Bliskość wyzwala uczucie

Żeby było intymnie, nie może być przesadnie komfortowo. Wybierzcie zatem samochód, który jest na tyle ciasny, byście czuli swoje oddechy. Moim typem jest Alpine A110s. To bardziej drapieżna wersja (292 KM) jednego z najwspanialszych samochodów sportowych ostatnich lat. Nie dość, że jest dwuosobowy (będziecie mogli zostać sam na sam), to jeszcze jest tak klaustrofobicznie mały w środku, że będziecie się ocierać o siebie praktycznie w każdej sytuacji. Jak wiadomo tarcie wyzwala temperaturę. A temperatura to energia! Przyda się wam na drugą część wieczoru. Poza tym Alpine A110S pochodzi z Francji, a mówi się, że Francuzi są najlepszymi kochankami… Oczywiście zaraz po Polakach. Możecie także spróbować z MINI lub McLarenem 570s, ale nie słyszałem, żeby Niemcy i Anglicy jakoś brylowali na szczycie rankingów ars amandi.

Miłość wymaga poświęceń

Przyjmijmy jednak, że tak zwane podchody macie już za sobą, a tarcie wyzwoliło wymaganą porcję energii. Teraz potrzebujecie samochodu, który tę energię podtrzyma, a być może będzie ją w stanie nawet jeszcze bardziej podkręcić. Tu niezbędna okazać się może rasowa limuzyna. Niedawno miałem okazję przebywać w takiej limuzynie, ale jak na złość nie było przy mnie mojej Walentynki i nie mogłem osobiście przetestować funkcji podtrzymywania energii. BMW Serii 7 w wersji przedłużonej i doposażonej o pakiety Individual, a szczególnie jego tylna część, idealnie nadaje się, by być tego wieczoru waszym „power bankiem”. Niebywale luksusowe, wykonane ręcznie fotele, pokryte najdelikatniejszą skórą, wyposażone w funkcję masażu, podgrzewane i wentylowane. Podłokietnik skrywa kieliszki, a w lodówce chłodzi się… sok z winogron. I jeszcze te poduszeczki na zagłówkach. Do twojej dyspozycji jest oszałamiający zestaw audio Bowers & Wilkins i dwa ekrany. Tylko nie zaśnijcie tam, bo najważniejsze dopiero przed wami!

Szybkość to podstawa

Część pod tytułem „wypad do spa” macie już za sobą, więc możecie opuścić przytulne wnętrze limuzyny i przejść do konkretów. Samochód na Walentynki musi być efektowny, ostentacyjny i piekielnie szybki. Musisz zrobić na drugiej połowie nie dobre, a najlepsze wrażenie. Przecież szansa na zakochanie może przydarzyć ci się właśnie dziś. Mówią, że nie musi być duży, ale koniecznie ma być figlarny, zalotny i ponad przeciętnie szybki. Musi być jak Nissan GT-R. Moc, lekkość, precyzja i niezrównana szybkość. Mówią, że żaden samochód nie startuje tak, jak właśnie Nissan GT-R. To prawdopodobnie ze względu na komputery, które bezustannie obliczają moment obrotowy, jaki potrzebny jest do utrzymania najlepszej trakcji. Jeśli 570 KM i 3,4 sekundy do 100 km/h to dla was zbyt długo, wybierzcie wersję Nissmo. Ma 600 KM i przyspiesza do „setki w 2,9 sekundy. Wystarczy, by zrobić wrażenie na wybrance waszego serca. Do tego nigdy się nie męczy, więc możecie powtarzać procedurę startu na każdych światłach, aż wreszcie zgodzi się, by pojechać do ciebie. Pewien klasyk powiedział kiedyś, że „prawdziwego faceta poznać można nie po tym, jak zaczyna, a po tym, jak kończy”. Nissan GT-R Nissmo kończy przy 315 km/h!!!

Tylko cicho, bo was usłyszą

Jeśli pierwsza część wieczoru przebiegła zgodnie z waszymi oczekiwaniami, to drugiej jego części nie spędziliście sami. Teraz następuje ważny moment, bo niedługo trzeba będzie swoją wybrankę odwieźć do domu. Pół biedy jeśli mieszka sama, a co jeśli nie? Co jeśli za firanką czai się wścibska współlokatorka albo mama? Przecież nie będziecie się oświadczać po pierwszej randce! Tu potrzebny jest samochód do zadań specjalnych. Samochód, który niczym ninja prześliźnie się wąskimi uliczkami osiedla i bezszelestnie wypełni misję odstawienia wybranki pod drzwi jej domu. Jeszcze 2 lata temu poleciłbym wam limuzynę z silnikiem V12 albo rower z dobrze naoliwionym łańcuchem. Dziś z pomocą przyjdzie wam samochód elektryczny. Najlepszym wyborem byłoby Porsche Taycan Turbo S. Ba, ten samochód spełni praktycznie wszystkie kryteria najlepszego samochodu na 14 lutego, ale niestety dopiero w przyszłoroczne Walentynki. Po prostu jeszcze go nie ma, ale jeśli planujecie wyjść ze stanu kawalerskiego, to uprzejmie donoszę, że konfigurator otwiera kwota 790 000 złotych. Na dziś weźcie BMW i3. Jest stylowe, ekologiczne, szybkie i bezszelestne. A do tego pomiędzy fotelami nie ma konsoli, więc będziecie mogli trącać się kolanami.

Najważniejsze, że we dwoje

Niezależnie od tego, jakim samochodem jeździcie i czy w ogóle jakikolwiek posiadacie, ważne jest to, żebyście nie byli tego dnia sami. Bliskość drugiego człowieka to najfajniejsza rzecz na świecie. To ona daje nam energię, wzbudza radość i sens życia. I nie ma kompletnie znaczenia, jakim samochodem pojedziecie na kolację. Jedźcie autobusem, metrem albo po prostu idźcie pieszo. Problemy i telefony zostawcie w domu. Bądźcie ze sobą razem. Tylko wy i tylko dla siebie. Wesołych Walentynek!