Trzy rundy po trzy minuty na zasadach bokserskich - takie były reguły pojedynku, który odbył się podczas poniedziałkowej gali w japońskiej Saitamie. Żadna amerykańska stacja telewizyjna nie transmitowała rywalizacji (20 dolarów kosztowała transmisja w systemie PPV), zdecydowano się również na szereg innych obostrzeń. Kontrakt przewidywał, że w przypadku kopniaka wyprowadzonego przez Nasukawę, Japończyk musiałby zapłacić karę... 5 milionów dolarów!

Tak się jednak nie stało. Wyraźnie rozluźniony "Piękniś" potrzebował zaledwie dwóch minut, by pokonać kickboksera. Po trzecim knock-downie, obóz Nasukawy zdecydował się rzucić ręcznik i poddać walkę. Już po całym wydarzeniu Mayweather Jr przyznał, że nie przygotowywał się do pojedynku: - Kilka razy poszedłem na salę i trochę się poruszałem, ale to wszystko - powiedział "Money". Dodał również, że wciąż jest na emeryturze i nie zamierza wracać do boksu mimo, że coraz głośniej spekuluje się o jego rewanżowym spotkaniu z Mannym Pacquiao. Jak obserwujemy na Instagramie, "Pięknisiowi" dobrze poza sportem:

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

ACROPOLIS in ATHENS, GREECE

Post udostępniony przez Floyd Mayweather (@floydmayweather) Paź 12, 2018 o 2:43 PDT

Wynik nie zostanie wliczony do rekordu żadnego ze sportowców. Japońska prasa spekulowała, że Mayweather miał zarobić za walkę nawet 20 milionów dolarów, jednak sam zainteresowany obwieścił, że zgarnął o dziesięć milionów mniej. Ostatnią zawodową walkę "Piękniś" stoczył w 2017 roku, kiedy znokautował gwiazdę UFC - Connora McGregora.