Pierwsze pytanie, jakie pojawi się w głowach znawców motoryzacyjnych realiów, będzie brzmiało: „Przecież Jaguar Land Rover nie produkuje tyle samochodów, by musieć martwić się ograniczeniami emisji spalin? Po co to robią?”. Odpowiedź jest prosta – dla klientów. Okazuje się, że marki często muszą posiadać w swojej ofercie modele z napędem hybrydowym, ponieważ coraz więcej klientów ich poszukuje. 

Co pod maską elektryków?

Nowe modele klasycznych SUVów ze stajni Land Rovera oznaczone będą sygnaturą P300e, a pod ich maskami znajdzie się trzycylindrowy silnik o pojemności 1,5 litra. Wedle twórców dysonuje on mocą 200 KM, a za obsługę odpowiada ośmiobiegowa automatyczna skrzynia biegów. Dodatkiem jest 109-konny silnik elektryczny, który w obu model został zamontowany na tylnej osi. Sumując zestaw może pochwalić się 309 KM mocy i 540 Nm momentu obrotowego. 

Co ciekawe, przednia oś napędzana jest klasycznym silnikiem spalinowym, a tylna „elektrykiem”, który może rozpędzić pojazd do 135 km/h. Czas przyspieszenia do 100 km/h? W przypadku Evoque 6,4 s, a Discovery Sport 6,6 s. Oba samochody będą wyposażone w możliwość ładowania z domowego gniazdka, a jeden pełny cykl baterii powinien wystarczyć na nieco ponad 60 km jazdy tylko z baterii.

Ile trzeba będzie wydać?

Na ten moment modele można zamawiać tylko w Wielkiej Brytanii, ale producenci twierdzą, że jeszcze przed końcem roku kalendarzowego powinny pojawić się także w salonach na kontynencie. W brytyjskich salonach ceny Evoque P300e zaczynają się od 43 800 funtów, a Discovery Sport od 45 000.