Obydwie drużyny w pięknym i dramatycznym stylu dostały się do wymarzonego finału. Obydwie drużyny przeżyły piekło na boiskach w Amsterdamie i w Barcelonie. Obydwie drużyny się nie poddały i dosłownie do ostatniej minuty walczyły o awans. Liverpool po pięknym triumfie nad Barceloną wyczekiwał drugiego finalisty, którym ostatecznie został Tottenham, po zwycięstwie w ostatnich sekundach meczu z Ajaxem Amsterdam. 

CZYTAJ: Cud na Anfield: Liverpool zagra w finale Ligi Mistrzów. Analizujemy, jak do tego doszło

Finał Ligi Mistrzów: sytuacja kadrowa

Obydwie drużyny mają obecnie dobrą sytuację kadrową. Nie ma znaków zapytania w obozie Liverpoolu. Jurgen Klopp ma do dyspozycji swoich najlepszych graczy, czyli Mohameda Salaha, Sadio Mane i Roberto Firmino. Chociaż jak pokazał półfinał z Barceloną, dla Kloppa nie ma znaczenia liczba bramek w klasyfikacji strzelców, lecz forma, którą piłkarz prezentuje danego dnia.

W Tottenhamie z kolei, Mauricio Pochettino stoi przed nie lada dylematem. Od tygodnia z drużyną trenuje już Harry Kane, lecz jego przerwa w grze trwała prawie 7 tygodni. Jeśli trener zdecyduje się desygnować Anglika na boisko, wówczas miejsca może zabraknąć dla bohatera meczu w Amsterdamie Lucasa Moury, albo Heung-min Sona. Każda decyzja podjęta przez Pochettino może mieć różne konsekwencje. Jeśli wygra, nikt nie będzie pamiętał o tym dylemacie kadrowym. Jeśli przegra, będzie głównym winowajcą, bo przecież to on odpowiada za wybór drużyny. 

CZYTAJ: Fenomenalny mecz w Amsterdamie! Znamy drugiego finalistę Ligi Mistrzów

Finał Ligi Mistrzów: starcie dwóch wybitnych trenerów

To, co cechuje ten finał, to przede wszystkim starcie Mauricio Pochettino z Jurgenem Kloppem. Obydwaj panowie są fantastycznymi trenerami, którzy swoje drużyny budują już od kilku lat. Charakterystyczne w metodach i pracy są przede wszystkim więzi, jakie ich łączą ze swoimi szatniami. Piłkarze Liverpoolu są w stanie skoczyć w ogień za Kloppem i vice versa. Tak samo jest w Tottenhamie. Historie ich pracy są podobne. Również styl gry, jaki preferują: otwarty, ofensywny futbol. Co to oznacza? Że dziś wieczorem będzie się działo bardzo dużo. 

Mimo podobnego stylu gry i charakterystyki pracy, Jurgen Klopp i Mauricio Pochettino zdają się być zupełnie różnymi osobami. Trener Liverpoolu zazwyczaj na konferencjach prasowych robi show, żartuje, wygłupia się. Jakby prowadził swój stand-up. Pochettino z kolei bardzo często jest bardziej stanowczy i odpowiada precyzyjnie na zadane pytania. 

Dla Kloppa będzie to trzecie podejście do finału Ligi Mistrzów. Pierwsze, było nieudane. Wszyscy pamiętamy, jak jego Borussia Dortmund z Robertem Lewandowski, Łukaszem Piszczkiem i Kubą Błaszczykowskim w składzie w dramatycznych okolicznościach poległa z Bayernem Monachium. Wszyscy również pamiętają, jak rok temu po kuriozalnych błędach bramkarza Lorisa Kariusa Liverpool przegrał z Realem Madryt. Teraz jednak jest inaczej. To Liverpool podchodzi do tego spotkania w roli faworyta. Co prawda zdania ekspertów są podzielone, lecz kadrowo to piłkarze Kloppa wydają się być mocniejsi. Trener Liverpoolu na pewno zrobi wszystko, by wygrać. Wszystko jednak będzie w nogach jego piłkarzy. 

Finał Ligi Mistrzów: trójząb z Liverpoolu vs. „Hurricane” z Londynu

Emocje w spotkaniu podgrzeją na pewno napastnicy obydwu drużyn. Liverpool posiada fantastycznych piłkarzy grający w ofensywie. Sadio Mane, Roberto Firmino i Mohamed Salah stanowią jeden z najskuteczniejszych i najgroźniejszych trójzębów w Europie. W tym sezonie wszyscy trzej panowie zdobyli razem aż 68 bramek!

Po drugiej stronie barykady znajduje się Harry Kane. Co prawda ten sezon dla angielskiego napastnika jest statystycznie gorszy, lecz musimy pamiętać o tym, że w obecnych rozgrywkach borykał się z urazami. Kane jest fundamentem drużyny Mauricio Pochettino i gwarantem wielu bramek, jednak ostatnio dłużej nie grał z powodu urazu kostki. Przed trenerem Tottenhamu ogromne wyzwanie: postawić na Harry’ego Kane’a, czy na któregoś z bohaterów meczu w Amsterdamie. Współczujemy dylematu!

Mauricio Pochettino już może czuć się jak zwycięzca. Pracę w Tottenhamie podjął po udanym pobycie w Southampton, gdzie został zapamiętany jako ten, dzięki któremu ten klub zaczął normalnie funkcjonować. Z drużyną budowaną od kilku lat doszedł do finału najbardziej prestiżowych rozgrywek w Europie. Zrobi wszystko żeby wygrać, ale presja będzie na Liverpoolu. Angielski futbol przeżywa swego rodzaju renesans. Po kilku latach upokorzeń w Lidze Mistrzów, dziś finał wygra angielski klub. Finał Ligi Europy również był rozgrywany między dwiema drużynami z Londynu. Liverpool potrzebuje nowego trofeum do swojej bogatej, lecz w ostatnim czasie dosyć zakurzonej gabloty. Tottenham zaś żyje pięknym marzeniem, które dziś może spełnić.

Lepszego prezentu z okazji 1 czerwca dzieci chyba nie mogły sobie wymarzyć. Dawno nie mieliśmy finału, do którego obydwie drużyny dotarły w tak dramatycznych okolicznościach. Dziś na boisku zobaczymy swego rodzaju romantyzm futbolowy: Tottenham, który od półtora roku nie dokonał ani jednego wzmocnienia oraz Liverpool, który nieustannie zaskakuje wszystkich krytyków piłkarskich, z trenerem, który nie ma zamiaru polec po raz trzeci. Finał najbardziej prestiżowych rozgrywek piłkarskich w Europie już dziś o 21:00 w Madrycie. Zarezerwujcie sobie wieczór, tak, by nikt wam nie przeszkadzał podczas tego piłkarskiego święta. Jesteśmy pewni: dziś na boisku wydarzy się bardzo dużo!