Kilkanaście lat temu doszło do prawdziwej rewolucji w świecie fotografii. Dzięki cyfrowym aparatom, które niemal w jednym momencie trafiły do telefonów komórkowych (początkowo w bardzo kiepskim wydaniu) oraz zastąpiły tradycyjne aparaty analogowe, można było fotografować wszystko i wszędzie – bez obawy o to, że skończy się miejsce na kliszy i z możliwością natychmiastowej oceny zdjęcia.

Nowe możliwości stworzyły jednak nowe problemy. Wykonywane w ten sposób fotografie wymagały większej dbałości w kwestii ich przechowywania. Dość często występował scenariusz, w którym cyfrowe zdjęcia po prostu przepadały, bo zniszczeniu lub zaginięciu ulegał na przykład dysk twardy lub płyta CD, na którym się znajdowały. No i nie da się ukryć, że przeglądanie fotografii na ekranie telefonu czy tabletu nie ma w sobie tej magii, którą zapewnia papier fotograficzny. Dlatego też pożądanym sprzętem w wielu domach stała się drukarka – taka, która poradzi sobie zarówno z dokumentami, jak i fotografiami w wysokiej jakości.

Canon Pixma G640 – pierwsze wrażenia

Gdy dowiedziałem się, że będę miał możliwość przetestowania drukarki stworzonej do zdjęć, bardzo się ucieszyłem. Nie jestem fotografem, ale zdjęć robię sporo, jak zresztą każdy rodzic z niezbyt długim stażem rodzicielskim. I tak w moje ręce trafił sprzęt Canon, a konkretnie model Pixma G640.

Sprzęt pod względem wizualnym nieszczególnie się wyróżnia. Ot, drukarka jak drukarka – po lewej stronie niewielki ekranik i kilka przycisków, tu podajnik papieru, tam tacka na której lądują gotowe zdjęcia. Pierwsze zaskoczenie przyszło już w momencie przygotowywania urządzenia do pracy. Po zainstalowaniu głowic i podłączeniu sprzętu do źródła zasilania kolejnym krokiem jest uzupełnienie drukarki o atrament, który występuje w aż sześciu kolorach – każdy z nich oczywiście w osobnej buteleczce. Na szczęście producent zadbał o to, aby zaopatrzenie drukarki w atrament było łatwe i intuicyjne – każda z butelek ma swój unikalny wzór na gwincie, co sprawia, że prawdopodobieństwo pomyłki znacznie spada. Sam proces napełniania jest bardzo prosty – wystarczy przechylić butelkę i dopasować do otworu, a po chwili barwnik znajdzie się w odpowiednim dla siebie miejscu.

Po zainstalowaniu atramentu pozostaje jedynie połączyć drukarkę z urządzeniem, z którego będą pochodzić zdjęcia. Jeszcze jakiś czas temu możliwość była jedna, czyli podłączenie do komputera za pomocą przewodu. Świat poszedł jednak do przodu, a wraz z nim drukarki. Pixma G640 posiada bowiem moduł Wi-Fi, dzięki któremu bezproblemowo łączy się z komputerami, tabletami oraz smartfonami. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby włączyć drukarkę w jednym pokoju i rozsiąść się w innym na kanapie ze smartfonem w dłoni, aby w spokoju wybrać zdjęcia do drukowania. No właśnie, a jak wygląda samo drukowanie?

Canon Pixma G640 – drukujemy!

Pierwsza konfiguracja drukarki trwa kilka minut. Po ich upłynięciu zostaniemy poproszeni o włożenie papieru oraz potwierdzenie za pomocą przycisków na drukarce jego rozmiaru i rodzaju. Czynność tę należy wykonywać za każdym razem, gdy wymieniamy papier na inny i gdy zmienimy szerokość podajnika. To ważne, bo gdy drukarka wykryje, że w podajniku znajduje się inny papier niż deklarowany, nie będzie chciała drukować przez Wi-Fi. Ten rozdźwięk może też wpłynąć negatywnie na czas (mniej ważne) oraz jakość wydruku (zdecydowanie ważniejsze), zatem warto o tym pamiętać.

Podczas testów wydrukowałem kilkadziesiąt zdjęć. Około pięćdziesiąt z nich było w popularnym formacie 10 na 15 centymetrów na błyszczącym papierze, a około dwadzieścia na większym, bo w formacie A4 na papierze półmatowym. Jeśli chodzi o jakość wydruku, to trudno mi wyciągnąć jakiekolwiek zastrzeżenia. Efekt jest po prostu świetny! Być może pamięć mnie zawodzi, ale mam wrażenie, że wszystkie wydrukowane przeze mnie zdjęcia pod względem jakości wydruku dorównują tym analogowym sprzed lat. Uwagi mogę mieć jedynie do samego siebie jako do fotografa – jeśli zdecydowałem się na stworzenie wersji fizycznej zdjęcia, które zostało wykonane na przykład w niezbyt sprzyjających warunkach oświetleniowych, to w druku będzie to widoczne. Na szczęście istnieje mnóstwo narzędzi (choćby takich wbudowanych bezpośrednio w Zdjęcia Google, z których korzystałem najczęściej), które umożliwiają bezproblemową edycję fotografii nawet kompletnym amatorom.

Tym, co zrobiło na mnie nie mniejsze wrażenie niż jakość zdjęć, jest wydajność ekonomiczna drukarki. Po kilkudziesięciu wydrukach mam wrażenie, że każdego z umieszczonych w Pixmie G640 atramentów ubyło bardzo niewiele. Producent twierdzi, że jeden zestaw butelek z atramentem wystarczy na wydrukowanie 3800 zdjęć w formacie 10 na 15 centymetrów. I choć nie jestem w stanie zweryfikować ten informacji osobiście, to nie mam podstaw, aby mu w tej kwestii nie wierzyć.

Canon Pixma G640 – co poza drukowaniem zdjęć?

Chociaż Pixma G640 to drukarka stworzona przede wszystkim z myślą o drukowaniu zdjęć, to nie oznacza to, że nie nadaje się do innych zastosowań, w tym także tych związanych z pracą. I je również miałem okazję sprawdzić. Sam co prawda nie drukuję zbyt wiele, ale moja żona lubuje się w korzystaniu z popularnego serwisu umożliwiającego kupno i sprzedaż używanych ubrań, a co za tym idzie często drukuje etykiety wysyłkowe. Kilka z nich wydrukowałem właśnie na Pixmie G640, podobnie jak kilkanaście stron standardowych, czarno-białych dokumentów. Zarówno z jednym, jak i z drugim rodzajem materiałów drukarka poradziła sobie świetnie – nie zauważyłem żadnych plam, smug ani nierównych czcionek. Podobnie było w przypadku funkcji kopiowania oraz skanowania – urządzenie jest na tyle intuicyjne, że wymienione czynności nie powinny sprawić problemów nawet największym komputerowym laikom.

Podsumowując: Canon Pixma G640 to bardzo udany sprzęt. Oferuje użytkownikowi to, co w tego typu urządzeniu jest zdecydowanie najważniejsze, czyli bardzo wysoką jakość zdjęć w połączeniu z ogromną wręcz wydajnością (wspomniane niemal 4 tysiące zdjęć na jednym zestawie tuszy). Dodając do tego użyteczność w codziennych sytuacjach, czyli drukowaniu dokumentów, kopiowaniu oraz skanowaniu, otrzymujemy wielofunkcyjny sprzęt, który powinien sprawdzić się w każdym domu.