ZOBACZ: Vistula oraz PROSTO: Tak świętowaliśmy premierę kolekcji [GALERIA]

Marlon Falcon Silva, doradca klienta, Cafardini

Trudno wyobrazić sobie męską szafę bez garnituru. Dobrego. Jeszcze lepiej, gdy masz ich małą (lub większą) kolekcję. Osobny zestaw na wieczorne wyjście, inny do biura, na randkę czy na wakacyjny wypad do kurortu. Zwykle jest też jeden, który zakładamy w życiu kilka razy, wyjątkowy. Ten, w którym pisaliśmy historię własnego życia.

Świadomość rośnie często wraz z powiększaniem kolekcji. Czasami pojawia się refleksja: kupowałeś garnitury z niższej półki. Mogłeś mieć ich więcej, ale co z tego. Nagle dostrzegasz, że w jednym coś cię uwiera, w drugim się pocisz, a jeszcze inny wygląda zbyt poważnie jak na twój wiek i w dodatku przyciąga każdy pyłek, który spotkasz na swojej drodze.

Słyszałem wiele razy od klientów, że mają całą szafę drogich garniturów, ale każdy z nich wygląda tanio. Nawet przeróbki krawieckie nigdy nie przekonstruują garnituru i nie oddadzą wszystkich cech ciała, które weźmie pod uwagę profesjonalny krawiec. Jeżeli choć raz spróbowałeś przygody z szyciem na miarę, trudno o tym zapomnieć. Kiedyś rzeczy na miarę zarezerwowane były albo dla najbardziej zamożnych, albo dla mężczyzn o takiej budowie ciała, która uniemożliwiała dobranie czegokolwiek w sklepie. Na szczęście rynek się otworzył, tak jak zmieniła się mentalność Polaków. Kiedyś trzeba było latać do Londynu, dzisiaj wszystko jest dostępne w kraju.

Ceny naszych garniturów zaczynają się od 3500 złotych i trzeba przyznać, że to duża kwota. Nie wpływa na nią rozmiar, krój czy rodzaje dodatków i wykończeń. Poprawki, które wykonujemy w trakcie tego procesu, są jedynie po to, żeby udoskonalić i dopasować garnitur. Ale nie tylko o dopasowanie i rozmiar tutaj chodzi, choć są one bardzo ważne. Jeśli klient jest świadomy wartości produktu, nie do końca patrzy na ilość złotówek, które wydał. Czy trzeba być milionerem żeby nosić nasze garnitury? Nie sądzę. W dawnych czasach nie było sklepów, więc każdy miał krawca. Oczywiście, byli tańsi i drożsi, znani w całym kraju. Po okresie trudności w tej branży, pojawia się coraz więcej sklepów, które oferują takie usługi. W naszej ofercie mamy grupy tkaninowe, z których klient może wybierać konkretny wzór na podstawie własnego budżetu.

Garnitur na miarę – od czego się zaczyna?

Cały proces tworzenia garnituru na miarę rozpoczyna się od opracowania szablonu. Kiedy ktoś przychodzi do nas po raz pierwszy, musi być uzbrojony w cierpliwość. Dla niektórych to męczarnia. Wielu facetów dziwi fakt, że marynarka którą chcą uszyć, ma podszewkę. Wcześniej chodzili do sklepów i nie zwracali na takie rzeczy uwagi. Ostateczny wygląd i krój garnituru, a w rezultacie szablon, powstaje w wyniku kilku spotkań z krawcem. Kolejne zamówienia mogą być robione na jego podstawie, choć zawsze trzeba pamiętać o zdjęciu aktualnej miary. W ciągu trzech miesięcy mogą się one znacznie zmienić, mimo że waga utrzymuje się na takim samym poziomie.

Powracanie do salonu, wiele przymiarek, spotkania i długie rozmowy... Szycie na miarę to rodzaj rytuału. Nabiera on jeszcze większego znaczenia, kiedy poprzedza ważną okazję. Naszymi częstymi klientami są młodzi mężczyźni, przygotowujący się do ślubu. Potrzebują garnituru na wyjątkową okazję i korzystają z niego później przez kilka lat. Zwykle celują w coś, co będą mogli wykorzystać w wielu późniejszych, oficjalnych okazjach. Granat i czerń, ewentualnie z dodatkiem delikatnej faktury - klasyka sprawdza się najlepiej. To według mnie pierwszy moment, kiedy mężczyzna zaczyna w pełni zdawać sobie sprawę, jakie znaczenie ma jego wygląd. Oraz że ubiorem możemy nie tylko podkreślić powagę sytuacji, ale też zostać na długo zapamiętanym. Podobnie w biznesie - garnitur jest wykorzystywany jako narzędzie pomagające w pracy i nasi klienci są świadomi, że ubiorem możemy sprawić, że osoba obok odbierze nas lepiej. Nie jestem magikiem, ale myślę, że większość kontraktów tworzy się już na podstawie wrażenia, które robi się na pierwszym spotkaniu. Ludzie bardziej pamiętają, jak wyglądała wtedy dana osoba, niż to, co mówiła. Potrzebujemy tylko 11 sekund, żeby dać komuś szansę lub całkowicie przekreślić drugą osobę. Dlaczego nie wykorzystać tej wiedzy? W pewnym sensie to inwestycja we własny biznes. Niektórzy taki garnitur traktują jako przypieczętowanie sukcesu i przychodzą do naszego salonu, żeby sprawić sobie prezent z okazji awansu. Oraz zainwestować w dalsze zwycięstwa.

Kiedyś znajomy zapytał mnie, ile wiedzy i umiejętności brakuje nam do poziomu krawców z Londynu lub Mediolanu. Zdziwiło mnie to, bo jeżeli położymy obok siebie włoski garnitur szyty na miarę obok polskiego, to jedyne różnice będą zauważalne w kolorach oraz zastosowanych wzorach. Otoczenie i warunki atmosferyczne mają wpływ, to często też koncept do zastosowania pewnych rozwiązań. Im cieplej, tym tkaniny bardziej przewiewne. Idąc na północ, warstw jest coraz więcej. Marynarka angielska zawsze będzie bardziej wypełniona i uzupełniona od strony wewnętrznej niż ta z południa Europy. I tyle! Co innego jeśli chodzi o tkaniny - tutaj Włosi i Anglicy nie mają sobie równych i chyba nigdy nie będą mieć konkurencji. Chodzi o wodę, która służy do wielokrotnego płukania wełny. Nasza szwalnia w Łańcucie ma bardzo wysoki, europejski poziom. Ale gdyby Polacy wzięli się za produkcje własnych tkanin, podejrzewam, że byłyby one sztywne i mało aksamitne w dotyku. Natomiast dzięki współpracy ze światowymi potęgami w produkcji wełnianych tkanin możemy stworzyć idealny garnitur dobrany do indywidualnych potrzeb. Myślenie, że przywiezie się taką pamiątkę z Londynu jest błędne. Chyba że planujemy latać na każdą przymiarkę i być wtedy w dobrej formie fizycznej.

Garnitur na miarę – dlaczego warto?

Dlaczego jeszcze warto spróbować tej przygody? Bo obok tego szytego na miarę wisi gotowy garnitur i odróżnia się od innych, takich samych sztuk, tylko rozmiarem. Strój musi coś o mnie mówić, tym bardziej jeżeli jest moim narzędziem pracy. Próbujemy uwrażliwić klienta na docenianie ponadczasowej elegancji. Bycie modnym nie oznacza posiadania swojego własnego stylu. Jeżeli chcemy być modni, co pół roku musimy iść do sklepu i kupić to, co proponują projektanci. Ale moda trwa tyle ile sezon. Wykreowanie stylu jest trudniejszym zadaniem, ale wpływa na to, jak jesteśmy odbierani przez innych. W szyciu na miarę trzeba pamiętać o myśleniu przyszłościowym. Pod koniec stycznia dostaliśmy już wszystkie próbki tkanin, z których będziemy wykonywać ubrania wiosną i latem. To powoduje, że kiedy zaczynają się ciepłe pory roku, te garnitury są już gotowe. A może marzysz o pięknym zimowym płaszczu? Wtedy zacznij o nim myśleć pod koniec wakacji, to ostatni moment.

I ostatni element - wyobraźnia. Czasem są tkaniny, w których na podstawie skrawka możemy wyobrazić sobie garnitur. Ale nie zawsze jest to możliwe. Całemu procesowi tworzenia garnituru na miare towarzyszą liczne rozmowy. Chcemy zapewnić nawet tym mniej doświadczonym klientom komfort, że tworzą oni garnitur dla siebie. I że z każdego, nawet najmniej widocznego detalu ich garnituru będą czerpać satysfakcję.

CZYTAJ TEŻ: Jaki zegarek do garnituru? Oto kilka cennych wskazówek

Marek Paszkowski, prokurent, Digel

Średnie wynagrodzenie w Polsce wynosi 3530 złotych netto. Cena dobrego garnituru u nas to ponad jedna trzecia tej kwoty. W Niemczech, z których wywodzi się marka Digel, zarobki są trzykrotnie wyższe, a ceny podobne. Na szczęście gonimy pod względem zamożności przeciętnych mieszkańców Europy, więc chyba jesteśmy na dobrej drodze, choć z mojej perspektywy na modę nigdy nie wydajemy za dużo. Kiedyś było mi obojętne, co będę sprzedawał. Mam duszę handlowca. Garnitury? Mogą być i one! Ale trzeba być ślepym i głuchym, żeby przez ponad 20 lat nie zarazić się modą jako pasją. Korzysta się przecież z niej na co dzień.

Garnitury na miarę – podejście do klienta

Kiedyś byliśmy zmuszeni wybierać garnitury od dwóch głównych producentów w Polsce. W momencie pojawienia się centrów handlowych zaproponowano wielu markom wejście na nieco dziewiczy teren i w ten sposób pod jednym dachem mężczyzna, który do tej pory jeździł do jednego sklepu, miał ich kilkanaście. Nieco większy wybór, prawda? I nie chodzi tylko o wygląd ubrań. Mógł porównać ceny, jakość, sposób wykonania, spokojnie podjąć decyzję. Tak zdobywa się doświadczenie. Nie był już skazany na panią, która próbowała źle doradzić, bo w całej ofercie sklepu pasował na niego tylko jeden garnitur. I dobrze, bo Polacy, poza ceną, zaczynają zwracać uwagę na to, jak wygląda ją. Coraz częściej można usłyszeć, że coś jest drogie, ale warte swoich pieniędzy. Marynarka z tkanin wełnianych, których używamy, leży zupełnie inaczej niż wykonana na tych samych maszynach, przez te same osoby, ale z tkaniny o 30 proc. tańszej. A to przecież ona przyciąga nasz wzrok w pierwszej kolejności.

Nasi niemieccy menedżerowie potrafią robić rzeczy, których nie powstydziłyby się światowe marki. Cieszy nas to, że markę zaczynają doceniać coraz młodsze osoby, a to wymusiło na nas stworzenie wielu ciekawych ubrań w stylu casual, ale niezbyt krzykliwych. W naszym kraju przyciągające wzrok rozwiązania są rzadko wybierane. Klienci zwracają na nie uwagę, oglądając witrynę, ale i tak ze sklepu wychodzą z klasycznym granatowym garniturem. Nad Wisłą popularny stał się ostatnio trend zwany smart shopping. Klasyki, po które najczęściej sięgamy, wyprodukowane w tym sezonie nie będą się niczym różniły od tych wyprodukowanych rok, dwa lata temu. A gdy kupujemy w outlecie, w portfelu zostaje 30–50 proc. ceny początkowej. Działa to na podobnej zasadzie jak wyprzedaże roczników samochodów. Chyba każdy będzie wolał wydać na garnitur 1000 niż 1500 złotych.

Jeśli chodzi o markę Digel, Polacy zagrzali miejsce w pierwszej dziesiątce sprzedaży, zaraz za Rosją, Francją, krajami Beneluksu, Szwajcarią i... Włochami. Wydawało się, że nie ma sensu jechać z drewnem do lasu, a tutaj zaskoczenie. Pracując z Francuzami i Rosjanami, którzy mają podobne wymagania do Polaków, jesteśmy w stanie wymusić na marce wprowadzenie zmian. Mężczyźni w tych krajach oczekują produktu z wysokiej półki, wykonanego z dobrej jakości wełny. W Niemczech panuje przewaga funkcjonalności nad materiałami, stąd popularność kolekcji ubrań, które się nie gniotą, są odporne na zabrudzenia i ułatwiają życie w podróży. Najważniejsze jest uświadamianie klienta, z jakim towarem będzie obcował. Inne właściwości ma garnitur wełniany, a inne mieszanka z poliestrem. Każda tkanina ma wady i zalety. Dobry sprzedawca musi być fachowcem, nie podawaczem.

Kiedy wchodzimy do sklepu, bardzo rzadko spotyka się garnitury dostępne jako oddzielna marynarka i spodnie. Klient może wybrać z identycznej tkaniny dowolny rozmiar każdego elementu zestawu i w ten sposób unika skracania lub zwężania spodni. Oszczędzamy na dodatkowej usłudze krawca, bo wielu naszych klientów potrzebuje garnitur na wczoraj. Ale nawet takie ekspresowe zamówienia jesteśmy w stanie zrealizować. To nie jedyna bolączka. Wielu facetów to znawcy futbolu i motoryzacji. Po ulicach jeżdżą coraz lepsze samochody, wydajemy sporo pieniędzy na rozrywkę i rekreację, ale zapominamy, że można przy tym dobrze wyglądać. Mam nadzieję, że niedługo mężczyźni zaczną zdawać sobie coraz bardziej sprawę z tego, że „jak cię widzą, tak cię piszą”.

Jeżeli sklep wygląda jak galeria, w której nie można niczego dotknąć, to nikt nie będzie się w nim dobrze czuł. Często osoby, które mają nietypową sylwetkę, czują zakłopotanie, kiedy muszą dopytywać o swój rozmiar. Pytanie „czy ma pani coś dla mnie?” nie powinno nigdy paść w szanującym się sklepie, bo sugeruje, że ktoś jest inny, że nie pasuje do wizji lub modelu marki. Najważniejszym zadaniem każdego subiekta jest taka obsługa klienta, aby ten do nas wrócił. Stanie się to tylko wtedy, kiedy wyjdzie on ze spełnionymi oczekiwaniami, z którymi przychodził do sklepu. Wszyscy producenci mają podobny produkt, w niemal identycznej cenie. Tylko serwisem można zyskać przewagę nad konkurencją. Nie wolno mówić nikomu, że wygląda dobrze, kiedy jest odwrotnie.

Mamy też obowiązek przypomnienia o zasadach elegancji oraz informowania o trendach, ale to klient podejmuje ostateczną decyzję. Jeżeli od 20 lat chodzi w zbyt dużych marynarkach i świetnie się w nich czuje, to trudno będzie zmienić jego przyzwyczajenia. Ważna jest umiejętność zbudowania relacji z klientem. Bo o nią w dużej mierze chodzi. Sprzedażą zajmują się markety, my musimy wziąć na barki więcej obowiązków. Wiele osób wraca do doradcy, który wcześniej dobrał stylizację, w której czuły się świetnie. Jeżeli to wypali, to nie chcą już dalej testować.