Thriller erotyczny Kubricka ukazuje przygody dr. Billa Harforda, który po szokującym wyznaniu swojej żony wychodzi z domu, rozpoczynając nocną eskapadę pełną okazji do zdrady. To niezwykłe dzieło, które pomimo dobrych recenzji nie zostało do końca docenione w roku swojej premiery (1999). Na szczęście dziś słusznie określa się go jako jedno z największych osiągnięć mistrza, przewrotną, pełną śmiałych scen erotycznych opowieść o wierności i pożądaniu. To także mistrzowski pokaz tego, jak wykorzystywać wojeryzm w kinie.

Sam obraz, jak to u Kubricka, daje wiele możliwości interpretacyjnych, ale nie mniej ciekawe od analizowania treści jest czytanie o jego kulisach powstawania. Dzieło nakręcono na podstawie opowiadania „Traumnovelle” Arthura Schnitzlera z 1926 roku. Kubrick jednak sensownie uwspółcześnił czas akcji i przeniósł ją z Wiednia lat 20. do Nowego Jorku z ostatniej dekady XX wieku.

Sęk w tym, że z powodu strachu Kubricka przed lataniem wszystkie ujęcia nakręcono w Anglii, a znajdujące się niedaleko od Londynu Pinewood Studios posłużyło jako miejsce, gdzie odtworzono nowojorskie Greenwich Village. Kubrick posunął się nawet do tego, że apartament mieszkania głównych bohaterów odtworzył na wzór swojego nowojorskiego apartamentu z lat 60. Nie są to jedyne perwersyjne zabiegi reżysera.

Pikanterii dodaje fakt, że do głównych ról przechodzącego kryzys małżeństwa zatrudnił Toma Cruise’a i Nicole Kidman, którzy w tamtym czasie tworzyli jedną z najgorętszych par Hollywood. Aktorzy musieli podpisać tzw. otwarte kontrakty, w których zobowiązywali się być dostępni tak długo, jak będzie to potrzebne. Co ciekawe, twórca „Odysei kosmicznej” pierwotnie myślał o innej parze – Kim Basinger i Alecu Baldwinie. Tu akurat szczęśliwie doszło do zmiany koncepcji.

Szalony perfekcjonizm reżysera

Kubrick już od wielu dekad miał opinię perfekcjonisty, twórcy, który wręcz obsesyjnie pracuje nad swoimi filmami. Jednak pod koniec swojego życia przechodził już samego siebie. Dość powiedzieć, że „Oczy szeroko zamknięte” trafiło do księgi rekordów Guinnessa – zdjęcia do filmu trwały aż 400 dni. Sama postprodukcja zajęła jeszcze rok. Kubrick przedstawił wytwórni Warner Bros. zmontowaną wersję filmu na początku marca 1999 rok. Kilka dni później zmarł.

Przywiązanie Kubricka do detali podczas produkcji było doprawdy niebywałe – w pewnym momencie reżyser powtórzył ujęcie Cruise'a przechodzącego przez drzwi 95 razy, zanim stwierdził, że zostało to wykonane po jego myśli. W innej sytuacji spędzono całe dziesięć dni, by zdecydować czy dana postać powinna wykonać pewien sygnał ręką.

Według legend reżyser kazał swoim współpracownikom przywozić z Nowego Jorku na plan… kubły ze śmieciami. Na pewno wiadomo, że wysyłał ludzi na Manhattan, by mierzyli szerokości ulic i notowali lokalizacje automatów z gazetami. Prace nad filmem trwały tak długo, że z obsady wycofali się Harvey Keitel i Jennifer Jason Leigh, których zastąpili ostatecznie Sydney Pollack oraz Marie Richardson. 13-minutowa scena z Pollackiem zajęła pełne trzy tygodnie kręcenia.

Todd Field, jedna z osób grających w filmie, przyznał w wywiadzie, że scenariusz ulegał częstym transformacjom. W ciągu dnia dana scena mogła pójść w kompletnie inną stroną, choć nie było mowy o improwizacji. Sam Cruise musiał przełożyć kręcenie drugiej części „Mission: Impossible” z powodu przeciągającego się planu zdjęciowego. A wtedy aktor był u szczytu swojej popularności. W trakcie nabawił się nawet wrzodów.

Oczywiście aktorzy wiedzieli, w co się pakują. Vincent D'Onofrio, który wcześniej pracował z Kubrickiem, powiedział Cruise’owi, żeby wynajął dom lub mieszkanie w Anglii, bo trochę w niej zostaną. Gwiazdor „Top Gun” w jednym z wywiadów z tamtego okresu wyraził zarówno swoje podekscytowanie, jak i świadomość, że może na dłuższy czas utknąć na planie.

„Nicole i ja tak dużo o tym rozmawiamy w nocy. Kiedy będziemy mieć 70 lat, bez wątpienia powiemy sobie: „Wow! Zrobiliśmy ten film ze Stanleyem Kubrickiem! Wiemy, że ukończenie może zająć dużo czasu, ale nie obchodzi nas to”. Zapytany o to, jak długo może trwać kręcenie, przewidział sześć miesięcy. Trochę się pomylił, ale w jego przypadku się opłacało – wystąpił w prawdziwym arcydziele.

ELLE MAN POLECA: Czy wszyscy już widzieli „Ostatnie tango w Paryżu”? Tego o tym filmie nie wiedzieliście! [KLASYKI KINA]

ZOBACZ: Najlepsze filmy o eksploracji kosmosu. Od „Pierwszy krok w kosmos” po „Interstellar” [PRZEGLĄD ELLE MAN]

CZYTAJ: Tom Cruise kończy 58 lat. Przypominamy jego najlepsze filmy. Co warto obejrzeć? [PRZEGLĄD ELLE MAN]