Po co facetowi medycyna estetyczna?

DR KRZYSZTOF MIRACKI: Przede wszystkim, żeby wyglądał i czuł się o wiele lepiej. Pamiętam, w Tajlandii, w szpitalu, gdzie pracowałem, była poczekalnia, w której obok kobiet siedzieli mężczyźni. Robili wszystko co one, od usuwania znamion, po toksynę botulinową. Podobnie jest w krajach, które uchodzą za kolebkę medycyny estetycznej: Francji, Włoszech. Tam zadbany wygląd to taka sama inwestycja, jak dobry zegarek czy szyty na miarę garnitur. U nas wciąż pokutuje stereotyp, że facet, który dba o siebie, jest niemęski. Przez długi czas zabiegi estetyczne uchodziły za fanaberię, zarezerwowaną jedynie dla gejów i metroseksualnych. Na szczęście, powoli to się zmienia.

Jakimi pacjentami są mężczyźni? Na co dzień zgrywają chojraków, ale na widok igły mdleją?

Na pewno boją się bólu bardziej niż kobiety. Wymagają dłuższej konsultacji, chcą wiedzieć, jak zabieg będzie wyglądał krok po kroku. Są trochę speszeni, boją się, że będą wyglądać nienaturalnie. Chcieliby robić zabiegi, ale tak żeby nikt ich o to nie podejrzewał. Jednak np. na epilację przychodzi coraz więcej mężczyzn. Panowie usuwają owłosienie w różnych obszarach, tam gdzie im przeszkadza: pod pachami, na linii karku, w uszach, nosie, strefach intymnych. Wielu z nich to gadżeciarze, sporo czytają o technologii, orientują się w sprzętach. Zdarza się też, że to kobiety namawiają ich do takiej wizyty. Jako laryngolog zajmuję się laserowym leczeniem chrapania. Często pacjentów wysyłają właśnie żony, które mają dość zarwanych nocy. Zresztą taki zabieg z użyciem lasera można zrobić z marszu, bez znieczulenia i w ten prosty sposób uszczęśliwić swoją partnerkę.

Z czym jeszcze przychodzą do Pana mężczyźni?

Z ginekomastią, czyli tłuszczowym przerostem okolicy gruczołu piersiowego. Chcą, żeby klatka piersiowa wyglądała bardziej męsko. Wielu decyduje się potem też na liposukcję brzucha wspomaganą laserem, ultradźwiękami. Jest to zabieg chirurgiczny, ale dzięki tym udoskonaleniom minimalnie inwazyjny. Zwykle przeprowadzamy go w znieczuleniu miejscowym, więc pacjent ma pod kontrolą to, co się dzieje w tracie zabiegu, może też szybko wrócić do normalnej aktywności. Popularne są też przeszczepy włosów. Do niedawna robiliśmy je głównie za pomocą skalpela, którym wycinało się kawałek skóry z potylicy. Był to zabieg mocno obciążający, zostawiał blizny. Teraz stosujemy minimalnie inwazyjną technologię Smart Graft. Zabieg jest bezpieczny, prawie bezbolesny i bardzo skuteczny, ma też krótki okres rekonwalescencji. Na zabieg decydują się zarówno mężczyźni w młodym wieku, u których już pojawiły się zakola, jak i ci, którzy przeżywają drugą młodość, mają młodszą partnerkę. Mężczyźni rzadko się do tego przyznają, ale łysienie to dla nich olbrzymi problem i źródło wielu kompleksów.

Podobnie jak rozmiar członka. Choć i tu z pomocą przychodzi medycyna estetyczna.

Możliwy do wykonania jest lipotransfer, czyli przeniesienie własnego tłuszczu np. z okolicy brzucha do członka. Zabieg pozwala nie tyle go wydłużyć, co sprawić, że nabierze obfitszych rozmiarów. Czasem przeszczepia się nawet do 60 ml tłuszczu (objętość dużej strzykawki), dzięki czemu można zwiększyć obwód penisa nawet o kilka centymetrów. Przy pobieraniu tłuszczu z okolicy brzucha można też sztucznie wyrzeźbić w tkance tłuszczowej „sześciopak”, a przy operacji ginekomastii przenieść tłuszcz tak, aby imitował większy mięsień piersiowy.

A toksyna botulinowa, czyli popularny „botoks” i tzw. wypełniacze? Nie dość, że igła, to jeszcze w mediach straszą celebryci z twarzami napompowanymi jak poduszki. Panowie nie boją się efektu „pillow face”?

Prawidłowo podany, botoks nie blokuje całkowicie mimiki, nie daje efektu Mefista, lecz tylko zmniejsza napięcie mięśni. Lwia zmarszczka na czole często niepotrzebnie buduje dystans, dodaje surowości. Po jej korekcie twarz wygląda na bardziej zrelaksowaną, łagodniejszą. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele osób wokół nas jest ostrzykniętych, bo dobrze wykonanego zabiegu nie widać.

Kto jest więc Pana zdaniem „dobrze zrobiony”?

Brad Pitt, George Clooney, wszyscy ci, którzy wyglądają młodziej niż wskazywałaby metryka. Oczywiście, ważny jest zdrowy tryb życia, odpowiednia ilość snu, dieta, ale i tak w pewnym wieku trzeba o skórę odpowiednio zadbać. Sam jestem fanem stymulujących preparatów kwasu hialuronowego czy toksyny botulinowej i stosuję je u siebie. Te preparaty wykorzystujemy nie tylko, by wygładzić zmarszczki. Toksyna botulinowa to bezpieczny lek. Świetnie sprawdza się w leczeniu migren. Wielu pacjentów mówi, że nawet podana w celach estetycznych sprawia, że są one rzadsze i mniej uciążliwe.