W ciągu ostatnich kilkunastu lat na tyle, jako społeczeństwo, oswoiliśmy się z ideą sztucznej inteligencji, że stała się ona tematem, na który wypada mieć swoje zdanie. Nastąpiła polaryzacja. Jedni panicznie się jej boją, a drudzy kochają i czekają na zbawienie. Jak jest Pani zdaniem – powinniśmy się bać sztucznej inteligencji?

To bardzo ciekawe, co Pan powiedział. Rzeczywiście, w ostatnich latach można odnieść wrażenie, że mamy w kraju bardzo wiele osób, które snuja daleko posunięte scenariusze dotyczące sztucznej inteligencji. Myślę, że spora zasługa w tym popkultury, która chętnie korzysta z tego zjawiska. Trudno się dziwić, sztuczna inteligencja jest wdzięcznym tematem, na którym można budować wiele historii. Wydaje mi się, że problem polega na tym, że zdecydowanie zbyt literalnie podchodzimy do popkulturowej wizji tego wynalazku i mylimy ją z podejściem naukowym. W rzeczywistości to, co widzimy w filmach, serialach i grach ma na dzisiaj przynajmniej niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Myślę, że podobne zjawisko możemy obserwować w kontekście pandemii koronawirusa. Często naukowcy muszą mierzyć się z opinią publiczną, której wydaje się, że równie dobrze zna prawidła rządzące technologią, biologią i medycyną. Ja głęboko wierzę w merytokrację i jestem zdania, że wiele rzeczy powinniśmy „zostawić” osobom do tego przygotowanym.

Odpowiadając na Pana pytanie – czasami mam wrażenie, że sztuczna inteligencja i prowadzone nad nią badania są utożsamiane z próbami stworzenia Terminatora, a mogę wszystkich zapewnić, że w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. Sztuczna inteligencja już dzisiaj pomaga nam na wielu polach, a my często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Gdzie na przykład? Na infolinii? Ostatnio oglądałem Pani wystąpienie na TEDzie, w którym mówiła Pani, że każdy z uczestników spotkania przynajmniej raz rozmawiał z chatbotem nawet o tym nie wiedząc.

To tylko jeden przykład i to niekoniecznie najważniejszy. Elementy sztucznej inteligencji już dzisiaj wspomagają np. wiele systemów transportowych i logistycznych. Są też szeroko obecne w marketingu i sprzedaży, która stara się coraz bardziej dopasowywać do klienta. Wiele banków opiera swoje systemy finansowe na programach wykorzystujących sztuczną inteligencję.

Jednak jest też wiele mniej oczywistych sektorów takich jak rolnictwo. To właśnie sztuczna inteligencja pozwala rolnikom lepiej i szybciej badać glebę i na tej podstawie tworzyć prognozy, czym najlepiej obsiać pole. Dobrym przykładem są także proste zajęcia z sektora prawniczego tzw. paralegal works, czyli porównywanie umówi i wyszukiwanie w nich różnic.

Jeśli zagłębimy się w tę dziedzinę nauki szybko okaże się, że płaszczyzny istotne z punktu widzenia jednostki takie jak aplikacje pogodowe, korzystanie z karty kredytowej czy serwisy streamingowe i sklepy internetowe są tylko małym ułamkiem całej obecności sztucznej inteligencji w naszym życiu.

Czy można powiedzieć rok 2020, ze słynnym już artykułem do Guardiana napisanym przez GPT-3, był dla niej przełomowy?

Nie wiem, czy uprawnione jest stwierdzenie, że dla całej dziedziny sztucznej inteligencji, ale z pewnością dla przetwarzania języka naturalnego tak. Mogę być nie obiektywna, bo to moja „działka”, ale wydaje mi się, że praca sztucznej inteligencji z językiem i tekstem to jedna z najważniejszych dziedzin jej rozwoju. W tym temacie mieści się wiele zagadnień: rozumienie tekstu ludzkiego, umiejętność szybkiego i dokładnego tłumaczenia, funkcja przetwarzania słów mówionych na język pisany i odwrotnie.

W tym kontekście osiągnięcie GPT-3 jest wyjątkowe i historyczne. Przypomnijmy, sztucznej inteligencji udało się napisać artykuł do brytyjskiego Guardiana. Jednak to, co najistotniejsze to jakość tego tekstu. To był naprawdę dobrze napisany artykuł. Koherentny, wynikowy z jasno zaznaczonym wstępnem, rozwinięciem i zakończeniem. Wydaje mi się, że wcześniej nie mieliśmy do czynienia z taką technologią. Transformer GPT-3 to świetnie wytrenowany generator, tekstu który operuje na 175 mld parametrów. To nie jest jedyny taki generator na świecie, mamy na przykład jeszcze system BERT, ale wiele wskazuje na to, że najlepszy. Osobiście mam nadzieję, że już niedługo będę miała szansę go przetestować.

Czas na pytanie z kategorii trudnych – czy to sztuczna inteligencja bardziej bada nas, ucząc się nowych emocji i zachowań, czy jednak to my staramy się zrozumieć ją i skomplikowane rządzące nią procesy?

W tym wypadku muszę trochę uciec w bok od odpowiedzi. Moim zdaniem najbliższą prawdy będzie odpowiedź, że to ludzie starają się badać (czasem z pomocą sztucznej inteligencji) innych ludzi, żeby rozwijać tę technologię. Sztuczna inteligencja jest niejako lustrem pokazującym nam, ile wiemy o samych sobie. Pamiętajmy, że w gruncie rzeczy to technologia, która wie o ludzkości tylko tyle, ile sami ją nauczymy.

W takiej sytuacji można dojść do wniosku, że nie powinniśmy bać się sztucznej inteligencji, tylko ludzi, którzy się nią posługują.

Dokładnie tak! Sztuczna inteligencja w rękach dyktatorów i oprawców może być straszliwą bronią, która nie tylko spolaryzuje społeczeństwo, ale też umożliwi sprawne sterowanie nim. W tym sensie jesteśmy nieco zniewoleni przez sztuczną inteligencję. Korzystamy z aplikacji, które porządkują i układają nasze codzienne życie. Ważne jest jednak, żeby podkreślić, że sztuczna inteligencja zawsze pełni funkcję doradczą jako narzędzie. Ona nie myśli sama i nie planuje przejęcia władzy na świecie.

Jak zmieniło się Pani zdaniem życia badaczy i naukowców w 2020 roku za sprawą pandemii?

To ciekawe pytanie z punktu widzenia dziedziny, którą się zajmuję. Może to niepopularna opinia, ale będąc szczerą muszę powiedzieć, że dla badaczy zajmujących się sztuczną inteligencją ten rok był okresem wielkiego rozwoju i niezwykle ciekawym materiałem badawczy. Po raz pierwszy w praktyce mogliśmy tak blisko współpracować z sektorem medycznym jako pomoc dla szpitali i personelu medycznego. Mogliśmy pokazać, że sztuczna inteligencja może nie tylko pomóc badać rozwój pandemii, ale też brać wymierny udział w rozwijaniu lekarstw i szczepionek. Podkreślajac raz jeszcze tragiczny wymiar wydarzeń tego roku, trudno nie widzieć pewnych plusów, które pozwoliły na drastyczny rozwój mojej dziedziny.

OPPO w swojej akcji „Look for the good" zachęca do szukania pozytywów w 2020 roku – czy uważasz, że wyniesiemy z pandemii coś dobrego? Kilka dni temu miałem możliwość wysłuchania podcastu, w którym Bill Gates twierdził, że brak przyjacielskich kontaktów z pracy przełoży się na wzmocnienie relacji domowych.

Nie wiem, czy byłabym tak optymistyczna w kontekście naszych relacji. To prawda, że pewnie zbliżyliśmy się do siebie wewnątrz gospodarstw domowych, ale jak wspomniał sam Gates, głównie za sprawą oddalenia się od całego pozostałego świata. Jestem mamą dziewczynki, która niedawno rozpoczęła swoją szkolną przygodę i widzę, że to niezwykle trudny dla niej czas. Mam wrażenie, że w pewnych okresach naszego życia socjalizacja z grupą jest nie do przecenienia.

Widzę jednak też kilka wymiernych plusów, Przede wszystkim zmiany logistyczne i oszczędność czasu. Przestaliśmy nie tylko podróżować, ale tez zdecydowanie mniej czasu poświęcamy na codzienne dojazdy do pracy. To wymierny czas, który możemy poświęcić na rozwijanie swoich pasji i podtrzymywanie relacji. Warto zauważyć też, że ograniczenie ruchu bardzo pozytywnie wpływa na środowisko.

To, co moim zdaniem też jest pozytywnym skutkiem pandemii to częstsze myślenie lokalne. Zaczęliśmy zwracać większą uwagę na to, co dzieje się wokół nas, a także na pobliskie inicjatywy, biznesy i relacje. Zamknięcie w domach spowodowało, że dużo uważniej obserwujemy nasz osobisty ekosystem.

Gdy myślę o tych wszystkich zmianach w kategoriach naszych uczuć w kontekście pandemii i izolacji, zastanawiam się czy sztuczna inteligencja właśnie nie dostała porządnej pracy domowej. Musi zrewidować swoje schematy naszego myślenia, prawda?

To aspekt, na który często nie zwraca się uwagi. Rzeczywiście, zmieniliśmy się na przestrzeni tego roku i zadaniem sztucznej inteligencji będzie to zrozumieć. Jednak wiele wskazuje, że ten proces adaptacji już się rozpoczął. Dobrym przykładem jest wyszukiwarka Google, która od początku roku zaczęła „dostawać” pytania, które nie pojawiały się wcześniej zbyt często. Mam wrażenie jednak, że to nie będzie pierwsza zmiana w sposobie myślenia ludzkości, z którą zmierzy się sztuczna inteligencja. Już od kilku lat zauważa ona fale depresji wśród młodych ludzi spowodowaną kryzysem klimatycznym. Koronawirus to wydarzenie na nieco inną skalę, ale sądzę, że technologia sobie poradzi.

Partnerem naszej rubryki jest technologiczna marka OPPO, więc kolejne pytanie zdaje się naturalne. Jaka jest Pani wizja zmian w kolejnym roku, zarówno na polu stricte technologicznym jak i społecznym? Co zmieni w nas pandemia?

Mam wrażenie, że wiele osób chce wierzyć, że kolejny rok będzie „odbiciem”. Widzę, że wiele osób czeka z utęsknieniem na wiosnę, która w ich mniemaniu będzie okresem bezpieczeństwa i wolności. Ja mam nieco bardziej realistyczną wizję świata. Nie zakładam, że pandemia skończy się w pierwszym kwartale 2021 roku, ale mam nadzieję, że nastąpi polepszenie sytuacji. Osobiście życzyłabym sobie, żeby pierwsze miesiące „wolności” nie skończyły się ekstremalnie konsumpcyjnym podejściem. Chciałbym, żeby rzeczy, których nauczyliśmy się w pandemii, takie jak ograniczenie niepotrzebnych podróży czy wydatków, zostały z nami na dłużej. Z zawodowego punktu widzenia chciałabym znów móc polecieć do USA, gdzie znajduje się mój drugi ośrodek pracy i, tak jak wspominałam, bardzo liczę na możliwość pracy z GPT-3.

 #lookforthegood #livelytogether #opporeno4series