Gdybym zbierał po dziesięć dolarów za każdą bzdurę i bujdę, którą na swoim Twitterze zamieszcza Elon Musk, dziś mieszkałbym zapewne w Los Angeles w ogromnym domu z basenem, z którego podziwiałbym panoramę Miasta Aniołów. Nowy system, dzięki któremu Tesla będziecie jeździć całkowicie sama, wkrótce ma być wprowadzony do każdego modelu, który będzie opuszczał mury fabryki w Palo Alto. Przez to za samochody Muska będziemy musieli zapłacić znacznie więcej. Przedsiębiorca jest przekonany, że Model 3 będzie wart między 100 tys., a 200 tys. dolarów. I mówimy tu o modelu używanym.  (Tak, wiemy, że przestrzał jest bardzo duży.)

Przy niezaspokojonym popycie na Teslę klienci będą rozglądać się za ogłoszeniami sprzedaży kultowego elektryka. W dużej mierze będzie to zasługa systemu, który nie będzie potrzebował do jazdy ingerencji ze strony kierowcy. Dzięki temu samochody Muska, nawet już te używane, będą schodzić z rynku jak ciepłe bułeczki. Tak przynajmniej twierdzi ekscentryczny biznesman.

CZYTAJ TEŻ: Elon Musk rekordzistą wśród prezesów. W 2018 roku zarobił więcej niż łącznie 65 kolejnych osób na liście

Wszyscy jednak znamy Elona Muska i jego wizjonerskie, choć nie zawsze znajdujące odzwierciedlenie w rzeczywistości fantazje. Eksperci są zdania, że owszem - ceny używanych samochodów Tesla pójdą w górę, lecz nie osiągną przewidywanego przez przedsiębiorcę pułapu. Ale kto wie... Może tym razem Musk ma rację? W końcu kilkukrotnie udało mu się odnieść "kosmiczny" (sic!) sukces.