Wyobraźcie sobie taką sytuację: idziecie na staż do firmy swoich marzeń, a po trzech dniach wasz szef oznajmia, że wyjeżdża na miesięczny urlop, a wy stajecie się jednymi jej pracownikami. Wszystkie obowiązki, faktury i kontakty z klientami spadają na wasze barki. Nie brzmi komfortowo, prawda? No właśnie. W takiej właśnie sytuacji znalazł się Miles Morales, którego Peter Parker przyuczał do trudnego zawodu superbohatera. Może poza tymi fakturami. 

Spider-Man: Miles Morales – pierwsze kroki

Tytuł jest bezpośrednią kontynuacją świetnie przyjętego „Spidermana" z 2018 roku. Tamta gra została naprawdę dobrze oceniona przez recenzentów, więc trudno się dziwić, że twórcy postanowili przedłużyć życie komiksowej postaci na konsolach PS. Czy w kontekście Miles Moralesa można mówić o pełnoprawnym sequelu? Odpowiedź na to pytanie jest trudniejsza niż może się wydawać. Z jednej strony  nowy tytuł to zupełnie nowy bohater z własnymi unikalnymi umiejętnościami i kilkunastogodzinna wciągająca kampania. Z drugiej odbywa się ona na mapie do złudzenia przypominającej tą z pierwszego Spidermana, a system poszukiwania ukrytych trofeów i walki z przeciwnikami nie został drastycznie zmieniony. 

Z każdą godziną rozgrywki coraz bardziej krystalizowała mi się w głowie myśl, że twórcom udało się znaleźć trudny i pożądany balans pomiędzy nowościami, które urozmaicają granie, a sprawdzonymi schematami, ułatwiającymi odnalezienie się w świecie superbohatera. W internecie można się spotkać z opinią, że tytuł o przygodach Milesa Moralesa jest w zasadzie niezwykle rozbudowanym dodatkiem do pierwszego Spidermana, w który można zagrać samodzielnie, bez konieczności znajomości pierwszej części. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, choć wydaje mi się, że wymaga ono uszczegółowienia. To nie jest dodatek jakich wiele na rynku. To dodatek z prawdziwego zdarzenia, a ja mam nadzieję, że inne firmy pójdą tym samym tropem i zaczną tworzyć tak rozbudowane i dopracowane kontynuacje swoich gier. 

Spider-Man: Miles Morales – garść nowości

Jak przystało na zupełnie nowego Spidermana Miles Morales wyposażony został w kilka unikalnych zdolności, z których nie mogliśmy korzystać w przypadku jego starszego i (jeszcze) bardziej znanego kolegi po fachu. Pierwszą zupełną nowością jest fakt, że Miles jest w stanie pochłaniać energię elektryczną, którą następnie potrafi przekierować na potrzeby walki ze swoimi przeciwnikami. Umiejętność ta została przez twórców nazwana jadem. a korzystanie z niej w trakcie walki z bandytami przynosi naprawdę sporo satysfakcji. Miles potrafi także w wybranych momentach zniknąć z oczu swoich przeciwników. Jeśli jesteście fanami usuwania swoich przeciwników po kolei, a nic nie sprawa wam więcej radości niż skuteczne podejście do wroga w całkowitej ciszy i unieszkodliwienie go z zaskoczenia, funkcja pozwalająca na całkowity kamuflaż z pewnością przypadnie wam do gustu. Odpowiedni przycisk, kilka cichych kroków i gotowe. Wrogowie wiszą na sieciach pod sufitem. 

Kilka nowości pojawiło się także w kontekście nawigacji w grze i informacji o nowych zadaniach. Dokładnie tak samo jak w przypadku pierwszej części, Spiderman może bujać się na linie przez ogromny teren otwartego świata Nowego Jorku, jednak tym razem o kluczowych momentach w grze będzie dowiadywał się od swojego przyjaciela Gankee'ego w specjalnie zaprojektowanej przez niego aplikacji. Znajdziecie w niej nie tylko informacje o stanie misji głównej, ale też o dostępnych zadaniach dodatkowych i przestępstwach popełnianych w najbliższej okolicy. 

Spider-Man: Miles Morales – lubicie Petera Parkera? Polubicie Milesa Moralesa

Pomimo całkiem obszernego pakietu nowości, Spiderman to wciąż Spiderman. Jeśli polubiliście eksplorowanie świata z Peterem Parkerem to przygody Miles Moralesa was nie zawiodą. To wciąż jest bardzo dobra gra z otwartym światem, która wciąga i pozwala przyjemnie spędzić kolejne godziny rozgrywki. Warto podkreślić, że poza główną kampanią, na uczestników czego zupełnie nowy pakiet misji pobocznych, które moim zdaniem urozmaiciły się od czasu poprzedniej wersji. Poprawie uległa też „inteligencja" przeciwników, którzy tym razem ustawiają się zdecydowanie skuteczniej i bardziej utrudniają życie superbohaterowi. 

Ja towarzyszyłem Milesowi jeszcze na konsoli PS4, ale warto wspomnieć, że przygody „pajęczaka" są jednym z pierwszych tytułów dostępnych i dopracowanych na nową wersję konsoli Sony. Z tego, co miałem okazję obserwować w internecie, dopiero tam widać najmocniejsze strony gry. Nie będzie wielkim zaskoczeniem, kiedy powiem, że zdecydowanie są nimi dopracowana sceneria ogromnego miasta i efektowny system przemieszczania się pomiędzy lokacjami. 

Spider-Man: Miles Morales – podsumowanie

Jeśli doczytaliście ten artykuł do tego miejsca, to pewnie od jakiegoś czasu kołacze się wam w głowie jedno pytanie – dla kogo jest ta gra? Dla miłośników pierwszej serii? A może dla chcących dopiero rozpocząć swoją przygodę z superbohaterem z Nowego Jorku? Myślę, że jedną z największych zalet tego tytułu jest fakt, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dla obu tych grup. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Są efektowne walki, jest dużo eksplorowania, a fani „śmiesznych" żartów Spidermana też znajdą coś dla siebie. Jedyne, co mogę wam polecić, to usiąść wygodnie w fotelu i dać wciągnąć się w ten świat na kilka godzin.