W oglądaniu filmu o słynnych piosenkarzach i muzykach jest coś niezmiernie ciekawego, bowiem nierzadko za ich sprawą możemy spojrzeć na momenty, które doprowadziły do stworzenia danych przebojów lub ważnych historycznie kompozycji. Choć przeważnie są one podkoloryzowane, by lepiej wyglądały na dużym ekranie, to jednak odsłaniają jakąś cząstkę prawdy.

Te produkcje często pokazują nam to, czego nie widzimy na scenie: zmagania, determinację, bolesne upadki i powroty do sławy. I zdecydowanie jest coś szalenie frapującego w oglądaniu aktorów wcielających się w muzyków – jedni z nich korzystają z usług playbacku, poruszając ustami do muzyki (niewyobrażalnie przeceniany Rami Malek w roli Freddiego Mercury’ego), zaś inni rzeczywiście sami śpiewają (nienależycie doceniony Targon Egerton jako Elton John).

ZOBACZ TEŻ: Filmy na wieczór: najlepsze horrory wszech czasów. Od „Lśnienia” po „Hellraisera”

Filmów o muzykach jest tak dużo, że spokojnie można byłoby rozwinąć tę listę do większych rozmiarów, choć nie da się ukryć, że większość z nich jest albo średnia albo po prostu nieudana. Ogromny sukces skądinąd bardzo słabego „Bohemian Rhapsody” (903 mln dolarów zysku) rozpętał nam prawdziwą modę na filmowe biografie muzyczne. Oglądaliśmy już m.in. „Rocketmana” o Eltonie Johnie, „Brud” o Motley Crue i „Judy” o Judy Garland. Przed nami są już chociażby produkcje o Davidzie Bowiem, Boy George’u i Celine Dion. Czy któryś z nich będzie warty uwagi? Czas pokaże.

Dodam na koniec, że w GALERII>>> znajdziecie jedynie filmy fabularyzowane – na dokumenty muzyczne potrzebna jest odrębna lista.