Nowa odsłona serialowej antologii składa się z trzech historii stworzonych przez Charliego Brookera i Annnabel Jones. W pierwszej niepozorny taksówkarz za sprawą technologii traci nad sobą panowanie. W drugiej ojciec rodziny rozpoczyna wirtualny romans z wieloletnim przyjacielem. W grze jeden z nich pojawia się jako kobieta, drugi jako mężczyzna. Panowie nie są w stanie oprzeć się erotycznemu przyciąganiu. Z kolei w trzeciej odsłonie pewna dziewczyna mająca obsesję na punkcie gwiazdy popu zostaje jej wybawicielką, gdy tamta pada ofiarą swojej menedżerki.

CZYTAJ TEŻ: Netflix – premiery na czerwiec 2019. Wśród nowości ostatni sezon „Jessiki Jones” i kolejna odsłona „Czarnego lustra”

Synopsis odcinków przedstawia się nad wyraz frapująco. To samo można powiedzieć o obsadzie 5. sezonu „Czarnego lustra”. Pojawiają się m.in. Anthony Mackie, Miley Cyrus, Yahya Abdul-Mateen II, Topher Grace, Damson Idris, Andrew Scott, Nicole Beharie, Pom Klementieff, Angourie Rice, Madison Davenport i Ludi Lin.

Interesującą sprawą jest tutaj obecność Mackiego oraz Mateena II. Pierwszy z nich znany jest m.in. z „Avengers: Koniec gry”, gdzie zagrał po raz kolejny Sama Wilsona, czyli Falcona. Z kolei drugi pojawił się ostatnio w filmie „Aquaman” w roli Black Manty. Twórca serii Charlie Brooker podsycił ostatnio emocje, mówiąc, że „to crossover Marvel-DC, jakiego świat nie widział”. Koniecznie trzeba też wyróżnić Andrew Scotta, który znany jest z roli Jima Moriarty’go w serialu BBC „Sherlock” oraz udziału w „Spectre”, czyli ostatnim filmie z Jamesem Bondem.

Zaangażowanie Miley Cyrus też wydaje się zarówno ciekawym, jak i ryzykownym posunięciem. Charlie Brooker jest jednak przekonany co do swojej decyzji. „Wiedzieliśmy, że Miley ma talent aktorski, i potrzebowaliśmy kogoś tak popularnego, by nadał odcinkowi wiarygodności” – powiedział w jednym z wywiadów.

Póki co pierwsze recenzje 5. sezonu „Czarnego lustra” są w większości dobre. To cieszy, bowiem w przypadku konceptu, jaki prezentowany jest w serialu, można w pewnym momencie przestać zaskakiwać widzów. A Brooker przyzwyczaił nas, że niesamowitą przenikliwością potrafi ukazać efekty uboczne nieustannie rozwijającej się technologii. Jego niepokojąca wizja przyszłości jest przekonująca przede wszystkim z tego względu, że wydaje się oddalona od naszego czasu zaledwie o parę lub paręnaście lat.

CZYTAJ TEŻ: Robert Pattinson będzie dobrym Batmanem? Oto zestawienie jego najlepszych i najgorszych ról