Jestem wielkim fanem gier sportowych - nigdy nie miałem takiej lewej nogi jak David Beckham (choć z WF-u miałem piątki!), więc od najmłodszych lat wolałem prowadzić wirtualnych zawodników, niż samemu uczęszczać na treningi. Pierwszą grą sportową, jaką pamiętam, była FIFA 97. Już w latach 90. byłem szczęśliwym posiadaczem PlayStation, dlatego przerobiłem wówczas wszystkie najważniejsze tytuły - prowadziłem Michaela Jordana, Jaromira Jagra i Marka Citkę.

Gry sportowe mają jedną zasadniczą wadę - cykliczność. Taki "God of War" nawet za parę lat będzie świetną rozrywką, natomiast w przyszłym roku już mało kto będzie ciął w NBA2K19. 

Od premiery FIFY 19 minęło już kilka miesięcy. Czy to produkcja, którą wciąż warto kupić?

FIFA 19 - czy warto kupić?

W ostatnie części FIFY grałem raczej sporadycznie. Mój kuzyn świetnie ogarnia najważniejszy tryb sieciowy tytułu - Ultimate Team - dlatego, gdy miałem potrzebę strzelenia kilku bramek, odwiedzałem jego pokój. Tym razem postanowiłem założyć swoje konto i sprawdzić, czy zdążę jeszcze dogonić najlepszych graczy.

Nie będę rozpisywał się o offline'owych trybach gry, bo gra przeciwko zaprogramowanej konsoli nigdy mnie nie bawiła. Jeśli jednak nie zamierzasz korzystać z Internetu, FIFA 19 wciąż ma wiele dobrego do zaoferowania! EA Sports od kilku lat szczyci się trybem, w którym prowadzisz jednego konkretnego gracza - historia Alexa Huntera rozpoczęła się jeszcze w FIFIE 17, w najnowszej odsłonie wchodzisz w decydującą fazę. Choć nie masz zbyt wielkiego wpływu na wirtualne przygody twojego podopiecznego, rozgrywka daje frajdę, natomiast przerywniki filmowe (kolejne kontrakty, relacje z rodziną) są świetnie wyreżyserowane. 

Ponadto EA Sports wreszcie pozyskała licencję na najważniejsze rozgrywki klubowe - Ligę Mistrzów - więc na swojej konsoli rozegrasz ten turniej od początku do końca. Oprawa wizualna, słynna "Kaszanka" - to wszystko idealnie oddaje atmosferę Champions League. Czasami zapominałem, że FIFA 19 to gra, a nie prawdziwa transmisja sportowa.

Jednak - tak jak pisałem - tryby offline są naprawdę dobre, ale nie byłyby w stanie przykuć mojej uwagi na długie miesiące. Dlatego uważam, że jeśli grać w FIFĘ to tylko w tryb Ultimate Team.

FIFA 19 na rynku

W Ultimate Team budujesz własną drużynę. Do dyspozycji masz nie tylko współczesnych kopaczy, ale również tzw. "ikony", a więc piłkarzy, którzy poruszali wyobraźnię tłumów wiele lat temu. W FIFIE 19 znajdziesz zarówno Ronaldo Nazario jak i Pelego. Steven Gerrard będzie rywalizował z Georgiem Bestem, a Jay-Jay Okocha strzeli bramkę samemu Lwowi Jaszynowi (w obowiązkowej czapeczce!). Osobiście uwielbiam grać przeciwko składom z ikonicznymi piłkarzami - to bardzo miła odmiana i wspomnienie czasów dzieciństwa (kto nigdy nie wieszał plakatu Rivaldo, niech pierwszy rzuci kamieniem!)

Oczywiście skompletowanie rewelacyjnego składu nie jest takie proste. Piłkarzy kupujemy za wirtualną walutę. Tę zaś zdobywamy za wygrane mecze i zadania, które regularnie pojawiają się w grze (kup piłkarza, strzel gola główką itp.). Ponadto gracz bierze udział w różnych rozgrywkach (najpopularniejsze to tygodniowe Division Rivals i weekendowe FUT Champions), a za wyniki otrzymuje paczki, w których może wylosować piłkarzy.

I właśnie to budziło moją największą wątpliwość przed zainstalowaniem FIFY 19. Czy jeśli rozpocznę grę dopiero w styczniu, wciąż mam szansę rywalizować z graczami, którzy swoje drużyny budują od kilku miesięcy?

FIFA 19 - czy warto kupić?

By wirtualni piłkarze dobrze się spisywali, muszą mieć nie tylko umiejętności, ale również dobrze współpracować z pozostałymi członkami drużyny. Dlatego budując swój skład trzeba zwracać uwagę również na zgranie podopiecznych - nie należy ustawiać obok siebie piłkarzy z dwóch różnych lig, bo to po prostu nie zadziała. Skompletowanie podstawowego składu, który daje frajdę to kosz ok. 10 000 coinsów. To w żadnym wypadku nie jest wygórowana kwota, bo taką sumę możemy mieć już po kilku godzinach spędzonych z grą.

Rzecz jasna na początku nieco irytował mnie fakt, że najlepszym zawodnikiem mojej drużyny jest Geoffrey Kondogbia, podczas gdy przeciwnik szarżuje Neymarem czy Suarezem. Koniec końców jednak i tak najważniejsze są twoje umiejętności, dlatego nawet przeciętnym składem masz szansę pokonać drużynę naszpikowaną gwiazdami.

Ultimate Team jest jednocześnie dużo lepiej rozegrany, niż główny sieciowy tryb u konkurencji, a więc w Pro Evolution Soccer. Tam już po kilku dniach miałem pod padem wybitną ekipę. Tymczasem w FIFE na wymarzony skład trzeba czasem pracować cały cykl życia gry.

FIFA 19 nie jest grą pozbawioną wad. Irytują niektóre rozwiązania (strzały finezyjne zza pola karnego to niemal pewna bramka...), jednak i tak daje dużą frajdę! Właśnie to dążenie do ulepszania swojego składu sprawia, że przed konsolą wciąż chce się zasiadać.

Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule nie jest jednoznaczna. Jeżeli nie masz problemu z tym, że na początku będziesz grał głównie przeciwko lepszym od siebie drużynom - FIFĘ 19 nadal warto kupić! Jeśli wolisz wystartować z pozostałymi - poczekaj kilka miesięcy do premiery kolejnej części. Ostrzegam jednak, że stracisz kupę czasu dobrej zabawy!