Hybryda Plug-in jest tak naprawdę kompromisem pomiędzy elektromobilnością kojarzoną do tej pory z motoryzacją miejską i spektakularnymi projektami amerykańskiego wizjonera Elona Muska, a poczuciem bezpieczeństwa związanym z zachowaniem mobilności i swobody poruszania się poza aglomeracjami dużych miast. W polskich warunkach, w których wciąż jeszcze kuleje infrastruktura ładowania strach przed wybraniem się autem elektrycznym na wakacje powoduje, że stosunkowo niewielu klientów decyduje się dziś na zakup auta bezemisyjnego, choć według badań Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych wynika, że ponad 60% rodaków rozważa zakup auta elektrycznego w przyszłości.

Elektromobilność w natarciu

BMW z elektrycznością eksperymentuje od 2013 roku, a model i3 dzielnie opiera się próbie czasu i wciąż wygląda dizajnersko i świeżo. Pierwszymi wersjami tego auta można było pokonać realnie około 150 kilometrów, podczas gdy dziś bez problemu możemy wybrać się np. z Warszawy do Torunia i spokojnie poszukać ładowarki, bo realny zasięg auta to ponad 250 kilometrów. Chyba nikt nie ma już dziś wątpliwości, że czas elektromobilności nadchodzi coraz szybszym krokiem, ale by przygotować się do niego i zmienić swoje nawyki BMW proponuje klientom rozwiązanie połowiczne, jakim są auta zasilane zarówno benzyną, jak i prądem. Zasada jest prosta: W mieście jeździmy na prądzie, a w trasę ruszamy wykorzystując silnik spalinowy wspomagany przez agregat elektryczny. Okazuje się jednak, że hybryda Plug-in nie jest rozwiązaniem dla każdego kierowcy, bo by w pełni wykorzystywać walory elektromobilności musimy mieć dostęp do gniazdka. Ładowanie powinno odbywać się w nocy w przydomowym garażu, albo, jeśli mamy taką możliwość, na firmowym parkingu. Auto z w pełni naładowanymi bateriami, bez względu na model jest w stanie przejechać od 35 do nawet 50 kilometrów nie zużywając nawet kropli paliwa i dokładnie o to chodzi, by redukować ilość zanieczyszczeń w przestrzeni miejskiej. Jakimi zatem modelami kusi dziś BMW swoich klientów?

BMW 330e – sport i precyzja w ekologicznym przebraniu

Na pierwszy rzut oka nowa „Trójka” nie wyróżnia się niczym szczególnym. To prawda, że jest to bardzo ładnie narysowany sedan (ta wersja napędowa występuje także w wersji kombi, którą BMW nazywa Touring), ale stonowana stylistyka sprawia, że samochód zaczyna znikać w gąszczu innych pojazdów. Moi koledzy i koleżanki po fachu szybko wskazali swoje typy i ruszyli zaplanowaną trasą testową we wschodnie rejony Mazur. Jako przebiegły strateg pozwoliłem, by koledzy odebrali kluczyki do limuzyn serii 7 i 5 oraz do jakże modnych SAV-ów (tak, to nie błąd. W nomenklaturze BMW SAV to Sport Activity Vehicle) i ruszyli w drogę. Gdy ciepły wiatr rozwiał bitewny kurz, na stoliku został już tylko kluczyk do białego sedana BMW 330e. I o to właśnie chodziło, bo Warmia i Mazury to kraina nie tylko tysiąca jezior, ale i tysięcy zakrętów, a to właśnie „Trójka” powinna czuć się w tych warunkach najlepiej. 

Pomyślałem sobie, że będę stopniował napięcie i dopiero pod koniec tego akapitu napiszę swoje wrażenia, ale Mistrz Hitchcock w swoich filmach najpierw prezentował bombę, a w dalszej części filmu zwykł jeszcze podbijać atmosferę. Będę więc jak słynny reżyser i napiszę, że BMW 330e prowadzi się rewelacyjnie i choć zaprojektowano je tak, by napędzane były tylko koła tylne pokuszę się o stwierdzenie, że 330e to po M3 najlepiej prowadząca się „Trójka” w gamie. Auto trzyma się drogi jak przyklejone, a obciążony przez baterie układu hybrydowego tył idealnie podąża za przodem. Nie ma mowy o żadnym uślizgu, czy wrażeniu ociężałości. Samochód jedzie dokładnie tam, dokąd chce kierowca i to nawet, jeśli kierowca nieco przesadzi z prędkością. Model 330e wręcz uwielbia zakręty i połyka je jak rasowa wyścigówka. Doskonale wyważone nadwozie w połączeniu z bezpośrednim i precyzyjnym układem kierowniczym zdaje się układać do zakrętu niczym tancerze w Paso Doble. Gdy zechcemy pojechać szybciej niż zwykle, tylna oś delikatnie i w bardzo kontrolowany sposób ustawi przód, by łuk mógł zostać przejechany ciasno i tak szybko, jak to tylko możliwe. 

Hybryda, która z zasady ma być autem ekologicznym okazuje się również wyjątkowo dynamiczna. Wszystkie 292 konie mechaniczne będą gotowe do dzikiego cwału zawsze, gdy tylko przełączycie się w tryb „Sport”. Dociążona tylna oś zachowując trakcję rozpędza 330e do 100 km/h w 5,9 sekundy, a auto jest w stanie rozpędzić się na autostradzie do 230 km/h! No taką ekologię to ja lubię i bardzo szanuję. Lubię ją do tego stopnia, że nie skorzystałem z możliwości zamiany samochodu i pozostałem wierny białemu sedanowi już do końca pierwszego dnia testów. 

BMW X3 30e – „Trójka” dla rodziny?

Moje zachwyty nad najmniejszym w testowanej stawce sedanem nie przeszły bez echa, a koledzy redaktorzy po cichu knuli plany przejęcia auta. Ostatecznie, drugiego dnia musiałem pożegnać się z kluczykiem do „Białej Strzały”, ale znów moja strategia spokojnego podchodzenia ofiary przyniosła efekt i gdy koledzy podzielili między sobą serię 5 i 7, mnie przypadła w udziale możliwość przetestowania modelu X3 30e. Średni SAV jest odpowiednikiem „Trójki” w kategorii rodzinnych, podwyższonych kombi i wyposażony został w ten sam układ hybrydowy generujący moc 292 KM i moment obrotowy 420 Nm, dostępny w przedziale 1350 – 4000 obr./min. 

X3 okazuje się tylko minimalnie wolniejsze od swojej niższej siostry, a sprint do 100 km/h realizuje w 6,1 sekundy. Prędkość maksymalna to 210 km/h, co w przypadku auta wykorzystującego do napędu silnik elektryczny jest wynikiem bardziej niż zadowalającym. Wielu producentów bowiem ogranicza prędkość maksymalną swoich hybryd tłumacząc to dbałością o akumulatory, które podczas dużego zapotrzebowania na prąd znacznie się nagrzewają, a ich wydajność drastycznie spada. BMW poradziło sobie z tym problemem na tyle dobrze, że na tle konkurencji auto z wirującym śmigłem w logo zmienia się w znikający punkt. Wyżej niż w 330e położony środek ciężkości i bardziej „tatusiowaty” charakter bawarskiego SAV-a sprawia, że auto nie prowadzi się tak precyzyjnie i ostro, jednak granica przyczepności i tak znajduje się poza obszarem odwagi większości kierowców. Nawet w szybko pokonywanych, zacieśniających się zakrętach auto pozostawało stabilne i niewzruszone.

To co zaskoczyło mnie najbardziej to dynamika w trybie bezemisyjnym. X3 rozpędza się płynnie i bez zbytniego namawiania. Swoją trasę testową rozpoczynałem z bateriami naładowanymi do niecałych 80%, a komputer pokładowy informował, że będę w stanie pokonać dystans 26 kilometrów. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej obiecująca, bo udało mi się przejechać 37 kilometrów wykorzystując wyłącznie energię zgromadzoną w akumulatorach. Dalszą drogę pokonałem już w trybie hybrydowym, od czasu do czasu przeskakując w mój ulubiony „Sport”. Czy zatem X3 30e jest idealnym autem dla ojca rodziny? Dla ojca z pewnością tak, ale musicie wiedzieć, że baterie napędu elektrycznego zajęły pewną część bagażnika, dlatego lobbując za zakupem hybrydowego BMW musicie kwestię ograniczonej przestrzeni w bagażniku jakoś atrakcyjnie przedstawić waszej piękniejszej połowie, bo brak 100 litrów podczas wakacyjnego pakowania może spowodować, że to Wy pojedziecie bez bagażu.

Niestety, tym razem nie udało mi się dosiąść pozostałych modeli BMW dostępnych w wersjach Plug-in, ale nie traćcie nadziei, bo postaram się o indywidualne testy limuzyn 530e i 745e oraz X1 25e i 225e Activ Tourer, bo to bardzo ciekawe modele, które są w stanie nie tylko wprowadzić kierowcę w świat elektromobilności, ale również zapewnić sportowe doznania, z których przecież słynie niemiecki producent. 

ZOBACZ: Audi e-tron Sportback – elektryczny wilk syty i sportowa owca cała?

CZYTAJ TEŻ: Skoda Superb iV Plug-in Hybrid – wyższy poziom ekologii?

TAKŻE O BMW: Albo grubo, albo wcale, czyli najpotężniejsze SUV-y na rynku