lepszego przyspieszenia, czy elastyczności jest praktycznie niezauważalny. 

Silnik jest jednak wystarczająco elastyczny w codziennym użytkowaniu i to zarówno podczas jazdy drogami krajowymi, jak i autostradą. Do prędkości 140 km/h podróż jest przyjemna, a w kabinie panuje względna cisza. Na pochwałę zasługuje precyzyjny i niemal sportowy układ kierowniczy, który bardzo ochoczo współpracuje z kierowcą i błyskawicznie wykonuje polecenia wydawanie przez kierownicę. Zawieszenie wielowahaczowe zdecydowanie pomaga w utrzymaniu samochodu „w czarnym”.

Moc na koła przenoszona jest za pomocą dwusprzęgłowej automatycznej, 7-biegowej skrzyni biegów, a napęd realizowany jest na oś przednią. Niestety nie miałem okazji przetestować Tucsona w bardziej terenowych warunkach i sądzę, że klienci nie będą nawet o tym myśleć, ale stabilność i prowadzenie na szutrowej drodze uważam za niemal wzorową. Należy więc przyjąć, że podczas zimowych podróży auto pozostanie równie niewzruszone i zapewni kierowcy i pasażerom odpowiednie bezpieczeństwo. Z resztą najlepiej będzie jeśli potraktujemy Tucsona jako wygodne podwyższone, rodzinne kombi, bo prześwit 17 cm nie zachęca do zjeżdżania z asfaltu. 

Osiągi na papierze nie wyglądają imponująco, bo przyspieszenie do 100 km/h w 11,8 sekundy oraz prędkość maksymalna 180 km/h prezentują dziś samochody miejskie, ale z drugiej strony auto nastawione jest na oszczędzanie paliwa i redukcję emisji szkodliwych substancji do otoczenia. Producent podaje średnie zużycie oleju napędowego w trasie na poziomie 4,8 l/100 km, a w mieście 6,2 l/100 km. Takie wyniki są do uzyskania przy bardzo spokojniej i uważnej jeździe. Mnie nie udało się zbliżyć do tych wartości, ale wyniki o litr wyższe, także uważam za obiecujące. 

Podsumowując moje tygodniowe spotkanie z Hyundaiem Tucsonem uważam, że droga obniżenia emisji spalin jest jak najbardziej słuszna, bo przecież musimy w końcu zacząć ratować naszą planetę, by służyła kolejnym pokoleniom. Jestem jednak zdania, że może należałoby się do tego przygotować lepiej i zaregować bardziej systemowo, a nie wymuszać na producentach aut kosztowne i niekoniecznie racjonalne rozwiązania. Miękka hybryda jest bowiem tworem unijnych przepisów, a nie elementem walki o lepsze jutro, a dodatkowo rozwiązaniem kosztownym, za które zapłacić muszą klienci. Sam samochód jest jednak wart zainteresowania, bo Hyundai znów pokazał, że koreańska motoryzacja stoi z wyprostowaną głową w tym samym szeregu, co marki japońskie i niemieckie.

Hyundai Tucson 1.6 CRDI 48V - dane techniczne:

Pojemność skokowa: 1598 cm3
Moc: 136 KM przy 4000 obr./min
Moment obrotowy: 320 Nm przy 2000-2250 Nm obr./min
skrzynia biegów: Automatyczna 7-biegowa
Prędkość maksymalna: 180 KM
Przyspieszenie 0-100 km/h: 11,8 s
Wymiary D/S/W (mm): 4475/1850/1645

ZOBACZ: AUTA Z DUSZĄ: Buick, czyli amerykańskie auta, które znikają z USA

CZYTAJ TEŻ: Suzuki GSX-S 125 - w mieście mu do twarzy [MOTO PIĄTEK]

WIĘCEJ Z CYKLU MOTO PIĄTEK: Mercedes EQC 400 – gwiazda wśród elektryków i elektryk wśród gwiazd [MOTO PIĄTEK]​​​​​​​