Po ostatnim weekendzie piłkarscy kibic są rozdarci. Z jednej strony wróciła piłka nożna na żywo i możemy przestać oglądać z wypiekami retransmisje meczów, których wynik jest wszystkim znamy. Jednak z drugiej strony piłka nożna, którą zobaczyliśmy na niemieckich boiskach znacząco odbiega od tego, co pamiętamy z okresu sprzed pandemii.

Dystans, dystans i jeszcze raz dystans

Pomysł powrotu na boiska piłkarzy niemieckich drużyna zbiegł się mniej więcej w czasie z ogłoszeniem przez polski rząd zaleceń utrzymywania dwumetrowego dystansu od innych ludzi. W tym momencie w naszych głowach pojawiło się pytanie – jak grać w piłkę nożną nie zbliżając się do siebie? Całe szczęście okazało się, że rozgrywki można wznowić wedle standardowych zasad, a zabezpieczający dystans został ograniczony do działaczy klubów na trybunach i ławkach rezerwowych. A co z symbolicznym piątkami po zdobytych golach? Piłkarze musieli się powstrzymać. Szybko jednak pojawiły się zupełnie nowe formy celebrowania bramek, tak jak ta piłkarzy Borussi Dortmund, którzy tańczyli na boisku z zachowaniem odpowiednich odległości.

W maskach na stadion? Nie ma problemu

Ostatni weekend był też momentem, w którym kilkanaście lat walki z zasłanianiem twarzy na stadionach poszło na marne – wszyscy członkowie sztabów szkoleniowych, piłkarze rezerwowi i obsługa stadionu musiała cały czas nosić maseczki higieniczne. Wybaczcie to przymrużenie oka, ale trudno nie zauważyć ironii tej sytuacji. Zwolnieni z obowiązku zasłaniania ust i nosa byli tylko piłkarze przebywający na boisku i sędziowie. Co ciekawe, w meczu derbów Zagłębia Ruhry doszło też do pierwszej w historii piątej zmiany przeprowadzonej przez jedną drużynę. Większa liczba zmian jest nowym przepisem, który ma ułatwić drużynom powrót do optymalnej formy po przymusowej przerwie. 

Kibice, zostańcie w domach

Jedną z największych zmian, zarówno z punktu widzenia kibiców jak i piłkarzy, jest zamknięcie stadionów dla dopingujących. Trzeba zauważyć, że sytuacja ta jest szczególnie trudna nie tylko dla miłośników piłki nożnej. Zawodnicy wypowiadający się w przerwach meczów i po zakończeniu (oczywiście, z zachowanie dystansu) podkreślali, że granie przy pustych trybunach jest czymś zupełnie innym. Z pewnością trudniej wydobyć z siebie ostatnie pokłady energii, gdy na trybunach zamiast wspierających piosenek, wybrzmiewa cisza. Do paradoksalnej sytuacji doszło po meczu Borussi Dortmund, w którym pokonali Schalke. Gospodarze wygrali i zgodnie z tradycją pobiegli świętować pod słynną trybunę zajmowaną przez najwierniejszych fanów. Niestety tym razem, była ona całkowicie pusta. Wyjątkowy sposób wspierania swoich idoli znaleźli kibice drużyny z Kolonii, którzy przekazali klubowi swoje koszulki, by pracownicy rozwiesili je na trybunach jako symbol obecności kibiców na meczu.

Czy jesteśmy gotowi?

Nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo piłkarzy, sztabów szkoleniowych i pracowników stadionów musi by stawiane na pierwszym miejscu. Choć nie zgadzamy się z głosami mówiącymi „to tylko piłka nożna", potrafimy nabrać dystansu i stwierdzić, że przedwczesne narażanie zawodników byłoby nierozsądne i niebezpieczne. Bundesliga pokazała nam jak może wyglądać piłka w najbliższych miesiącach, jeśli nie latach. Czy, my fani, jesteśmy gotowi na taką przemianę? Trudno odpowiedzieć. Osobiście po ostatnim weekendzie czuje się dziwnie, a tylko prawdziwy głód piłki pozwoli przełknąć pigułkę futbolu z ograniczeniami.

POSŁUCHAJ ARTYKUŁU>>> Wysłuchanie tego artykułu zajmie Ci tylko 4 minuty: