Stworzenie aplikacji, która porwałaby tłumy na całym świecie wydaje się zadaniem karkołomnym. A jeśli mowa o aplikacjach społecznościowych - wręcz niemożliwym. I nie chodzi tylko o brak odpowiednich zasobów, zarówno ludzkich, jak i pieniężnych. Wystarczy przypomnieć przykład Google, który do tematu serwisów społecznościowych podchodził kilkakrotnie, za każdym razem ponosząc sromotną porażkę (Google+, który miał zagrozić Facebookowi, został wyłączony w 2019 roku). W przypadku Clubhouse ma być inaczej, a jego początki wyglądają niezwykle obiecująco.

Clubhouse - co to jest?

Clubhouse jest serwisem społecznościowym, który opiera się na rozmowach głosowych. Jej użytkownicy mogą tworzyć “pokoje”, w których toczą się dyskusje na żywo. Ich założyciele mogą decydować o tym, którzy z gości będą mogli aktywnie w dyskusji uczestniczyć, a którzy jedynie się przysłuchiwać. Można więc powiedzieć, że Clubhouse wynosi na nowy poziom ideę podcastów, pozwalając na stworzenie nowej formy interakcji ze słuchaczami. Słuchaczami, bo dźwięk jest tu jedyną formą komunikacji - w Clubhouse nie uświadczymy rozmów tekstowych ani możliwości udostępniania wideo. Co ważne - aplikacja nie nagrywa i nie podsłuchuje rozmów swoich użytkowników. Aby dyskusja mogła zostać nagrana, muszą się na to zgodzić wszyscy jej uczestnicy.

Aplikacja rozpoczęła działalność z dużym przytupem. Prostota formy i skupienie się wyłącznie na formie audio sprawiła, że z aplikacji zaczęła korzystać spora rzesza znanych i lubianych. Korzystają z niej już między innymi Drake i Oprah Winfrey, ale przełomem okazał się moment, w którym w Clubhouse pojawił się Elon Musk. Jego rozmowa z między innymi CEO popularnej w Stanach Zjednoczonych aplikacji Robinhood Vladem Tenevem sprawiła, że o Clubhouse usłyszał praktycznie cały świat. I również zapragnął do niego dołączyć, co okazało się trudniejsze, niż wielu zakładało.

Jak dostać się do Clubhouse?

Clubhouse w swojej obecnej postaci jest aplikacją w pewnym sensie elitarną, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, jest dostępny wyłącznie dla posiadaczy iPhone’ów (identycznie jak Instagram w początkowym okresie swojego istnienia). Twórcy nie wykluczają stworzenia wersji na Androida, ale na razie nie podają daty jej premiery. Po drugie - do grona użytkowników Clubhouse można dołączyć tylko dzięki zaproszeniu od kogoś, kto już z aplikacji korzysta. A trzeba zaznaczyć, że każdy z użytkowników może zaprosić zaledwie dwie nowe osoby. Niedostępność czyni tę aplikację jeszcze bardziej pożądaną, choć należy pamiętać, że w przypadku Google+ było podobnie. Gdy rejestracja otworzyła się dla wszystkich okazało się, że w środku praktycznie nic nie ma. Co było później - wszyscy wiemy.

Owa niedostępność sprawiła, że przywilej wstąpienia do grona użytkowników Clubhouse stał się pożądanym towarem. Widać to w ofertach na portalach ogłoszeniowych – jeśli nie mamy znajomego, który mógłby nas zaprosić do aplikacji, zawsze można takie zaproszenie kupić. Czy warto? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.