29-letni Matsuyama ostatni dzień rywalizacji na 72 dołkach rozpoczął z przewagą czterech uderzeń nad Amerykanami: Xanderem Schauffelem i debiutującym w Auguście Willem Zalatorisem. Wiele wskazywało na to, że Japończyk nie powinien mieć problemów ze zwycięstwem aż przyszedł czas na piętnasty dołek. Wtedy piłka uderzona przez Matsuyamę wylądowała w wodzie. Rywale rozpoczeli nawet agresywną pogoń za liderem, ale nie zdołali go dogonić przy kolejnych próbach. Po zakończeniu turnieju wskazali, że Japończyk popełnił zbyt mało błędów, by dać im szansę na wygraną. 

Eksperci podkreślają, że za rekordowym zwycięstwem Matsuyamy nie stoi przypadkowe szczęście, a raczej ciężka praca nas swoimi słabymi stronami. Już w poprzednich sezonach widać było, że gracz z Japonii stara się sumiennie pracować nad kolejnym aspektami swojej gry, a wyniki stają się lepsze z roku na rok. 

„Mam nadzieję, że już niedługo na czołowych polach rankingów golfowych pojawią się kolejny Japończycy. Cieszę się, że miałem szansę udowodnić wszystkim, że jest to możliwe" – powiedział zwycięzca amerykańskiej telewizji CBS. „Jestem dumny i mam nadzieję, że moje zwycięstwo utoruje drogę kolejnym graczom z Azji". 

W nagrodę za swoje osiągnięcie Matsuyama do końca życia będzie mógł chwalić się tytułem pierwszego Japończyka, który uzyskał przywilej noszenia słynnej zielonej marynarki, ale też znacząco zwiększył swoje konto bankowe – nagroda za wygraną wyniosła w tym wypadki 2 miliony dolarów.