Moja przyjaciółka Ewa jest na tym froncie. Nawet ona napisała mi, że są trudniejsze miejsca niż jej. Że gdyby była lekarzem, nie potrafiłaby wybrać, komu podłączyć respirator a komu nie, jeśli liczba wymagających pomocy przekroczyłaby liczbę dostępnych urządzeń. Belgowie ogłosili, że gdyby brakowało urządzeń dla chorych w podeszłym wieku, tych z opieki paliatywnej będą ratować w ostatniej kolejności. We Włoszech bohaterem prasy jest pewien ksiądz, który oddał swój respirator młodszemu facetowi, którego nigdy nawet nie poznał. Dwa dni temu ksiądz zmarł. Nazywał się Giuseppe Berardelli. Oby nikt więcej nie był zmuszony do takich decyzji. 

Po decyzji o zacieśnieniu kwarantanny jedni piszą, że to populizm. Inni zaś, że to nadmierne środki nieadekwatne do realnego zagrożenia. Ja nie wiem. Wiem, że najbardziej niszczycielskim żywiołem jest strach. I nie przyszłoby mi do głowy śmiać się z nikogo, kto teraz doświadcza lęku. To pierwszy krok w stronę depresji. Ten, który najtrudniej cofnąć. 

Na szczęście nic nie trwa wiecznie. Nawet smutek. Jeśli pan minister zdrowia ma rację, epicentrum pandemii przetoczy się nad nami szybko. A potem trzeba będzie odbudować świat i do tego przyda się sporo energii. Może uda się nam odbudować lepszy niż ten, który właśnie żegnamy? Ten, w którym ludziom coraz trudniej było ze sobą rozmawiać. W którym coraz bardziej się nawzajem wykluczaliśmy i nienawidzili. Kultura – narzędzie porozumienia między ludźmi różnych tradycji i światopoglądów – zeszła na poziom celebrytów, mody, aplikacji i zachwytu nad jedzeniem. W mediach zapanowało przekonanie, że jeśli wszyscy będziemy zachwycali się tym samym, to łatwiej się porozumiemy. Więc zachwycaliśmy się Netflixem, gwiazdkami Miechelina, serialami, popową muzyką, kreacjami gwiazd na oscarowym dywanie i Facebookiem, a wiedzę o świecie czerpaliśmy z żółtych pasków w różnych telewizjach.  

To nie była dobra droga. Ludzie nie są jednakowi i nigdy nie będą. Szanse na zrozumienie dawała inna narracja. Ta, która podkreślała różnice między muzułmanami i chrześcijanami, kobietami i mężczyznami, między Tutsi i Hutu. Tylko różni możemy być naprawdę sobą i możemy być dumni z tego, kim jesteśmy. Szydzenie z innych zabija różnorodność. Prawdziwą otwartość buduje świadomość odmienności a nie udawanie, że wszyscy jesteśmy identyczni. Może nowy świat będzie inny? Otwarty na wszystkich, a nie tylko na takich jak my sami? Może w jakiś sposób będzie lepszy?

Tymczasem, choć Polska jak zawsze podzielona, w końcu mamy szansę zrobić coś razem. Nie każdy może pracować w szpitalu, ale każdy może wrzucić dychę do wirtualnej puszki na pomoc tym, którzy teraz nie zarabiają, bo nie ma ludzi w teatrze, ani nie mogą przyjść do ulubionej knajpy, ani nie mogą iść na wycieczkę z przewodnikiem, ani moich książek nie kupią, bo księgarnie zamknięte. I można przestać lajkować memy, które obrażają innych. Można dać im szansę, żeby myśleli to, co myślą i byli tym, kim są bez obaw, że ktoś im napisze, że idioci. Można wpuścić kogoś starszego od nas do tej kolejki w sklepie, bo zimno jest, a trzeba stać w odstępach co dwa metry, na dworze, a przecież wpuszczają do środka pojedynczo. Można nie zaorać nikogo własną opinią. Nie dorzynać żadnej watahy. Wiedzieć, że moja prawda nie jest ani jedyną, ani być może ostateczną. Można rozmawiać z także tymi, którzy myślą inaczej a nie tylko z tymi, co tak samo. Rozmawiać z nimi, a nie tylko do nich mówić. Można zadzwonić do kogoś, do kogo dawno nie dzwoniliśmy i zapytać, czy wszystko gra. Można. Jest sporo czasu. Teraz.

Może to kogoś ocali przed smutkiem...? 

CZYTAJ TEŻ TEGO AUTORA: Grzegorz Kapla: Uczmy się czekać. Cierpliwość to wyjątkowa cnota 

---------

Grzegorz Kapla - pisarz, dziennikarz, podróżnik. Przejechał Amerykę Płd. z ekipą Rajdu Dakar, przemierzył Patagonię i Ziemię Ognistą, wspiął się na 6 tys. metrów, spotkał Dalaj Lamę w wysokogórskim klasztorze i George’a Clooneya na kolacji w Centrum Lotów Kosmicznych NASA. Dwa razy przeszedł pieszo do Santiago de Compostella. Podróżuje budżetowo, za własne pieniądze, których ma niewiele, bo kiedy trzeba było wybierać między karierą i czasem, wybrał to drugie. Umie zawodowo słuchać i całkiem nieźle opowiadać. Redaktor w magazynie ELLE MAN, autor serii kryminałów z Serbią Suszczyńską, zbiorów reportaży o ludziach, którzy żyją z daleka od wielkich miast i książek podróżniczych. "W końcu i Ty zapłaczesz” otrzymała Nagrodę Magellana 2019 dla najlepszej podróżniczej książki roku.