Jak twierdzi Honda, auto zostało zaprojektowane zgodnie z japońską zasadą „Yoo No Bi”, czyli użytecznego piękna. Czy rzeczywiście Jazz urzeka urodą? Cóż, kwestia gustu. Nie jest to na pewno samochód, który przyciąga wzrok przechodniów na ulicy, ale przecież nikt od niego tego nie wymaga. Na zewnątrz Jazz wygląda niemal tak samo jak jego poprzednia generacja, czyli jest dość przyjemnym dla oka miejskim autem. Oczywiście dokonano kilku kosmetycznych zmian. Jazz przeszedł lekki lifting, jednak fani starej wersji nie powinni narzekać - to wciąż ten sam samochód. No, przynajmniej jeśli chodzi o samą sylwetkę, bo w środku zmienił się nie do poznania.

Czy to wciąż segment B?

Już w trakcie prezentacji jeden z dziennikarzy zauważył, że rozwiązania zastosowane w nowym Jazzie nie pasują do samochodu będącego przedstawicielem segmentu B, a takim niewątpliwie jest nowy-stary produkt Hondy. Rzeczywiście - nowoczesny wyświetlacz, sterowanie głosowe i cała masa bajerów przypominają elementy zarezerwowane zwykle dla klasy premium. Jeśli ktoś na pierwszym miejscu stawia prostotę, może być nieco zdziwiony. Z drugiej strony mamy do czynienia z autem, co tu dużo mówić, po prostu lepszym od poprzednika. 

Producenci nie ukrywają, że zmiany mają zainteresować modelem inny profil klienta niż w przypadku poprzedniej generacji. Stary Jazz stał się samochodem niemal kultowym wśród kierowców 60+. Auto było proste, funkcjonalne i wygodne do miasta. I nadal takie jest, ale dzięki wszystkim udoskonaleniom, mają teraz sięgać po nie także młodsi kierowcy. Honda Jazz z pewnością jest samochodem przeznaczonym do jazdy miejskiej. Jeśli ktoś szuka auta typowo rodzinnego, idealnego na długie podróże, raczej nie zainteresuje się tym modelem. Przede wszystkim ze względu na bagażnik, który w nowym Jazz’ie jest bardzo mały. 

Na prezentacji Honda pokazała modele w dwóch kolorach: białym i błękitnym. Zdecydowanie lepiej wizualnie prezentuje się pierwsza z tych wersji, zwłaszcza opcja z czarnym dachem, dostępna jednak tylko w Crosstarze - powiększonej wersji Jazza. Czy to błąd producentów? Niekoniecznie – do niego taka kombinacja pasuje znacznie bardziej. Sam Jazz to samochód skrojony pod jazdę miejską i takie połączenie mogłoby sprawiać wrażenie przerostu formy nad treścią. W przypadku będącego crossoverem Crosstara, wygląda to bardzo dobrze i naturalnie.

A co pod maską?

Najważniejszą informacją jest to, że na rynkach europejskich nowa Honda Jazz dostępna będzie wyłącznie w wersji z silnikiem hybrydowym. „W zeszłym roku aż 14,4 proc. samochodów, które zjechały z taśm produkcyjnych na całym świecie stanowiły hybrydy. Chcemy podążać za tym trendem" - wyjaśniał tę decyzję Andrzej Wasilewski, Product Planner Hondy.

Niestety nowy jazz nie jest samochodem tanim. Ceny modelu zaczynają się od 93 900 zł. Najdroższą wersją jest Crosstar Executive ze wspomnianym czarnym dachem, który kosztuje 114 400 zł.

CZYTAJ: Peugeot 208 – czy zwycięzca plebiscytu Car Of The Year rzeczywiście jest najlepszy?

ZOBACZ TEŻ: Na rynku pojawi się kolejna wersja popularnego SUVa od Seata. Oto nowa Ateca

ELLE MAN POLECA: 5 samochodów na Dzień Ojca – wszechstronne pojazdy, które sprawdzą się nie tylko jako pojazdy rodzinne