Wprowadzone w latach dziewięćdziesiątych tak zwane prawo Bosmana zrewolucjonizowało rynek transferowy. W jego myśl piłkarz po zakończeniu kontraktu ze swoim klubem mógł bez przeszkód zmienić pracodawcę, co wcześniej nie było możliwe. Zgodnie z obecnymi przepisami taki zawodnik może oficjalnie rozmawiać z innymi klubami już na sześć miesięcy przed końcem umowy. I tak właśnie wygląda sytuacja niżej wymienionych.

Powody, dla których nie przedłużyli swoich umów z obecnymi klubami są różne. Jedni otwarcie deklarują chęć odejścia, mimo że trener chętnie współpracowałby z nimi dalej. Inni wręcz przeciwnie – nie znajdują się w planach szkoleniowców i bywają wręcz kulą u nogi klubów ze względu na swoje wysokie zarobki. W tym gronie nie brakuje też kilku niekwestionowanych legend swoich klubów, którzy zastanawiają się nad kolejnym krokiem w swojej karierze.

Lionel Messi

Historia ostatnich dwunastu miesięcy Messiego w Barcelonie to temat na co książkę. Po nieudanym i bardzo burzliwym dla klubu sezonie 2019/20 Argentyńczyk ogłosił, że nie ma zamiaru dłużej reprezentować barw „Dumy Katalonii” i domaga się wystawienia na listę transferową. Władze klubu, na czele z bardzo źle ocenianym przez kibiców prezydentem Josepem Marią Bartomeu nie zgodziły się na to i przedstawiły twarde stanowisko – jeśli Messi chce odejść z Barcelony, to jego nowy pracodawca musi zapłacić zawartą w jego kontrakcie klauzulę odstępnego w wysokości 700 milionów euro. Przez kilka tygodni trwały przepychanki prawne, ponieważ otoczenie Messiego twierdziło, że zgodnie z zapisem w kontrakcie ma od prawo rozwiązać umowę na rok przed jej końcem. Barcelona odpowiadała, że owszem, ale zawodnik nie dotrzymał ustalonego terminu. Ostatecznie Messi został w klubie, a po niedługim czasie Bartomeu podał się do dymisji. Teraz jednak sprawa jest jasna – pod koniec czerwca Argentyńczyk będzie mógł opuścić klub. Nie wiadomo, czy zdecyduje się przedłużyć swoją umowę (dużo zależy od tego, kto zostanie nowym prezydentem Barcelony), czy może dołączy do swojego byłego trenera w Manchesterze City. To jeden z kilku klubów na świecie, który byłby w stanie udźwignąć oczekiwania finansowe Messiego.

Sergio Ramos

Słowa typu „legenda” bywają używane na wyrost, ale akurat do Sergio Ramosa to określenie pasuje idealnie. 34-letni obrońca od ponad piętnastu lat stanowi o sile Realu Madryt, z którym zdobył wszystkie najważniejsze trofea, w tym między innymi cztery puchary Ligi Mistrzów, pięć mistrzostw i cztery Puchary Hiszpanii. Do tego dochodzą sukcesy na arenie reprezentacyjnej – mistrzostwo świata i dwa mistrzostwa Europy. Wydawać by się mogło, że taki zawodnik (który pomimo wieku nadal zachowuje wysoką formę) nie powinien mieć problemu z przedłużeniem kontraktu. Problemem są jednak różnice zdań odnośnie jego długości – Ramos chce umowy na trzy kolejne lata, podczas gdy Real oferuje roczny kontrakt. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, utytułowany zawodnik latem opuści Santiago Bernabeu.

Arkadiusz Milik

Historia Arkadiusza Milika w Napoli to prawdziwa sinusoida. Zaczęło się bardzo źle, bo od dwóch poważnych kontuzji, które wyłączyły Polaka z gry na sporą część sezonu 2016/17 i 2017/18. Jednak gdy Milik wrócił do zdrowia, to pokazał, na co go stać. Przez kolejne dwa lata regularnie występował w pierwszym składzie drużyny z Neapolu, a jego łączny bilans w tym klubie to 48 goli w 122 meczach. Tuż przed rozpoczęciem obecnego sezonu polski napastnik stał się negatywnym bohaterem sagi transferowej – starał się wymusić przenosiny do największego wroga Napoli, czyli Juventusu, odrzucając propozycje kontraktowe od Romy i Fiorentiny. Ostatecznie żaden transfer nie wypalił, a Milik stał się w Neapolu persona non grata. Klub nie zarejestrował go do żadnych rozgrywek, więc siłą rzeczy Polak nie miał możliwości występować w meczach o stawkę. Jeśli Napoli chce otrzymać za niego jakiekolwiek pieniądze, musi go sprzedać w zimowym oknie transferowym. Możliwe jednak, że Milik będzie musiał poczekać z przeprowadzką do czerwca – zalazł bowiem za skórę prezydentowi Aurelio de Laurentiisowi, który słynie z porywczości i mało racjonalnych ruchów. Niewykluczone, że będzie wolał ukarać zawodnika bezowocnym pobytem w klubie przez kolejne pół roku, zamiast zaoszczędzić na jego pensji.

David Alaba

Austriak to zawodnik o którym można bez wielkiej przesady powiedzieć, że byłby powitany z otwartymi ramionami przez większość klubów na świecie. Alaba przez lata był ważnym ogniwem w Bayernie Monachium, z którym zdobył aż dziewięć tytułów mistrzowskich w Niemczech, a także wygrał Ligę Mistrzów (dwukrotnie). Do tego jest piłkarzem wszechstronnym, bo może grać zarówno na środku, jak i lewym boku obrony, a także w pomocy. No i daleko mu do emerytury, bo ma 28 lat. Dlaczego zatem może niebawem opuścić Monachium? Powody są dwa. Pierwszy to wymagania finansowe zawodnika – Alaba miał zażyczyć sobie wysokiej podwyżki, na którą klub nie chciał się zgodzić. Drugi to fakt, że nie jest piłkarzem całkowicie niezastąpionym. Bo choć w obecnym sezonie prawie zawsze wybiegał na boisko w pierwszym składzie, to Bayern ma w kadrze kilku piłkarzy, którzy mogliby zająć jego miejsce, w tym między innymi Lucasa Hernandeza, który chyba wreszcie uporał się z problemami zdrowotnymi, a także Alphonso Daviesa. Nie wiadomo, gdzie trafi Alaba – media informują przede wszystkim o zainteresowaniu Liverpoolu i Realu Madryt.

Gianluigi Donnarumma

Donnarumma ma wszystko, aby zostać legendą Milanu. Chociaż rosły (prawie 2 metry wzrostu) bramkarz ma dopiero 21 lat, to zdążył już rozegrać 225 meczów w barwach rossonerich. Jego pozycja w klubie jest niepodważalna, a wyższy kontrakt ma jedynie Zlatan Ibrahimovic. Klub bardzo dba o dobre samopoczucie swojego golkipera – i to do tego stopnia, że kilka lat temu zakontraktował jego brata (również bramkarza, jednak o nieporównywalnie mniejszych umiejętnościach). Dlaczego zatem Gianluigi nie spieszy się z podpisaniem nowego kontraktu? Piłkarz, którego agentem jest kontrowersyjny Mino Raiola domaga się wpisania do nowej umowy klauzuli zwolnienia – jeśli Jeśli AC Milan nie będzie grał na miarę oczekiwań, to w każdej chwili będzie mógł odejść. Włodarze klubu oczywiście nie chcą się na to zgodzić, więc negocjacje utknęły w martwym punkcie. Zainteresowanie bramkarzem Milanu przejawiają zarówno lokalni rywale, jak i najsilniejsze kluby z Europy.