Postanowienia noworoczne co roku na początku stycznia dają nam nadzieję na to, że staniemy się lepszymi ludźmi. Jeśli ktoś mówi, że od nowego roku zmieni coś w swoim życiu to najprawdopodobniej… nie zmieni niczego. Fajnie wyglądają takie postanowienia na Facebooku czy Instagramie. Jest to już pewnego rodzaju tradycja, przypominająca puszczenie losu na noworocznej loterii. Po co w ogóle je robimy, skoro w poprzednich latach się z nimi nie udało? Zapytaliśmy o to psycholog Magdalena Pełkowska, która nie ma w tej kwestii najmniejszych złudzeń:

Postanowienia noworoczne to cele wyjątkowo magiczne. Naszpikowane magią, która pryska za pierwszym lepszym zakrętem. Choć oczywiście są wyjątki od tej reguły. Mają sprawić, ze staniemy się lepszymi wersjami siebie, a zmiana daty to dobra okazja do tego, żeby zmienić nie tylko kartkę w kalendarzu, lecz także w naszym życiu. Problem polega na tym, że często chcemy zmienić zbyt dużo w zbyt krótkim czasie.

Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają?

Duża ilość postanowień to jednak nie jedyny problem, z jakim już w pierwszych dniach stycznia przychodzi mierzyć się tym, którzy oprócz rzucenia palenia, założyli sobie także, że wraz z nowym rokiem będą się zdrowo odżywiać, przestaną palić, pić alkohol i napoje gazowane, zaczną uprawiać sport 3 razy w tygodniu, częściej wybiorą się do teatru czy opery, uprzątną mieszkanie, spłacą zaległy kredyt, oddadzą pożyczki, wyremontują działkę, kupią rower, rolki, hantle, nauczą się pływać…

Jak widać, postanowień noworocznych możemy mieć co nie miara. Niektórzy propagatorzy zmiany na lepsze mogą nieźle zaskoczyć swoją kreatywnością! Dlaczego jednak większości z nich nie udaje nam się "dociągnąć" nawet  do połowy stycznia? Wszystko przez to, że… postanowienia same się nie zrealizują. Mechanizm błędnych założeń ponownie wyjaśnia nam Magdalena Pełkowska:  

Nowy rok to dobra okazja, ale sam w sobie raczej nie zadziała. Dlaczego już na początku stycznia mamy najwięcej niespełnionych postanowień? Bo traktujemy nowy rok jak czarodziejską różdżkę. Czary mary - nowy ja, nowy rozdział, przede mną 365 nowych dni, zaczynam od początku! Problem polega na tym, że nowy jest tylko rok, a my jesteśmy tacy sami. Nie przybędzie nam nagle silnej woli, kilogramy same nie spadną, pieniądze na niespełnione dotąd cele same się nie zarobią. Jeżeli zatem chcemy spełniać czy realizować postanowienia i marzenia to musimy poszukać w sobie odpowiedzialności za nie, uszyć je na własną miarę, a nowe 365 dni potraktować jako ewentualny "deadline". 

Jak się okazuje, zbyt wysoko postawiona poprzeczka w kwestii postanowień noworocznych może mieć smutne, a niekiedy tragiczne nawet skutki: 

Niespełnione cele lub oczekiwane na wyrost, źle zaprojektowane, potrafią wpędzić w zły nastrój, poczucie zawodu i niezadowolenia z siebie, a nawet depresji. Aby tego uniknąć potrzebna jest nam samoświadomość, wiedza na temat swoich słabych i mocnych stron, wewnętrzna motywacja i dobrze skrojony cel. Ważne jest staranie się, jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi, tu i teraz. Na wielkie sukcesy składają się małe działania. Myślmy zatem przede wszystkim o nich, a sukces niech będzie jedynie dodatkową nagrodą za codzienne starania. - puentuje Pełkowska. 

Postanowienia noworoczne - o czym pamiętać?

Co zatem zrobić, żeby choć jedno z naszych postanowień noworocznych „wypaliło”? Pamiętaj o kilku prostych, banalnych niemal zasadach. Prawda jest jednak taka, że im są prostsze, tym mają większą moc oddziaływania. A zatem:

  • Nie rób niczego na siłę!
  • Zakazy i nakazy nie działają!
  • Daj sobie więcej niż jedną szansę!

I  najważniejsze:

  • Pamiętaj, że każdy dzień w roku jest dobry, aby coś zmienić na lepsze - nie tylko 1 stycznia.

ELLE MAN życzy powodzenia i dalszej cierpliwości tym, którym się udało wytrwać w swoich postanowieniach noworocznych. I tym, którym się to uda... następnym razem!