Początki czasu są dyskusyjne. Może narodził się w chwili wielkiego wybuchu, kiedy kwanty energii uwolnione z oków grawitacji zaczęły się łączyć? Hawking uważał, że narodził się z przestrzeni jako czwarty wymiar, a Penrose, że nie miał początku, ale będzie posiadał koniec, bo zaniknie, kiedy wszystko stanie się promieniowaniem. Im szybciej się poruszamy, tym on bardziej zwalnia. Dla pędzących z prędkością światła zegar przestaje tykać.

No właśnie – zegar. Ludzkości wydawało się, że jeśli nauczy się go mierzyć, będzie potrafiła nad nim panować, a wtedy czas dla wszystkich będzie biegł identycznie. Tak naprawdę menedżer zarządzający tysiącem ludzi i każdy z jego podwładnych mają dokładnie tyle samo czasu. Sekret w tym, jak potrafią go wykorzystać. Ile zmarnują na media społecznościowe, a ile wykorzystają w celu zmiany świata albo przynajmniej osobistego rozwoju. W relacji człowieka i czasu kluczowa jest kwestia zarządzania.

Czy zegarek jest kluczem do tego, żeby kontrolować czas? Nie. Ale jest szansą, żeby panować nad sobą, bo nie można zarządzać tym, czego nie da się zmierzyć. Pierwsze próby podjęli Sumerowie. Egipcjanie mierzyli czas wydłużającym się cieniem obelisku, Grecy wynaleźli klepsydrę i mogli odmierzać czas w nocy i we wnętrzach pozbawionych słońca. Persowie i Chińczycy budowali skomplikowane zegary wodne, a Alfred Wielki w IX stuleciu miał zegar świecowy. Ale to półśrodki. O miano twórcy zegara mechanicznego rywalizowali astronomowie Wschodu i Zachodu, ale wygrał... mnich. Gerbert z Aurillac, ten sam, któremu Europa zawdzięcza używanie arabskich cyfr i liczydło. Skonstruował mechaniczny zegar, a potem porzucił wynalazki, bo wybrano go papieżem.

Średniowieczne mechanizmy zegarowe były tak duże, że aby je pomieścić, konieczne były... wieże. Jednym z najstarszych wieżowych zegarów jest ten na placu św. Marka w Wenecji. Żeby sprawdzić godzinę, trzeba było zadzierać głowę i patrzeć w stronę kościoła lub ratusza. I tak pięćset lat. Tyle czasu musiało upłynąć, zanim niemiecki ślusarz peter Henlein zabił w bójce swojego kompana i ścigany poprosił o azyl w norymberskim klasztorze. Miał odtąd mnóstwo czasu. Wynalazł sprężynę i zbudował mechanizm, który zamknął w kuli z brązu na tyle małej, że zegarek można było włożyć do kieszeni. Wynalazek rozpowszechnił się wśród paryskich rzemieślników, których wojny religijne wygnały do protestanckiej Szwajcarii. Kalwin zakazał noszenia ozdób, ale dla zegarków uczynił wyjątek i kraj Wilhelma Tella jest światowym centrum zegarmistrzostwa. Zegary stały się dziełami sztuki. Kolejną rewolucją było wahadło. Wynalazł je Galileusz, ale zegara zbudować nie zdołał. Uczynił to Huygens (ten sam, który obliczył prędkość światła), wyprzedzając Leonarda Da Vinci. W 1675 roku Huygens wynalazł balans ze spiralą i od tej pory zegary mogły odmierzać minuty. pięć lat później miały już sekundniki.

Władca polski August II Mocny miał tyle zegarów, że zatrudniał królewskiego zegarmistrza Ferdinanda Langego. To właśnie jego potomkowie zbudowali zegar pięciominutowy w drezdeńskiej operze, a także suwmiarkę, która zrewolucjonizowała system produkcji miniaturowych mechanizmów. W 2013 roku eksperci z lange stworzyli najbardziej skomplikowany na świecie mechanizm zegarka.

Pierwsza nieprzerwanie działająca szwajcarska manufaktura powstała w 1755 roku. Vacheron Constantin. Najwyższa półka. Produkują na zamówienie koronowanych głów. Zegarek króla Faruka konstruowali pięć lat. Wielbicielami tej marki byli car Aleksander II, Franciszek Józef, królowa Wiktoria i księżna Diana. Od 1842 roku zegarki zyskały koronkę do nakręcania. Mogły stać się cieńsze i mniejsze. Artyści z Jaeger-LeCoultre stworzyli model Calibre 145, który miał zaledwie... 1,38 mm grubości. Sto lat później zbudowali mechaniczny zegar kominowy, którego nie trzeba nakręcać w ogóle, bo czerpie energię ze zmian temperatury.

Prawdopodobnie pierwszy zegarek na rękę zbudowano w 1810 roku. Miała go posiadać królowa Neapolu. Zegarki w kształcie bransolety lub naszyjnika nosiły wyłącznie kobiety. Musiało minąć jeszcze ponad sto lat, żeby dewizki wyszły z mody, ustępując miejsca paskom i bransoletom. Do tej rewolucji przyczyniła się przyjaźń, jaką Louis Cartier dzielił z pionierem lotnictwa, konstruktorem pierw- szego aeroplanu w Europie Santosem Dumontem. Lotnik skarżył się, że w czasie pilotażu sięganie po kieszonkowy zegarek jest niepraktyczne i niebezpieczne. Santos od Cartiera był pierwszym seryjnie produkowanym męskim zegarkiem z bransoletą. Dzisiaj to wciąż kultowa seria. Wkrótce potem zegarmistrzowie z Panerai przedstawili model Radiomir, w którego wskazówkach umieścili fluorescencyjną substancję na bazie radu pozwalającą odczytywać godzinę w ciemności. Włoska marynarka była zachwycona. Serca lotników zdobył Breitling, który potrafił wyposażyć zegarek w chronograf, co pozwalało nie tylko liczyć godziny, ale i mierzyć czas. Kultowy Navitimer z czarną tarczą i fosforyzującymi cyframi zadebiutował w roku 1936 i do dziś pozostaje ulubionym czasomierzem pilotów.

Zegarki łączą w sobie tradycję i potrzebę innowacji. Stopień skomplikowania mechanizmów doprowadzano już po wielokroć do granic ludzkiego geniuszu. Ale ta przygoda wciąż się toczy. Absolutnym rekordzistą w dziedzinie prestiżowych innowacji jest Zenith. Zbudował mechanizm, który mierzy czas z dokładnością do jednej setnej sekundy! Jego mechanizm bije z prędkością 360 tys. wahnięć na godzinę. Felix Baumgartner właśnie Zenitha założył na rękę, kiedy skakał na spadochronie ze stratosfery.

Dzisiaj trudno sobie wyobrazić świat bez zegarów i zegarków. Latają w kosmos, schodzą z nami pod powierzchnię oceanów, rozpalają się na przegubach badaczy wulkanów i walczą z mrozem i niskim ciśnieniem w czasie wspinaczki na Everest. Ich delikatne, precyzyjne serca z kół i wąsów balansów muszą sobie radzić z ekstremalnymi wyzwaniami. Zegarki są z nami w najbardziej intymnych sytuacjach. Czasami nie mamy przecież na sobie nic prócz zegarka. Liczą chwile w szczęściu i w chorobie, liczą czas do spełnienia marzeń, do zwycięstwa, do spotkania. Przeżywają mecze, koncerty, spektakle. Cierpliwie czekają, kiedy skończymy jeść. Albo pracować. Przez całe dekady chłopcy dostawali zegarki na komunię czy bar micwę, co podkreślało moment męskiej inicjacji. Są z nami w chwilach klęsk, są, kiedy nie poddajemy się mimo wszystko, kiedy walczymy i kiedy stajemy wreszcie na najwyższym stopniu podium. patrzymy w ich tarcze przed pierwszą randką, patrzymy, kiedy rodzi się nam córka albo syn.

Wciąż nie ma innego sposobu, żeby zatrzymać czas, niż rozpędzić się do prędkości światła, ale zegarek służy przecież nie do tego, żeby schwytać czas. Ma inne zadanie, bo choć czas nie jest naszym przyjacielem, to zegarek jest nim na pewno. Kiedy zasypiasz, kto czuwa nad tym, żebyś nie przespał tego, co ważne?