Jak oceniasz swój pierwszy sezon w Formule E? 

Cóż, raz było lepiej, raz gorzej, mogę być jednak z siebie zadowolony. Zdobyłem trzy pole positions i dwa razy stanąłem na podium. Na początku nie miałem wobec siebie dużych oczekiwań, dopiero z czasem zacząłem wyznaczać sobie trochę wyższe cele – chciałem osiągnąć Super Pole, i oczywiście stanąć na podium. To wszystko wydarzyło się wcześniej, niż się spodziewałem, więc moje oczekiwania rosły. Poziom w Formule E jest naprawdę bardzo wysoki. 

Właśnie zaprezentowano nowy wygląd elektrycznego samochodu reprezentującego Nissana. Jak ci się podoba nowe narzędzie pracy?

Ten pojazd wygląda naprawdę świetnie. Jest inspirowany Japonią i zawiera motywy nawiązujące do kimono. Jak się nim będzie jeździło, czas pokaże, choć jestem bardzo dobrej myśli. 

Chyba dobrze się czujesz w Formule E, skoro właśnie ogłoszono, że wraz z Sébastienem Buemi zostajesz na kolejny sezon w zespole e.dams?

Zdecydowanie czuję się tu dobrze. Nasz zespół miał wiele osiągnięć w ubiegłym sezonie. Skończyliśmy na drugim miejscu w klasyfikacji mistrzowskiej i najczęściej ze wszystkich teamów zdobywaliśmy pole positions. Co do mnie, sam byłem zaskoczony, jak dobrze mi poszło. Naprawdę miałem frajdę z każdego wyścigu. Szczerze mówiąc, czuję się tu lepiej niż w Formule 1. 

Rzeczywiście jest różnica między tymi seriami wyścigowymi?

Już sam harmonogram różni się od wszystkiego, w czym brałem dotychczas udział. W jednym dniu jest pierwszy i drugi trening, a także kwalifikacje, Super Pole i sam wyścig. Jeśli więc chce się wprowadzać jakieś zmiany, trzeba decydować się szybko. Nie ma czasu na zastanawianie. Myślę, że to jest dla kierowcy największa różnica. Do tego tory są trudne, a ściany blisko; nie ma miejsca na błędy. Cały czas trzeba mieć rękę na pulsie, kontrolować akumulator i temperaturę. Mnie to jednak naprawdę kręci. 

Jak bardzo Sébastien Buemi pomógł ci podczas twojego debiutanckiego startu w Formule E?

Jego pomoc jest nie do przecenienia. Szczególnie na początku było mi ciężko. Zawsze był przy mnie i chętnie mi podpowiadał. Naprawdę wiele mu zawdzięczam. 

Sprawiacie wrażenie, że stosunki między wami są bardzo dobre?

Mamy znakomite relacje. To jedna z najważniejszych rzeczy w tej pracy. Naprawdę ciężko pracujemy i dobra atmosfera w zespole przekłada się na nasze wyniki. Oto zresztą chodzi w byciu częścią jednej drużyny. Sébastien jest starszy, a przez to bardziej doświadczony, ja jestem świeżakiem i wiele muszę się jeszcze nauczyć. 

Chciałbyś zostać dłużej w Formule E?

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak potoczy się moja kariera. W tej chwili cieszę się, że jestem w Formule E. Uwielbiam kierunek, w którym zmierza ten sport i jak bardzo technologia się tu liczy. Nawet nie biorę pod uwagę powrotu do Formuły 1. Jestem w jednej z najlepszych drużyn świata, chciałbym w niej zostać jak najdłużej. 

Jak się czujesz przed kolejnym sezonem?

Nieźle, choć wiem, że muszę jeszcze ciężko pracować nad regularnością. Niedawno zaczęliśmy przygotowania. Podczas testów w Walencji poszło nam bardzo dobrze. Liczę, że w przyszłym sezonie uda mi się uplasować na jeszcze wyższej pozycji.

Pewnie nie możesz się już doczekać powrotu Formuły E do Londynu? Po 4 latach London ePrix wraca do Anglii.

Oczywiście. Mieszkam w Londynie, więc na pewno miło będzie zobaczyć rodzinę i przyjaciół dopingujących mi na miejscu. Nie mogę się doczekać, choć jest to taka sama trasa, jak każda inna. Impreza odbędzie się w centrum targowo-wystawienniczym ExCeL, które powstało przy okazji igrzysk olimpijskich w 2012 roku.

Jaka jest twoim zdaniem przyszłość Formuły E?

Nie jestem pewien, czy Formuła E ma szansę prześcignąć Formułę 1 już w kolejnych dekadach. Zauważ jednak, jak bardzo zmieniła się ta klasa wyścigów w ciągu ostatnich 5 lat. Sam wolę oglądać Formułę E, bo jestem jej częścią i dobrze się w tych wyścigach orientuję. Zainteresowanie elektrycznymi wyścigami rośnie, więc jest szansa, że będzie też rosło znaczenie samych imprez. Bardzo bym tego chciał.

Rozmawiał: Łukasz Załuski