Brawura w rodzinie zwykle nie jest wymysłem. Badania bliźniąt wskazują na genetyczne podłoże szukania dreszczyku emocji. Ten sam bodziec u różnych osób wywołuje rozmaity poziom zadowolenia z powodu różnorodności genowej odpowiedzialnej za wydzielanie dopaminy przez dopaminergiczne neurony ośrodkowego układu nerwowego. Ci, którzy nie odczuwają zadowolenia na normalnym poziomie, bywają skłonni do podejmowania wyzwań, które wypełnią tę próżnię. Ja jestem szczęśliwy, czytając książkę o stworzeniach zamieszkujących oceany, ale są tacy, którzy nie spoczną, póki nie znajdą się oko w oko z rekinami.

Genem ważnym dla ryzykownych zachowań jest DRD4. Koduje powstawanie receptorów dopaminowych związanych z motywacją do uzyskiwania i czerpania przyjemności z nagrody. Jego allele skojarzono z poszukiwaniem nowości i podejmowaniem ryzyka. Pochodzą z czasów, gdy nasi przodkowie  zaczęli opuszczać Afrykę. Niektórzy z nich złaknieni byli przygód i nowych krajobrazów. Inni orzekli: „Nie, nie trzeba” i wybrali wylegiwanie się w tym samym miejscu. Badania DRD4 wśród rdzennych mieszkańców rozmaitych regionów ziemi wskazały, że im dalej żyją od kolebki rodu ludzkiego, tym częściej są nosicielami odmiany sprzyjającej podejmowaniu ryzyka.

ZOBACZ: Jak lubisz rządzić? O formach przywództwa pisze Dr Mateusz Grzesiak

Bywa, że posiadanie żyłki poszukiwacza nowych wrażeń przynosi korzyści. Ale są i straty: warianty DRD4 wykryto u osób ze zdiagnozowanym zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD). Tak się złożyło, że co czwarta osoba dotknięta uzależnieniem ma także ADHD. Odmiany DRD4 skojarzono z alkoholizmem, uzależnieniem od opioidów, uprawianiem seksu bez zabezpieczeń i hazardem. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że badania związków alleli DRD4 z poszukiwaniem nowości nie zawsze dają zgodne wyniki, co najpewniej wynika z nakładania się innych czynników genetycznych bądź środowiskowych.

Co sprawia, że genetycznie skłonnych do brawury gna na najwyższą górę świata zamiast do góry kokainy? Cynthia Thomson, kinezjolożka z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, która u zuchwałych narciarzy i snowboardzistów wykryła obecność odmiany DRD4, wydała taką oto opinię:  „Jeśli poszukiwacze mocnych wrażeń nie znajdują higienicznych ofert, to prawdopodobnie poszukają źródeł bardziej problematycznych, takich jak hazard czy narkotyki”.

Czy podejmujecie nierozważne decyzje? A może znacie kogoś takiego? Niektórzy są impulsywni, nie zastanawiają się zbyt długo, co wybrać, nie analizują też ewentualnych skutków. Tego typu zachowanie powoduje, że życie chłopców z serialu Synowie anarchii jest tak ekscytujące i zarazem nieszczęśliwe. Co najmniej kilkanaście genów związanych jest z deficytem hamowania reakcji, większość absorbuje rozmaite fragmenty układu nerwowego, w tym neuroprzekaźniki, między innymi serotoninę, dopaminę czy noradrenalinę. Co ważniejsze, każdy pojedynczy gen kojarzony z impulsywnością związany jest też z alkoholizmem bądź innym uzależnieniem. Takie odkrycia wspierają pogląd, że uzależnienia mają więcej wspólnego z DNA niż z przyzwoitością.

CZYTAJ TEŻ: Jak rozmawiać o pieniądzach?

Poważne konsekwencje dla całego naszego życia mogą mieć zarówno brak, jak i obecność predyspozycji do zachowań impulsywnych. Ilustracją tego jest słynny test pianki (ang. marshmallow test), wymyślony  przez Waltera Mischela, psychologa z Uniwersytetu Stanforda. W latach sześćdziesiątych XX wieku złożył grupie przedszkolaków ofertę: mogą natychmiast zjeść jedną piankę, ale jeśli poczekają kwadrans, dostaną dwie. Jedna trzecia dzieciaków od razu zjadła łakoć. Następna jedna trzecia opierała się pokusie przez trzy minuty. Tylko jedna trzecia wytrzymała i po piętnastu minutach dostała po dwie pianki. Test potwierdził, że samokontrolę (lub jej brak) można dostrzec już na wczesnych etapach życia. Na tym nie koniec.

Walter Mischel ponownie zajął się osobami, które poddał próbie trzy dekady wcześniej. Okazało się, że – uśredniając – dzieciaki, które nie potrafiły się pohamować, miały w dorosłym życiu niemałe kłopoty, niewystępujące u tych, które kiedyś cierpliwie poczekały. Przedszkolaki, które z miejsca wcięły piankę, później przeważnie uzyskiwały gorsze wyniki w standaryzowanym teście dla uczniów szkół średnich (SAT) i zajmowały gorzej płatne posady. Poza tym bardziej groziła im otyłość, uwięzienie za przestępstwa i uzależnienie od narkotyków.

Trzeba tutaj wspomnieć, że wyniki testu piankowego W. Mischela obśmiano, zarzucając, że został przeprowadzony na zbyt małej grupie i że zawierał zbyt dużo problematycznych zmiennych. Wyniki późniejszych badań sugerują, że ubóstwo i inne upośledzenia społeczne zachęcają dzieci do sięgania po szybko dostępne gratyfikacje. Rówieśnikom z rodzin bardziej wykształconych i lepiej sytuowanych łatwiej przychodziło odłożyć korzyść w oczekiwaniu na większą nagrodę.

Mimo zastrzeżeń istnieje pokusa, by w taki sam sposób sprawdzić odporność własnych dzieci na pokusy. Nie należy jednak histeryzować, jeśli zawiodą. Zdobyta wiedza to potężny oręż, pozwala na wpajanie potomstwu umiejętności i strategii sprzyjających opóźnianiu gratyfikacji i ćwiczeniu samodyscypliny. Inne badania wykazały, że informacja o losie osób, które nie zdały testu piankowego, pomaga w doskonaleniu samokontroli. Śmiało więc do dzieła! Można też nauczyć pociechy prostego triku, który zastosowały dzieciaki potrafiące odeprzeć pokusę – zajęcia się czymś, co odwraca uwagę od nagrody.

Badanie wykonane w 2016 roku przez Hudę Akil, neuronaukowca z Uniwersytetu Michigan, ujawniło składową epigenetyczną ryzykownych zachowań, która odnosi się też do uzależnień. Zespół wyhodował dwie kategorie szczurów: „wybitnie podatne (HR)” i „słabo podatne (LR)”. Gryzonie HR były impulsywniejsze i wykazywały większe skłonności do poszukiwania nowości. LR nie wykorzystywały okazji. Zgodnie z oczekiwaniami HR są bardziej podatne na uzależnienie od kokainy niż LR. Epigenetyczna różnica pomiędzy obiema grupami sprowadzała się do zmniejszonej ekspresji receptorów dopaminowych. Jak się sądzi, ich brak u szczurów HR pogrzebał odczuwanie przyjemności i zamienił je w gryzonie poszukujące wrażeń. LR nie potrzebowały wielu bodźców, by odczuwać zadowolenie, nie musiały się bardzo starać, by mieć frajdę. Gdy HR uzależniły się od kokainy, liczba receptorów dopaminowych osiągnęła wartość notowaną u nieuzależnionych LR. Dowiedziono więc, że różnice epigenetyczne mają udział w wywoływaniu ryzykownych zachowań oraz że narkotyki zmieniają ślady epigenetyczne w DNA.

ELLE MAN POLECA: Zdrada, czyli jak przeżyć największe rozczarowanie w związku?

Premysl Bercik, gastroenterolog z Uniwersytetu im. McMastera (Ha- milton, Kanada), dostarczył zadziwiających dowodów na to, że mikrobiota też ma udział w czynieniu z nas hazardzistów bądź nie. Do najbardziej fascynujących spostrzeżeń zaliczono nagłą zmianę zachowań bojaźliwych wcześniej myszy po przeszczepieniu im bakterii jelitowych od brawurowo zachowujących się osobników. Czy bakterie obecne w danym dniu w prze- wodzie pokarmowym istotnie wpływają na ryzykowanie w codziennym życiu? Być może czarnoksiężnik  Oz, zamiast odznaczania Tchórzliwego Lwa medalem, powinien przeszczepić mu kał od zwykłego lwa.

Tymczasem inny drobnoustrój – o wiele bardziej tajemniczy i złowrogi może na rozmaite sposoby manipulować naszymi zachowaniami. Nie do wiary, ale jedna trzecia populacji jest nosicielem jednokomórkowego pierwotniaka: toksoplazmy (Toxoplasma gondii), czającej się w zwojach mózgowych (to najbardziej preferowane środowisko) lub innych tkankach. Wywołuje objawy zakażenia tylko u osób z osłabioną odpornością. U pozostałych nosicieli trwa w postaci uśpionej cysty. Jak dotąd nie znaleziono lekarstwa likwidującego formę przetrwalnikową pasożyta.

Z badań wykonanych przez Jaroslava Flegra, parazytologa z Uniwersytetu Karola w Pradze, wynika, że osoby zakażone toksoplazmą (najczęściej od kotów bądź po spożyciu surowego lub niedogotowanego mięsa zawierającego cysty z bradyzoitami T. gondii) cechuje charakterystyczna skłonność do działań impulsywnych i zachowań ryzykownych. Te obserwacje potwierdza wykonana w 2015 roku analiza wyników wielu badań – wskazuje na istnienie związku między zakażeniem toksoplazmą a uzależnieniami. Większa skłonność do pokerowych zagrywek – przynajmniej częściowo – tłumaczy rezultaty badań, które wskazują, że osoby zakażone toksoplazmą  niemal trzy razy częściej uczestniczą w kolizjach drogowych. Znacie kogoś, komu w sypialni w głowie tylko jedno? Badania wykazują, że przyczyną także może być toksoplazma. I pomyśleć, że pasożyt kotów zmienia ludzi w seksowne drapieżniki!

Sposób manipulowania mózgiem przez pierwotniaka jest przedmiotem wytężonych badań. Przypuszczalnie na różne osoby działa rozmaicie. Ponieważ toksoplazmy wdzierają się do mózgu i formują cysty w neuronach, niewykluczone są uszkodzenia strukturalne bądź zmiany mózgowego chemizmu. T. gondii wydziela do komórek organizmu nosiciela mnóstwo białek, większości dotąd nie scharakteryzowano. Zakażenie pierwotniakiem modyfikuje reakcje odpornościowe żywiciela, a to także może kształtować zachowania.

Artykuł jest częścią książki „Więcej niż DNA” autorstwa Billa Sullivana. Książka ukaże się nakładem wydawnictwa Burda Książki 15 stycznia 2020.

Książka wyjaśnia m.in. dlaczego pociągają nas określone typy osobowości, dlaczego głosujemy tak, a nie inaczej i co powoduje, że jesteśmy właśnie tacy a nie inni. Autor w swojej rozprawie popularno-naukowej udziela odpowiedzi na pytanie: w jakim zakresie naszym życiem i naszymi decyzjami kieruje nasze DNA? Jak się bowiem okazuje, źródłem uwielbienia pewnych potraw, wyboru partnera czy też odczuwanych emocji i naszych przekonań są nasze geny, drobnoustroje i środowisko.

Sullivan z dużą dozą humoru i zrozumiałym językiem opowiada o tym, jak geny, ślady epigenetyczne, mikroby, procesy psychiczne i wzory zachowań wpływają na naszą osobowość i działania. Połączenie odkrywczych eksperymentów i lekkiej narracji z mnóstwem fascynujących spostrzeżeń sprawia, że „Więcej niż DNA” ułatwia zrozumienie, kim w istocie jesteśmy.