Informacje o kłopotach producentów samochodów zaczęły docierać do nas już na początku lutego 2020. Wiadomość o zamykaniu kolejnych fabryk produkujących podzespoły dla branży motoryzacyjnej w Chinach, Korei i Japonii obiegła serwisy informacyjne lotem błyskawicy. Nie trzeba było długo czekać na reakcję koncernów samochodowych w Europie. Skoda ogłosiła, że została zmuszona do wstrzymania zbierania zamówień na model Citigoe iV. Z powodu braku podzespołów do produkcji akumulatorów, firma nie jest w stanie dostarczyć klientom zamówionych samochodów i jedynie część aut z pierwszej partii dotrze do odbiorców. Przykład Skody nie jest jedyny, ale wyraźnie pokazuje powiązania dostawców na całym świecie. Wydawałoby się, że to, co dzieje się gdzieś na innym kontynencie, w ogóle nie dotyczy nas w Europie, czy w Polsce, ale globalna gospodarka to system naczyń połączonych i jeśli coś niedobrego dzieje się w Azji, natychmiast widać to w Europie czy USA.

Wirus i zarządzona masowa kwarantanna spowodowała również lokalne zatrzymanie produkcji. Dwa tygodnie temu stanęła fabryka Volkswagena we Wrześni, a Opel zgasił światło w halach w Gliwicach. Zgadzamy się, że zdrowie i życie ludzkie nie ma ceny i jest najważniejszym dobrem, jednak dla branży takie przestoje mogą być zabójcze. Główna fabryka to bowiem ostatni element układanki. W kolejce do fabrycznych magazynów stoją transporty od poddostawców – mniejszych producentów, a czasem małych biznesów, produkujących akumulatory, reflektory, fotele, kierownice, wiązki elektryczne, przełączniki i tysiące innych elementów, z których składa się samochód. Za każdą z tych części stoi człowiek, który zamknięty został w domu. Oczywiście władze obiecują ulgi i pakiety pomocowe, ale słychać już głosy, że wiele mniejszych biznesów nie przetrwa tego trudnego czasu i będzie musiała ogłosić upadłość. Taka sytuacja pokazuje dobitnie, jak kruche i delikatne są nawet najlepsze działalności wobec nieplanowanych przestojów.

W tym trudnym czasie dzieją się także inne, budujące i niemal spektakularne scenariusze. Chiński Producent samochodów BYD przestawiła się na produkcję maseczek ochronnych, podobne doniesienia docierają od FIAT-a. Volkswagen poinformował, że dysponuje ponad setką przemysłowych drukarek 3D, które chce wykorzystać do produkcji obudów respiratorów i sprzętu medycznego. General Motors, Tesla i Ford chcą wykorzystać swoje centra logistyczne do dystrybucji sprzętu ratującego życie, a Nissan, McLaren i Ferrari rozpoczynają produkcję respiratorów, mających ratować życie zakażonych koronawirusem.

Kolejnym kryzysem, jaki dotknął branżę motoryzacyjną, to zamknięty kalendarz światowych imprez motoryzacyjnych. W związku z zagrożeniem epidemicznym odwołano najważniejszą europejską imprezę – Geneva Motor Show. Stało się to dosłownie na kilka dni przed jej rozpoczęciem, w sytuacji, gdy większość stoisk była już prawie gotowa, a samochody czekały umyte na zajęcie miejsc w blasku reflektorów. Nawet ja byłem już spakowany i gotowy do drogi. Jednak zdrowie jest najważniejsze, a po epidemii trzeba będzie jeszcze jakoś żyć, dlatego świat dziennikarski ze zrozumieniem przyjął wiadomość, że zostajemy w domach. 

Kolejne doniesienia o odwołanych imprezach przychodziły już lawinowo. Poznań Motor Show zmienił datę z marcowej na czerwcową, a wystawa w Nowym Jorku została odwołana. Co jednak z zaplanowanymi premierami? Kryzys kryzysem, ale media, nawet te branżowe muszą działać. Eventy przeniesione zostały do świata wirtualnego, a premiery odbywają się online. Dziennikarze mogą jednie oglądać i korzystać z materiałów prasowych, bo przecież nie ma możliwości zrobienia własnych zdjęć czy przeprowadzenia zapierającego dech w piersiach wywiadu z projektantem i inżynierem. Nasz mały świat się zatrzymał, a my nie mamy wpływu na jego dalsze losy.

Ponieważ nie ma fizycznych premier, nie ma również prezentacji dziennikarskich i jazd testowych. Wielu producentów zamknęło na pewien czas swoje parki prasowe i nie udostępniają samochodów. Dziennikarze nie mogą się więc dzielić z czytelnikami i widzami swoimi opiniami na temat nowych modeli, a to przecież często nasze subiektywne zdanie decyduje, czy klienci zwrócą uwagę na dany model i poświęcą swój czas, by samemu zobaczyć go w salonie sprzedaży. A może producent popełnił błąd i nowy model nie jest tak dobry, jak poprzedni, albo przegrywa w jakiejś kategorii z odwiecznym rywalem. Kto, jeśli nie wnikliwy dziennikarz motoryzacyjny powie czytelnikowi o inżynieryjnych niedopatrzeniach? Chcielibyście jeździć codziennie samochodem, którego część deski rozdzielczej uwiera was w łydkę? Bardzo często zdarza się, że pewne wady ujawnią się dopiero pod koniec tygodniowego testu, a krótka jazda ze sprzedawcą w salonie nie jest w stanie wydobyć wszystkich za i przeciw, szczególnie, gdy jedziemy podekscytowani i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie zauważyć niczego poza kierownicą i drogą przed nami. W tym miejscu muszę złożyć wyrazy wielkiego uznania przedstawicielom marek, które wciąż działają i nie tylko odkurzają wnętrza samochodów testowych, ale i przeprowadzają pełną procedurę odkażania. Dziękuję, że mimo wszelkich przeciwności, pozwalacie nam dziennikarzom na wykonywanie swojej pracy.

Nieciekawa jest także sytuacja przedsiębiorstw użytkujących samochody i pojazdy, a także nas, zwykłych użytkowników dróg. Mocno ograniczone lub wręcz zerowe przychody z tytułu prowadzenia działalności nie pozwalają podmiotom gospodarczym na spłacanie zobowiązań wobec banków i operatorów flotowych. Zagrożone są raty leasingowe i za wynajem długoterminowy, a brak terminowych wpłat może nieść za sobą konfiskatę środków transportu. Samochody, pojazdy specjalistyczne i maszyny budowlane mogą więc zostać zajęte przez banki i instytucje finansowe, a przedsiębiorcy stracą możliwość wykonywania działalności. W Polsce organami nadzorującymi dostawców usług dla branży motoryzacyjnej są Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów i Związek Polskiego Leasingu. Instytucje te wydały wspólne oświadczenie, w którym informują o wprowadzeniu specjalnych procedur pozwalających na odroczenie spłat należności oraz zniesienie restrykcji wynikających z nieterminowych płatności. 

A jak wygląda sytuacja „zwykłego Kowalskiego”? Wydziały Komunikacji w Starostwach Powiatowych praktycznie nie działają. Zarejestrować można jedynie samochód nowy, ale używanego i sprowadzonego z innego kraju już nie. Kilka dni temu wpadłem na relację jednego z reporterów stacji telewizyjnej, w której przedstawiał problem mężczyzny, któremu wygasły uprawnienia do prowadzenia samochodu. Urząd zamknięty, a urzędnicy nie mają procedur. Pozostaje siedzieć w domu. Pół biedy, jeśli na co dzień pracujemy w biurze, ale jeśli uprawnienia straci na przykład dostawca z piekarni, apteki, kurier… 

A czy są jakieś plusy tego kryzysu? Zmniejszył się drastycznie ruch uliczny i nie ma problemu ze znalezieniem miejsca parkingowego w centrum miast, a paliwo osiągnęło ceny sprzed 10-ciu lat. Niestety nie ma dokąd pojechać, więc marne to pocieszenie. A czy zauważyliście, że przy mocno ograniczonym ruchu samochodów wcale nie zmniejszył się smog…?

Okazuje się, że jeszcze pół roku temu nikomu nieznany wirus z dalekiej Azji zatrzymał branżę motoryzacyjną i to na praktycznie wszystkich płaszczyznach. Straty wydają się nie do odrobienia, a jeśli sytuacja będzie się przeciągać, obudzimy się w zupełnie nowej rzeczywistości, w której być może nie będziemy potrzebowali tak wielu samochodów, bo nauczymy się pracować z domu, a pracodawcy stwierdzą, że nawet im się to opłaca. Ja mam nadzieję, że dobre czasy dla motoryzacji powrócą szybko, bo kocham samochody, uwielbiam nimi jeździć, a jeszcze bardziej lubię o nich pisać. I jeśli choć jedna osoba zbliżyła się do zakupu auta dzięki moim tekstom, jest to dla mnie największa nagroda i energia do dalszej pracy. Póki co, ten tekst napisałem siedząc w salonie przy stole, zamknięty w domu. Czekając na lepsze czasy, kiedy znów codziennie będę mógł testować najlepsze samochody świata. 

---------

Michał Garbaczuk - dziennikarz motoryzacyjny z powołania, wciąż poszukujący samochodu idealnego. Współpracuje z kilkoma wydawnictwami o różnych profilach, dlatego test jednego samochodu może napisać na różne sposoby. Wolny czas spędza pracując, bo wsiadając za kierownicę zawsze jest w pracy, nawet w taksówce. Kocha włoski design, niemiecką technikę, japońską niezawodność i francuską finezję. Prywatnie jeździ samochodem amerykańskim.