Oscar Dąbkowski: Czy Twoim zdaniem Polacy zdali egzamin z dyscypliny i posłuszeństwa względem władz?

Dr Mateusz Grzesiak: Zależy, czy wynik bycia zdyscyplinowanym ma być oceniany wysoką, czy też niską notą. Według mnie niestety egzamin zdali, czyli okazali się posłuszni, a wolałbym, żeby zdali egzamin z dbania o swoje prawa, które były im sukcesywnie odbierane. Miałem przed pandemią taką zgeneralizowaną opinię, że nasz naród jest odważny. Teraz już jej nie mam. 

Poruszyłem kwestię posłuszeństwa, bo mam wrażenie, że rządzący wcale nam nie pomagali w budowanie zaufania do siebie. Obywatele mieli nosić maseczki, choć politycy długo od nich stronili. Organizacja obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej i wizyta Jarosława Kaczyńskiego na grobie swojej matki też zapewne w tym nie pomogły…

Może powinieneś też zapytać o brak kwestionowania upolitycznienia pandemii do własnych celów, indukowanie kolektywnej traumy w społeczeństwie przez media głównego nurtu, jednostronne przedstawianie faktów, wybory korespondencyjne bez zważania na bezpieczeństwo głosujących, brak zainteresowania Polaków obroną demokracji, wprowadzanie narzędzi inwigilacji… 

No tak. Moglibyśmy rozmawiać o wielu aspektach tego czasu. Wracając jednak do tej wizyty na Powązkach. Wizyta ta stała się tematem piosenki Kazika, która wygrała 1998. Listę Przebojów radiowej Trójki, ale w dość podejrzanych okolicznościach notowanie to unieważniono. Wiemy też, co stało się potem. Ze stacji, poza Markiem Niedźwieckim, odeszli też inni kultowi dziennikarze a kolejni artyści zażczyli sobie, żeby stacja przestała grać ich utwory. Obserwujemy cichą kulturowo-polityczną rewolucję?

Raczej obserwujemy osiągnięcie granic przez silne indywidua, które mają kręgosłup moralny i są w stanie się na nim opierać. Nie ma niczego cichego w tych działaniach. One są głośne i konkretne, słyszalne. Obserwujemy podział społeczeństwa na świadome i bezwolne, silne emocjonalnie i zlęknione, odważne i uciekające od odpowiedzialności. Widzimy polaryzację, która nie jest już tylko oparta o partie polityczne, ale skupia się wartościach i charakterze.

Zostawmy politykę. Czas pandemii to oczywiście w dużej mierze właśnie polityka, ale na szczęście - nie tylko. Czego nauczyła nas epidemia koronawirusa: w makro- i mikroskali?

Nas? Nie wiem. Mogę Ci powiedzieć, czego nauczyła mnie i ludzi, z którymi pracuję. Pokazała nam, że należy mieć bliskich przyjaciół. Że ludźmi bardzo łatwo sterować. Że prawdziwe relacje są bezcenne. Że trzeba digitalizować biznes. Że wielka firma jest wielkim ciężarem. Że sukces może być toksyczny. Że ludzkość jest egoistyczna. Że nie ma co liczyć na moralność rządu. Że lepiej jest w domu niż w mieszkaniu. Że plany mogą się zmienić w mgnieniu oka. Że dobrze jest mieć oszczędności. Że nie zawsze jest fajnie. Że chciwość nie zna granic. Że dobrze mieć za sobą terapię. Że wartością nie jest sześciopak na brzuchu i sportowe auto w garażu…

Dużo tych wniosków. Ale i czasu na ich poczynienie było sporo. Idąc zatem dalej, może dasz się jednak namówić na nieco bardziej globalne obserwacje. Czy dzięki tej sytuacji jako społeczeństwo nauczyliśmy się doceniać to, co do tej pory zdawało się oczywiste, zawsze do naszej dyspozycji i na podorędziu? Zdaliśmy sobie w końcu sprawę, że „najlepsze rzeczy w życiu są za darmo”?

Myślę, że część ludzi przewartościowało swoje priorytety i skupi się w życiu bardziej na życiu i takich aspektach jak zdrowie, miłość, przyjaźń, bliskość innych ludzi, dobre samopoczucie. I tak, najlepsze rzeczy w życiu są za darmo, choć dostęp do nich może dużo kosztować. Nie tylko pieniędzy. 

Nauczymy się żyć skromniej? 

Nie sądzę, byśmy wrócili do tego, jak żyliśmy wcześniej. Galerie świecą pustkami. Produkty luksusowe straciły na znaczeniu. Nie wydajemy na zbytki. Przechodzimy na minimalizm i wydawanie pieniędzy na to, co ma faktyczną wartość - edukację, rozwój, technologię, dzięki której możemy lepiej funkcjonować. To jest moim zdaniem ogromny plus tej całej sytuacji. 

A jak się zmieni sam system pracy? Home office stanie się naszym nowym biurem? 

Tak, przewiduję, że właśnie tak się stanie. Twitter już zapowiedział, że pracownicy nie muszą wracać do biur. Tak jest taniej, skuteczniej, ekologicznej. Sądzę, że ta tendencja z nami zostanie i będzie się nasilać. Z jednej strony jest zdrowsza, choć z drugiej - niestety ucierpią na tym bardzo relacje. 

W ogóle umiemy pracować w ten sposób? Pracując z domu jesteśmy bardziej czy mniej wydajni? A może każdy każdy musi znaleźć swoją metodę na taki system pracy?

Są zasady takiej pracy, bo ten system już dawno był wprowadzany w różnych branżach, np. informatycznej. Czy umiemy? Większość Polaków zapewne nie, bo nie musiała tego robić i nie dopiero teraz, i to formie terapii szokowej, musiała się tego zacząć uczyć. Ale wszyscy będą musieli przestawić się na takie funkcjonowanie zawodowe, co oczywiście wymaga od nas nowego work-life balance, adaptacji do innych warunków, etc. 

Zgaduję, że epidemia znacznie ograniczyła także Twoje spotkania z klientami, pacjentami czy coachee, choć część aktywności szybko przeniosłeś do sieci. Internet to jest już nasza nieodwołalna przyszłość, która przyszła wcześniej niż się spodziewaliśmy? 

Mówiąc szczerze, nie ograniczyła. Mam nawet więcej pracy niż wcześniej. Po prostu wszystko przeniosłem do sieci. To, co zostało ograniczone, to moja praca wyjazdowa poza Polską - szczególnie w USA i w Chinach.  Odpowiadając zaś na Twoje drugie pytanie, Internet jest naszą przyszłością, bez dwóch zdań. I tak jak mówiłem od lat - musimy kreować markę naszą osobistą. Nawet w niedalekiej przyszłości ludzie najpierw będą mieli do czynienia z nami wirtualnymi, dopiero potem - realnymi. To zresztą już się dzieje. 

Jest zatem jakaś sfera, w której uda nam się zachować i obronić nasze człowieczeństwo? 

Człowieczeństwo ewoluuje i patrząc na przestrzeni wieków, za każdym razem wchodzi na nową emanację. Ta jest inna, nowa, nie gorsza ani też nie lepsza. Po prostu mamy do czynienie z kolejnym etapem jego rozwoju. 

---------

Dr Mateusz Grzesiak - psycholog i wykładowca akademicki. Doktor nauk ekonomicznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu. Od blisko 20 lat prowadzi szkolenia na całym świecie, głównie na rynkach europejskich i amerykańskich. Wykładał w 7 językach. Nieustannie uczy siebie i innych. Promuje wprowadzenie do szkół tzw. kompetencji społecznych. Więcej na mateuszgrzesiak.com

fot. Tomasz Sagan

ZOBACZ: Mateusz Grzesiak w ELLE MAN: Żadnej magii, czysta nauka

CZTAJ TEŻ: Aktywność fizyczna na smutki kwarantanny: jak poprzez sport pokonać izolacyjną depresję? 

WIĘCEJ: Tomasz Sobierajski: W czasach zarazy warto być przede wszystkim przyzwoitym [#lekcjazkoronawirusa]