Na początku cofnijmy się na chwilę w czasie, do maja tego roku i przenieśmy się do Sztokholmu. To właśnie wtedy szwedzka marka FOREO zauważyła znaczną lukę na rynku, która tylko powiększała się w związku z lockdownem spowodowanym COVID-19. Producent urządzeń do oczyszczania twarzy stwierdził wówczas, że brakuje urządzeń dostosowanych do potrzeb męskiej skóry, które pomogłyby w jej domowej pielęgnacji. Jak by nie patrzeć, miał w tej obserwacji całkowitą rację. Chcąc wypełnić tę lukę i wyjść naprzeciw narastającym potrzebom zamkniętych w domach mężczyzn, marka przyspieszyła wprowadzenie swojej najnowszej innowacji, która na polskim rynku jest dostępna od 1 września. To właśnie do wtedy możecie kupić urządzenie oczyszczające LUNA 3 MEN, które postanowiliśmy przetestować na, nomen omen, własnej skórze. 

LUNA MEN już od pierwszej generacji stała się symbolem statusu, nie tylko świetnie prezentującym się w męskiej łazience, ale także idealnie wpasowującym się w potrzeby współczesnego, aktywnego mężczyzny. Okrągłe urządzenie z wypustkami oczyszczającymi i poprzecznymi wypustkami masującymi już od momentu premiery dołączyło do grona innych luksusowych sprzętów i wynalazków, wspierających realizację codziennych wyzwań zabieganych mężczyzn. Tak jak Rolex ułatwia stylowe dotarcie na czas, Lavazza robi najlepszą kawę, a garnitur Zegny gwarantuje profesjonalny wygląd w każdej sytuacji, LUNA 3 MEN ma za zadanie zapewnić doskonałe oczyszczenie skóry twarzy, zarostu oraz masaż. Tak przynajmniej obiecuje nam producent w swoich materiałach marketingowych. Ma rację? 

Test urządzenia zaczynamy od jego odpakowania i ściągnięcia na telefon aplikacji Foreo, w której musimy wpisać numer produkcyjny. Dopiero wtedy możemy uruchomić urządzenie, co jest poniekąd irytujące i ograniczające, ale w końcu czy współcześnie nie nosimy ze sobą wszędzie komórki, nawet do łazienki? 

Odpalone? Nie pozostaje nam nic innego jak tylko przetestować ten nowy gadżet. Aby poprawnie użyć urządzenia, najpierw musimy nanieść na twarz kosmetyk oczyszczający: może to być żel lub pianka do mycia twarzy. Następnie lekko zwilżamy urządzenie pod bieżącą wodą. Aktywujemy szczoteczkę przyciskiem i zaczynamy oczyszczanie wąsów, policzków, czoła i podbródka. Producent zaleca, żeby robić to okrężnymi ruchami, choć w sumie nie ma to większego znaczenia. Liczy się bowiem efekt wynikający z wcierania kosmetyku w naskórek przez silikonowe mini-wypustki, które poza tym, że spełniają swoją rolę, to ponadto mogą nas nieco łaskotać, przyprawiając o szczery śmiech i wynikającą z niego stymulację skóry twarzy. Tak przynajmniej było w moim przypadku.

Na dobrą sprawę zabieg oczyszczania już za nami. Musimy bowiem jeszcze wyłączyć urządzenie oraz spłukać i osuszyć twarz oraz brodę. Na tym nasza codzienna przygoda ze szczoteczką masująco-oczyszczającą FOREO LUNA 3 MEN nie musi się jednak kończyć. Urządzenie oferuje bowiem jeszcze tryb masażu, który możliwy jest dzięki jego tylnej części. Aby z niego skorzystać, nałożyłem na skórę twarzy serum (jeśli właśnie ci się skończyło, może być też maska do skóry lub krem nawilżający), przyłożyłem tylną część urządzenia do skóry (ma bardzo przyjemne podłużne, wypukłe żłobienia) i kolejno przesuwałem maszynką po policzkach, czole i brodzie. Producent w tym przypadku zaleca, aby były to ruchy do góry w kierunku linii włosów i w tym przypadku, jako facet z zarostem, muszę się z nim zgodzić. Po prostu uwierzcie mi na słowo.

Na koniec takiego rytuału nałóż na skórę swój ulubiony krem (może być też ten podkradziony twojej partnerce) i ciesz się rezultatami tak wykonanego domowego zabiegu. Czy ja się nimi cieszyłem?

Prawda jest taka, że nie jestem wielkim fanem rozsławionych i rozreklamowanych zabiegów na twarz dla mężczyzn. Kiedy jednak okazało się, że nie muszę się umawiać na żadną wizytę i czekać na termin u dermatologa, a kosmetyczka (w formie FOREO LUNA 3 MEN) czeka na mnie w mojej łazience, uznałem, że chętnie z jej usług skorzystam. Może efekt nie jest spektakularny jak choćby po dermabrazji, ale na domowe, bieżące potrzeby zupełnie wystarczy. Po kilku zabiegach moja skóra wydawała się być nieco bardziej sprężysta i zrelaksowana. Choć nie będę ukrywał, że moją ulubioną częścią domowych zabiegów zostały kończące je masaże twarzy. Od kiedy mam nową LUNĘ, funduje je sobie niemal codziennie. A kiedy jej nie używam, i tak jest świetnie wyglądającym gadżetem, który służy za ozdobę mojej łazienki. 

Nie uwierzycie, ilu moich aktywnych, zabieganych, zapracowanych i ambitnych kolegów pytało mnie już o moją nową zdobycz. Za każdym razem odpowiadam im, że choć bez urządzeń czyszczących twarz da się żyć, to chyba jednak nie bez powodu zadają mi to pytanie ;-)

ZOBACZ: Koreańskie kosmetyki dla mężczyzn. Czego używać do codziennej pielęgnacji?

CZYTAJ TEŻ: Dobry krem do twarzy dla mężczyzn: jaki wybrać? Co powinien zawierać? Które kupisz w sieci?

WIĘCEJ O PIELĘGNACJI: Jak dbać o tatuaż? Poznaj sposoby, techniki i zalecenia [TATTOO STORIES]