CZYTAJ TEŻ: „Czarnobyl” to świetny miniserial, który mogło stworzyć jedynie HBO. Netflix może się tylko uczyć

W pierwszych czterech miesiącach 2018 roku do Zony przyjechały 6494 osoby. Według organizacji, które zajmiuą się obsługą turystów i delegacji, w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku Czarnobyl odwiedziło 11569 osób. A to wszystko jeszcze przed premierą serialu HBO „Czarnobyl”…

Seria amerykańskiej stacji rozpoczęła „boom” na Czarnobyl. Do niedawna wyjazdy do Zony były bardzo drogie, a terminy oczekiwania na wyjazd bardzo długie. Tymczasem popularność serialu spowodowała, że coraz więcej agencji turystycznych wzięło się za organizowanie wycieczek do Strefy Wykluczenia. Terminy są już dostępne od ręki, bez czekania i bez listy rezerwowych. 

Popularność Czarnobyla od lat rośnie

CZYTAJ TEŻ: „Czarnobyl” – Rosjanie tworzą własny serial o wypadku jądrowym. Kreml krytyczny wobec HBO

Co ciekawe, statystycznie z roku na rok coraz więcej osób decyduje się na wycieczki do Zony. Duży w tym udział miały mistrzostwa Europy w piłce nożnej organizowane w Polsce i na Ukrainie. Wówczas na opuszczone tereny Prypeci wybrały się 14132 osoby. Chwilowy przestój w „czarnej turystyce zanotowano jedynie w 2014 roku, czyli w momencie ataku Rosji na Ukrainę".

Co zwiedzają turyści?

Prypeć, opuszczone miasto zamieszkiwane niegdyś przez pracowników elektrowni jądrowej w Czarnobylu ma swój unikalny klimat. Od kilkudziesięciu lat miejsce jest opuszczone, a czas zatrzymał się tam w momencie, w którym rozpoczęła się ewakuacja miasta. Turyści najczęściej spacerują po opuszczonej Prypeci, zwiedzając chociażby szpital, diabelski młyn, znajdujące się niedaleko „Oko Moskwy” i opuszczone osiedla. Oczywiście głównym punktem zainteresowania są budynki elektrowni, których zwiedzanie jest zabronione, lecz wiele osób miało je już okazje zwiedzić. 

Jaki mają do tego stosunek ukraińskie władze? Oficjalnie zwiedzanie zamkniętej Strefy Wykluczenia jest zabronione. Według prawa jakakolwiek komercyjna działalność w Zonie jest zakazana. Jednak wycieczki od lat są organizowane, liczba turystów zwiększa się z roku na rok, a serial „Czarnobyl” wywołał prawdziwy boom na opuszczoną strefę. Zamiast słowa turysta, mówi się „odwiedzający”. Wycieczki określa się jako „delegacje”. A według relacji wielu YouTuberów, którzy odwiedzili Zonę, odpowiednie znajomości (i łapówki) mogą nas zaprowadzić nawet w najbardziej niedostępne miejsca. A czy wy odwiedzilibyście Strefę Wykluczenia?