Mój dzień z Fitbit Sense

Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu z was technologiczne szczegóły testowanych przez nas urządzeń nie zawsze są pomocne przy podejmowaniu decyzji o ich zakupie. Właśnie dlatego postanowiliśmy w wypadku tego smartwatcha nieco udoskonalić nasz format testów. Poniżej znajdziecie opis całego mojego dnia spędzonego z Fitbit Sense, a na samym końcu artykułu znajdziecie tradycyjny materiał wideo. Zapraszamy!

Czy sen da się zmierzyć?

Moje testy nowego smartwatcha od Fitbita rozpoczęły się już rano. Zachęcony zapowiedziami postanowiłem sprawdzić możliwości urządzenia pod kątem analizy snu. Założyłem zegarek wieczorem i grzecznie położyłem się spać. Noc nie należała dla mnie do najlepszych, więc w czasie synchronizacji urządzenia rano nie spodziewałem się wysokiego wyniku. Tak właśnie było. Moja ocena nie była wysoka, a czas spędzony w fazie głębokiego snu był krótszy niż zwykle.

Brakowało mi jednak punktu odniesienia, więc poniżej wrzucam wam podgląd do lepszej, także w mojej ocenie, przespanej nocy. Widać, że nie tylko wzrosła ocena w aplikacji, ale też wydłużyła się najlepsza faza snu. Smartwatch monitoruje poszczególne fazy snu: płytki, głęboki i REM. Pokazuje także ile byliśmy obudzeni, a także ile dokładnie trwał nasz sen.

Pierwsze kroki we własnym domu

Wszyscy jesteśmy ostatnio zamknięci we własnych domach, ale nie oznacza to, że się nie przemieszczamy. Byłem całkiem zaskoczony, jak wiele kroków można wykonać w obrębie własnego mieszkania. Co ważne, to był jeden z tych dni, kiedy w zasadzie nie wstajemy od komputera. Wniosek? Jeden krótki spacer poza domem może pozwolić wam spełnić dzienną dawkę kroków!

Regularne ćwiczenia to podstawa

Postanowiłem zabrać smartwatch na nieco bardziej wymagające testy i poszedłem pobiegać. Po przebiegnięciu kilku kilometrów byłem pozytywnie zaskoczony dokładnością modułu GPS. Biegałem w parku, którego dokładnie znam wymiary, a smartwatch w zasadzie się nie mylił. To, co najbardziej zainteresowało mnie po treningu to szczegółowa analiza mojego tętna z mapą intensywności.

Nieplanowane zakupy

Wracając do domu z treningu odebrałem telefon od żony, że fajnie byłoby, gdybym wszedł do sklepu po dwie konkretne rzeczy – połączenie oczywiście odebrałem ze smartwatcha. Wszystko świetnie, ale ja nie mam ze sobą portfela. W tym momencie przypomniałem sobie, że na potrzeby testu wgrałem do Sense moją kartę bankową. Najwyższy czas ją wypróbować!

Okazało się, że korzystanie z funkcji jest bardzo łatwe i intuicyjne. Wystarczy przytrzymać przez dłuższy moment przycisk haptyczny, żeby uaktywnić funkcję portfela. Następnie przykładamy i gotowe. Bardzo spodobał mi się fakt, że płatności są dodatkowo zabezpieczone kodem. To wymierna ochrona przed kradzieżą!

Podsumowując to był całkiem produktywny dzień, a Fitbit Sense wymiernie mi w tym pomógł. Mam wrażenie, że przez większość czasu spełniał dokładnie tę funkcję, którą powinien pełnić idealny zegarek – był wygodny, nie przeszkadzał, a o jego przydatności przekonałem się zawsze, gdy było to niezbędne. W dodatku pozwala na zarządzanie stresem i mierzy temperaturę skóry, ale o tym więcej w materiale wideo.

Smartwatch Fitbit Sense możecie zakupić w promocyjnej cenie pod tym linkiem