Czy to prawda, że zębów nie powinno się myć bezpośrednio po każdym posiłku?

Tak. Dotyczy to określonych produktów - tych zawierających kwasy, takich jak cytrusy, soki owocowe czy napoje gazowane, które mają tak zwany potencjał erozyjny. Mycie zębów od razu po spożyciu wymienionych produktów jest szkodliwe dla szkliwa, które po prostu się zdziera. Z czasem u pacjentów zaczynają się tworzyć ubytki erozyjne. W takich sytuacjach można albo poczekać 20-30 minut i dopiero wówczas umyć zęby, albo - jeśli nie chcemy czekać - przepłukać usta wodą i dopiero przystąpić do mycia.

Czy po umyciu zębów powinno się płukać jamę ustną, na przykład dedykowanym do tego płynem?

To zależy. Jeśli myjemy zęby pastą zawierającą fluor, to nie powinniśmy płukać jamy ustnej w ogóle, nawet wodą. Jeśli to zrobimy, fluor zawarty w paście nie zdąży zadziałać. Pianę powstałą podczas mycia można wypluć.

Czy to prawda, że licówki są na całe życie?

Panuje przekonanie, że decydując się na licówkę kupujemy sobie w ten sposób spokój do końca życia, co nie jest prawdą. Badania naukowe pokazują, że trwałość licówek wynosi około 10-15 lat, a po upłynięciu tego czasu należy je wymienić. Nasz zgryz się zmienia, do tego dochodzą różne nawyki i konieczność wizyt kontrolnych (najlepiej co pół roku). Ważne jest, aby o licówki odpowiednio dbać i nie zapominać o odpowiedniej higienie. Spotykam czasem pacjentów, którzy twierdzą, że licówki zapobiegają próchnicy, co nie jest prawdą - ona może wystąpić na połączeniu licówki i zęba. Dużo zależy od czynników indywidualnych, takich jak napięcie mięśniowe, stres... Ale przy zachowaniu higieny i regularnych wizytach kontrolnych licówka powinna wystarczyć na 10-15 lat.

Zęby mleczne u dzieci. Wielu rodziców twierdzi, że nie warto ich leczyć, bo przecież same niebawem wypadną. Czy to prawda?

Zęby mleczne też mogą chorować - tak samo jak zęby stałe. Może powstać próchnica, stan zapalny miazgi... Jeśli zęby mleczne nie będą leczone, narażamy małego pacjenta na ból, co może wytworzyć traumę i lęk przed dentystą na wiele lat. Ból to jednak nie wszystko - następstwem próchnicy może być zapalenie miazgi, co w efekcie może mieć przełożenie na zdrowie całego organizmu. No i wreszcie nieleczone zęby mleczne mogą mieć wpływ na rozwój zębów stałych. Mówiąc krótko - najlepiej zapobiegać chorobom zębów mlecznych, a jeśli już wystąpi konieczność leczenia, to z nim nie zwlekać. Lepiej nie usuwać ich zbyt wcześnie - jeśli tak się stanie, te stałe mogą wyrosnąć krzywo.

Z dzieckiem w jakim wieku powinno się przyjść na pierwszą wizytę do dentysty?

Przyjęło się, że pierwsza wizyta adaptacyjna następuje, gdy dziecko kończy około półtora roku. Nie chodzi oczywiście o to, żeby zaraz coś przy jego zębach robić, a raczej o pokazanie mu gabinetu, zapoznanie z lekarzem etc. W ten sposób dziecko nie będzie kojarzyło białego fartucha z czymś przerażającym, co znacznie ułatwi przyszłe wizyty - lepiej, żeby pierwsza wizyta nie kojarzyła się małemu pacjentowi z bólem zęba. Kolejne wizyty kontrolne powinny się odbywać co pół roku.

Czy zaciskanie zębów, na przykład powodowane stresem, może powodować bóle głowy?

Tak, to prawda. Różne sytuacje życiowe, na przykład obecne skutki pandemii powodują stres, który przez wielu jest odreagowywany poprzez napięcie mięśniowe - tak reaguje ośrodkowy układ nerwowy. Jeżeli zęby są często i mocno zaciskane, dochodzi do bólu - albo zlokalizowanych w okolicy twarzoczaszki, albo nawet dalej. Mogą to być bóle głowy w okolicy czołowej, potylicznej, szumy uszne... Takie zaciskanie może też wpływać negatywnie na narząd wzroku i powodować niewyraźne widzenie. Nie trzeba tego robić świadomie - wielu ludzi zaciska zęby podczas snu. Istnieje też coś takiego jak bruksizm, czyli zgrzytanie zębami przez sen, co w połączeniu z zaciskaniem mocno zużywa zęby. Tych przypadków jest niestety coraz więcej.

Czy brak nawet jednego zęba może źle wpływać na wszystkie pozostałe?

Wielu pacjentów jest skłonnych wybrać wyrwanie zęba zamiast leczenia - zwłaszcza, jeśli sytuacja dotyczy takiego, którego "nie widać". Nie jest to jednak dobre podejście. Zęby są uszeregowane w łuku zębowym i jeśli usunie się jeden z nich, to te sąsiednie mają tendencję do przechylania się w stronę luki. Nie ma kości, nie ma oparcia. Tak samo ząb przeciwstawny - jeśli usuniemy ząb z łuku dolnego, to jego odpowiednik z górnego będzie się bardziej wysuwał. Wtedy mamy już zaburzenia zgryzowe w tej okolicy. Żuchwa zaczyna się inaczej układać, może być zwiększone napięcie mięśniowe i wszystko zaczyna się rozjeżdżać. Więc tak - brak jednego zęba ma wpływ na całe uzębienie.

Czy można czymś zastąpić mycie zębów, na przykład żuciem gumy?

Jeżeli nie mamy możliwości umycia zębów, to skorzystanie z gumy do żucia nie jest złym wyjściem, bo stymuluje wydzielanie śliny. Zwiększa to pH w jamie ustnej, co neutralizuje wytwarzające się w jamie ustnej kwasy. Nie możemy jednak żuć gumy zbyt często - pół godzinny dziennie to maksimum. Żucie gumy stymuluje rozrost mięśni, co w tej okolicy nie jest pożądane. Jeśli nie mamy jak umyć zębów, proponuje chociaż przepłukać je wodą albo zjeść warzywo, które zawiera możliwie jak najmniej węglowodanów - na przykład marchewkę.

Czy węglowodany są przyczyną próchnicy?

Bakterie, które są w jamie ustnej przetwarzają węglowodany, które dostarczamy z pożywieniem. Wówczas wytwarzają się kwasy, które rozpuszczają szkliwo. Tak więc odpowiedź na to pytanie brzmi "tak" - węglowodany mają bezpośredni wpływ na powstawanie próchnicy.

Czy to prawda, że szczoteczka soniczna jest najlepsza?

Kluczową kwestią w zachowaniu odpowiedniej higieny zębów nie jest używana szczoteczka, a poprawna technika mycia zębów. Chodzi w nim przecież o usunięcie resztek pokarmu, który gdzieś w jamie ustnej zalega po posiłku. Jeśli odpowiednio użyjemy zwykłej szczotki, to ta spełni swoją rolę. Nie znaczy to oczywiście, że szczoteczki z obrotowymi główkami czy te soniczne są złe - to również bardzo dobre i skuteczne narzędzia, jeśli używamy ich w odpowiedni sposób.

Czy warto dopłacać do droższej pasty do zębów?

Większość past do zębów ma bardzo podobny do siebie skład - znajdują się w nim substancje ścierne, wypełniające, pieniące, dezynfekujące... Mogą się różnić tym, czy zawierają fluor czy nie, lub ewentualnymi dodatkami, na przykład pochodzenia roślinnego. Tu w zasadzie wszystko zależy od osobistych preferencji. Radziłbym uważać na pasty wybielające - każda z nich ma swój współczynnik RDA, czyli ścieralności. Te, które mają powyżej 200, nie powinny być używane dłużej niż 2-4 tygodnie, bo może mieć to złe konsekwencje dla szkliwa. Na co dzień możemy spokojnie stosować te, które mają RDA około 70. Podobnie jak w przypadku szczoteczek - dobra technika jest ważniejsza od ceny pasty. Te standardowe za 6-10 złotych sprawdzą się odpowiednio.

Czy sama szczoteczka i pasta wystarczą, aby odpowiednio dbać o zęby?

Oprócz wymienionych warto zaopatrzyć się przynajmniej w nić dentystyczną. U sporej grupy pacjentów próchnica powstaje przede wszystkim w przestrzeniach międzyzębowych, więc nić będzie dobrym uzupełnieniem szczoteczki. Przydatny może być też irygator - to urządzenie, które pod ciśnieniem wyrzucają albo środki płuczące, albo samą wodę, co pomaga w myciu jamy ustnej. Co do płynów do płukania ust - odradzam te zawierające alkohol, bo raz że wysuszają błonę śluzową, a dwa mogą stwarzać problemy podczas kontroli drogowej. No i do tego dochodzi profilaktyka - warto odwiedzić gabinet dentystyczny przynajmniej raz na pół roku, aby uniknąć wizyty w sytuacji bardziej podbramkowej.