Restomodding to stosunkowo nowe i dla niektórych fanów motoryzacji kontrowersyjne zjawisko. Jego założenia są dość proste: to przerabianie klasycznych, często bardzo wiekowych samochodów w taki sposób, aby te zyskały mniej lub więcej szeroko pojętej „nowoczesności” – przede wszystkim pod względem techcznicznym, nie kosmetycznym. Chodzi o to, aby samochód z jednej strony prezentował się tak, jak kilkadziesiąt lat temu, ale był bardziej niezawodny. Niekiedy takie klasyki zyskują nowe silniki lub całe układy zawieszenia, a czasem te przeróbki sięgają jeszcze głębiej i na przykład silnik spalinowy zostaje zastąpiony elektrycznym.

Ostatnią z wymienionych rzeczy zajmuje się właśnie wspomniana firma Lunaz. Zasłynęła ona przede wszystkim przeróbkami wiekowych, luksusowych samochodów – dzięki jej specjalistom elektryczny silnik trafił między innymi do kilku Rolls-Royce’ów, Jaguarów i Bentleyów. I chociaż historia jej działalności jest krótka, bo sięga zaledwie kilku lat, to w przedsięwzięcie uwierzyło i zainwestowało kilku poważnych graczy, w tym między innymi bracia Reuben (członkowie drugiej najbogatszej rodziny w Wielkiej Brytanii) oraz spadkobiercy fortuny rodziny Barclay. Teraz do tego grona dołączył David Beckham, który kupił 10% udziałów Lunaz Design.

Reprezentują to, co najlepsze w brytyjskiej pomysłowości zarówno w zakresie technologii, jak i projektowania. Do firmy przyciągnęła mnie praca przy renowacji jednych z najpiękniejszych klasycznych samochodów poprzez upcykling i elektryfikację. David Lorenz i jego zespół światowej klasy inżynierów budują coś wyjątkowego i nie mogę się doczekać bycia częścią ich rozwoju.

powiedział Beckham.

Wspomniany David Lorenz to szef całego przedsięwzięcia. Choć jego firma na razie skupia się na elektryfikacji samochodów klasycznych i luksusowych, to w przyszłości planuje rozszerzenie działalności na pojazdy bardziej „przyziemne”:

Gdy w 2030 roku w Wielkiej Brytanii wejdzie w życie zakaz sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi, na całym świecie nadal będzie około 2 miliardów takich pojazdów. Bez konwersji na energię elektryczną będzie to oznaczać masową redundancję ograniczonych zasobów, które w przeciwnym razie mogłyby zostać ponownie wykorzystane. Nasze podejście odpowiada na pilną potrzebę przedłużenia żywotności tych pojazdów dla przyszłych pokoleń.

powiedział Lorenz.