Sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest naprawdę zła – w tej chwili odnotowano tam ponad 144 tys. zakażeń koronawirusem i blisko 2600 zgonów. Pod względem liczby zarażonych osób USA jest pierwsze na świecie. Covid-19 sprawił, że Amerykanie przestali robić duże zakupy, a za takie musimy uznać chociażby kupowanie samochodów. Uderzył także w łańcuchy produkcyjne, bowiem te zostały zatrzymane, aby spowolnić rozprzestrzenianie się wirusa.

Jednak według strony YouGov BrandIndex, która codziennie śledzi tysiące marek, zainteresowanie marką Jeep rośnie w ciągu ostatnich 30 dni, podczas gdy reszta sektora pozostaje na stałym poziomie. Tak przynajmniej wynika z ankiety, którą przeprowadził YouGov wśród 426 osób.

ZOBACZ TEŻ: Genewa stop. Fabryki stop. Koronawirus stop. I co dalej...? [MOTO PIĄTEK]

Potencjalni klienci zostali zapytani: „Gdybyś miał teraz kupić samochód lub ciężarówkę, to który spośród poniższych modeli byś wybrał?” Odpowiedzi wykazały 2,6 proc. wzrost wyboru dla Jeepa. Ogółem 16 proc. wszystkich ankietowanych postawiło na amerykańskiego producenta samochodów. Ford, Ram i General Motors odnotowały wzrost odpowiednio o 1,8, 1,4 i 1,1 proc. w tym samym 30-dniowym okresie.

Rzecz jasna liczba ankietowanych nie jest wystarczająco wysoka, aby dokładnie przedstawić trendy w ogólnej populacji Stanów Zjednoczonych. Większość statystyków nie uznałaby ankiety obejmującej mniej niż 1000 osób. Mimo to YouGov zakłada, że ​​poczucie niepewności wywołane koronawirusem mogło wzbudzić zainteresowanie samochodami o możliwościach na każdym terenie. Tak czy siak analitycy prognozują 30-proc. spadek sprzedaży samochodów do końca roku.

„Być może jest jeszcze za wcześnie, aby to stwierdzić, ale Jeep od dawna pozycjonuje się jako producent wytrzymałych maszyn do dowolnego zastosowania. To może być atrakcyjne dla konsumentów w niepewnych czasach” – pisze YouGov. „Jeep może zyskać na tym, że ceny benzyny spadną dalej, gdy kraj wkracza w recesję, czyniąc SUV-y i większe pojazdy atrakcyjnymi dla konsumenta” – dodają. Podobna teoria może wyjaśnić, dlaczego sprzedaż broni i amunicji wzrosła w USA od czasu wybuchu epidemii koronawirusa.