Hublot, marka, której ambicją jest awangarda, ma na tarczy sześć charakterystycznych śrub. Panerai, wybierany przez żeglarzy i marynarzy, posiada mostek z dźwignią dociskającą koronkę do koperty. Jedyny w swoim rodzaju Challenger z manufaktury Albert Riele nieodwołalnie kojarzy się z nurkowaniem. Patrzysz na nie i wiesz, z kim rozmawiasz. Ale to nie wszystko: w czasach powierzchownej komunikacji, scrollowania internetu, mód, których karierę można liczyć na godziny, fejkniusów, plastiku i fast foodu zegarek niezmiennie pozostaje symbolem wartości. Dowodem, że ludzkie oko i dłonie potrafią być tak precyzyjne, żeby zaprojektować i zbudować mechanizm, który uderza z częstotliwością 360 tysięcy wahnięć na godzinę! Taki jest Zenith El Primero 21, jeden z najdoskonalszych mechanizmów w historii. Nie tylko sztuki zegarmistrzowskiej.

ZOBACZ: Męskość i siła Piotra Stramowskiego. Czym je podkreśla? Znamy jego sekret!

Precyzyjny werk, delikatne stalowe serce zegarka, musi być jak najmniejszy. Zegarmistrzowie z Vacheron Constanin potrafili wykonać mechanizm z taką precyzją, że mieści się w kopercie o grubości zaledwie 1,64 mm. Potrafimy latać w kosmos, rozszczepiać atom, budować wirtualne światy w cyfrowej chmurze, ale zachwyca nas precyzja klasycznego mechanizmu, którego sercem jest sprężyna wprawiająca w ruch koło napędowe. Spirala rozkręca się z tą samą siłą przez wiele godzin dzięki balansowi i wychwytowi blokującemu ruch koła. Na pozór tylko tyle. Ale dobowe odchylenie w zegarkach z certyfikatem COSC to zaledwie od –4 do +6 sekund na dobę. I to w niesprzyjających warunkach ciśnienia, wilgotności, temperatury, obecności fal elektromagnetycznych. Posiadacz tego zegarka nie jest człowiekiem bez aspiracji. Musi na niego zasłużyć. Doskonałość, opowieść, jaka kryje się za przedmiotem, i piękno. Za to kochamy zegarki takie jak 1815 Lange & Söhne z limitowanej serii 500 egzemplarzy z przezroczystym deklem, przez który można oglądać subtelne dekoracje każdego z elementów mechanizmu. Taki model wybierze ktoś, kto ma wrodzony szacunek do pięknych przedmiotów wykonanych ludzką ręką, ktoś, kto odwiedza Paryż, żeby w Luwrze zobaczyć Giocondę, słucha opery i lubi delektować się 20-letnią whisky.

Zegarki nie mogą stać w miejscu. Muszą iść z duchem czasu. Kiedy gracze w polo, a to kontaktowa gra, w której łatwo uszkodzić zegarek, potrzebowali innowacji, Jaeger-LeCoultre zbudowali Reverso. Wysuwana koperta pozwalała odwrócić go deklem do góry. IWC Schaffhausen skonstruowali mechaniczny zegarek, którego nie trzeba naciągać, wystarczy ruch nadgarstka. Idealny dla biegaczy i kierowców. A kiedy świat zapełniły sprzęty emitujące pole elektromagnetyczne, stworzyli model IWC Ingenieur. Wykonany ze stali, ale odporny na oddziaływanie magnetyczne. Kiedy zaś świat z analogowego stał się cyfrowy, Breitling przygotował model Exospace B55 Connected, który potrafi połączyć się ze smartfonem. Dla tych, co nigdy nie przestają być sobą.

Dla artystów zegarek sam musi być dziełem sztuki. Niektóre wykorzystują klasyczną, grecką szkołę piękna rozumianego jako ideał proporcji i symetrii. Idealnym przykładem jest tank Cartiera z rzymskimi indeksami na tarczy i czwórką zapisaną na antyczną modłę, co pozwala jej mieć dokładnie tyle samo znaków co ósemka. Baume & Mercier w modelu Classima łamie proporcje w sposób, któremu nie da się oprzeć – równoważąc trzy wewnętrzne tarcze dźwigniami chronografu, zaś Maurice Lacroix perfekcyjnie balansuje między klasyką i nowoczesnością.