ELLE MAN: Na boisku jesteś wojownikiem. W życiu też?
Grzegorz Krychowiak: Moje życie to piłka. Lubię dążyć do celu, jestem w tym perfekcjonistą. Kiedyś, gdy przegrywaliśmy, uderzyłem ze złości ręką w barierkę, ale teraz wiem, że nie ma zawodników, którzy zawsze wygrywają, i staram się zachować zimną krew. Wśród piłkarzy mówi się, że trzeba grać z chłodną głową i gorącym sercem. Dlatego daję sobie prawo do błędów – oglądam powtórki swoich meczów, żeby je wyłapać i poprawić. Porażki pomagają mi stać się lepszym piłkarzem.

Zastanawiałeś, co będziesz robił po zakończeniu kariery?
Chciałbym spróbować swoich sił jako trener. Wierzę, że pomoże mi w tym także doświadczenie, które zdobywam jako piłkarz. Mam dyplom, który pozwala mi trenować chłopaków do 13-14 lat. To jeszcze taki wiek, kiedy trener zastępuje ojca, bo potem liczą się już przede wszystkim wyniki, a trener jest poddany ciągłej presji i krytyce. Musi odpowiednio się prezentować, umieć panować nad drużyną, mieć autorytet i strategię. Ale gdy zaczyna się mecz, to zawodnicy decydują o wyniku, i to oni są aktorami pierwszego planu.

Naprawdę odpisujesz na każdą prośbę o autograf?
Tak, mam górę listów od fanów! W dzieciństwie sam wysyłałem takie prośby m.in. do Jerzego Dudka. Pamiętam, jaki byłem szczęśliwy, gdy mi odpisał. Kibice są sercem piłki nożnej. Kochają nas, gdy wygrywamy, nienawidzą, gdy przegrywamy, ale bez nich nie byłoby dla kogo grać. Przez 90 minut jesteśmy pod lupą.

Jesteś pod lupą także po zejściu z boiska, czego dowodem choćby słynny płaszcz z futrzanym kołnierzem, z którego żartował na Twitterze Zbigniew Boniek, pytając: „A męskich nie było?”.
Na portalach społecznościowych obserwują mnie głównie kibice i często słyszę, że powinienem skupić się na piłce, nie na ubraniach. Ale według mnie moda jest dla wszystkich i uważam, że piłkarz może w wolnym czasie zająć się czymś innym. We Francji starałem się znaleźć swój styl, przeglądałem zdjęcia w internecie, obserwowałem ludzi na ulicy. Do dziś został mi sentyment do francuskich marek: Balmain, Hermès, Saint Laurent. Francuzi przywiązują do ubrań dużo większą wagę niż np. Hiszpanie, którzy ubierają się bardziej na luzie.

Cały wywiad z Grzegorzem Krychowiakiem przeczytasz w nowym numerze ELLE MAN! W kioskach od 23 marca.