Dzisiaj żyjemy w czasie, w którym trzeba nauczyć się czekać. Na komunikaty o stanie zachorowań, na wynik testów, na koniec kwarantanny. A to może potrwać, bo przecież nie da się wyeliminować wirusa z naszego świata. Skoro już tu jest, będzie z nami już zawsze. Jak grypa, aż nauczymy się odporności. Albo aż przywykniemy. W pierwszym tygodniu marca w naszym kraju na grypę zmarło siedem osób, bo grypa bywa groźniejsza niż koronawirus. Uczmy zatem się czekać. 

Cierpliwość to wyjątkowa cnota. Kiedyś prowadziła do nieba, dzisiaj jeszcze nie wiemy, dokąd nas zaprowadzi, ale im więcej cierpliwości, tym mniej lęku. Pamiętam moje lekcje wspinania w górach. Kiedy się boisz najbardziej, zwolnij, wytrzymaj, rozejrzyj się, z pewnością jest gdzieś krawądka, na której oprzesz koniuszki palców i dźwigniesz się ku górze, ku mocnym chwytom. A więc spokój, długie, spokojne ruchy. 

Nie lekceważę zagrożenia, mam żel odkażający, kaszlę w rękaw i myję ręce po przyjściu do domu. Ale główna zasada brzmi: #nopanic! Strach i lęk będą miały na swoim koncie więcej zła niż ten cały wirus. Na drzwiach restauracji kartka z napisem „Closed”, zakłady pracy zwalniają tych, którzy nie mają umowy na etat. Aktorzy nie zarabiają, bo teatry zamknięte. Producenci filmów tracą, bo kina zamknięte. Widowiska sportowe odwołane, szkoły zamknięte i nie będzie nadgodzin. Galerie handlowe zamknięte. Ile firm splajtuje w wyniku strachu? Frank szwajcarski zwyżkował do 4,20 PLN. Nikogo już nie obchodzi los uchodźców. Ani co się stanie, jeśli pośród nich rozwinie się epidemia. Albo co będzie z Nigerią, która ma olbrzymią populację i najsilniejszą gospodarkę w Afryce, ale też katastrofalnie wysoki stopień rozwarstwienia? Tyle że ten wirus nie wybiera tylko biednych. Żaden inny czynnik nie przypomniał nam, że w gruncie rzeczy jesteśmy równi. Na razie nie wyciągamy z tego wniosków, bo jesteśmy zajęci pracą zdalną, czytaniem książek, gotowaniem, słuchaniem muzyki i oglądaniem seriali. Ale może to dlatego przeżywamy epidemię, żeby przypomnieć sobie tę prostą prawdę, że z niczym przychodzimy na świat i z niczym z niech zejdziemy. Tylko dobro innym ofiarowane będziemy mogli z sobą zabrać. I o tym należy nieustająco pamiętać. 

A więc ponad wszystko cierpliwość. Trzeba przywyknąć. Wirus to żywa istota niezdolna do przetrwania poza organizmem dawcy, ale zbyt mała, żebyśmy mogli wystrzelać ją jak nosorożce na Sumatrze. Nie da się go wypalić żywym ogniem, nie da się go otruć ani nie da się go wyłapać. Są tylko dwie metody przetrwania – nabycie odporności lub wynalezienie szczepionki, która pozwoli tę odporność nabyć w sposób maksymalnie bezpieczny. Prace trwają. Naukowcy zapowiadają, że w ekspresowym tempie zdążą do jesieni. 

Nie da się też żyć w kwarantannie bez końca. Trzeba będzie znaleźć sposób na pracę. Trzeba pracować, żeby trwał ruch pieniądza, bo to krwiobieg naszego świata. Energia, która ma sens jedynie wówczas, gdy pozostaje w ruchu. Zupełnie jak rekin – nie porusza się, to znaczy, że nie oddycha. A nam trzeba spłacać kredyty we frankach, trzeba się uczyć, trzeba cieszyć życiem, bo jak żyć bez radości? 

Strach w tym nie pomaga. Dlatego boję się tego strachu. Podoba mi się, że minister zdrowia uważa na słowa. Nie sieje paniki. Ogarnia. To bardzo ciekawe obserwować, kto się nadaje na kierownicze stanowisko, a kto się nie nadaje. Kto sieje spokój, a kto tylko uprawia panikę. Panika odbiera siłę do walki. Nadzieja sprawia, że jesteśmy zdrowsi. 

Niedźwiedzie na Pradze już się pobudziły, a to najlepszy znak, że oto idzie wiosna. Przetrwamy. 

---------

Grzegorz Kapla - pisarz, dziennikarz, podróżnik. Przejechał Amerykę Płd. z ekipą Rajdu Dakar, przemierzył Patagonię i Ziemię Ognistą, wspiął się na 6 tys. metrów, spotkał Dalaj Lamę w wysokogórskim klasztorze i George’a Clooneya na kolacji w Centrum Lotów Kosmicznych NASA. Dwa razy przeszedł pieszo do Santiago de Compostella. Podróżuje budżetowo, za własne pieniądze, których ma niewiele, bo kiedy trzeba było wybierać między karierą i czasem, wybrał to drugie. Umie zawodowo słuchać i całkiem nieźle opowiadać. Redaktor w magazynie ELLE MAN, autor serii kryminałów z Serbią Suszczyńską, zbiorów reportaży o ludziach, którzy żyją z daleka od wielkich miast i książek podróżniczych. "W końcu i Ty zapłaczesz” otrzymała Nagrodę Magellana 2019 dla najlepszej podróżniczej książki roku.