Wielka Brytania jako członek Unii Europejskiej była zobowiązana do przestrzegania przepisów mówiących o swobodnym przepływie osób i towarów. Oznaczało to, że brytyjskie kluby miały praktycznie pełną dowolność, jeśli chodzi o podpisywanie kontraktów z zawodnikami państw wspólnoty (obywatele innych krajów musieli się starać o specjalne pozwolenie na pracę). Gdy brexit stanie się faktem, zasady ulegną zmianie – co oznacza spore problemy dla tamtejszych klubów piłkarskich.

W ostatnich dniach władze dwóch najwyższych szczebli rozgrywkowych w Anglii, czyli Premier League oraz English Football League wraz z The Football Association, czyli tamtejszym związkiem piłkarskim przedstawiły rządowi propozycję uregulowania kwestii związanych z transferami piłkarzy będących obywatelami państw Unii Europejskiej. Od 1 stycznia o tym, czy dany piłkarz będzie mógł grać w jednym z angielskich klubów będzie decydował system o nazwie GBE, czyli Governing Body Endorsement. Uzyskanie pozwolenia na pracę będzie warunkowane uzyskaniem 15 punktów, na które będzie się składać kilka czynników:

  • występy w reprezentacjach krajowych (zarówno na szczeblu seniorskim, jak i młodzieżowym)
  • reputacji klubu sprzedającego (określanej na podstawie pozycji jego ligi w rankingu oraz wyników na poziomie krajowym i europejskim)
  • liczby występów w klubie na poziomie krajowym i europejskim

Biorąc pod uwagę powyższe, najmniej problemów w uzyskaniu pozwolenia będą mieli zawodnicy o uznanej reputacji. Jeśli zawodnik w ciągu ostatnich dwóch lat (lub roku, jeśli mówimy o młodzieżowcach) wystąpił w co najmniej 70% meczów międzynarodowych, uzyska odpowiedni papier bez problemu. Ale uwaga – dotyczy to tylko reprezentacji z pierwszej 50 rankingu FIFA. Próg ten jest niższy w przypadku najlepszych kadr – dla tych z pierwszej dziesiątki wynosi zaledwie 30%. Od reguły 15 punktów będą wyjątki – jeśli piłkarz uzyska od 10 do 14 punktów, jego potencjalny przyszły klub będzie mógł złożyć apelację.

Największe problemy angielskie kluby będą miały z pozyskiwaniem utalentowanych juniorów. Wraz z 1 stycznia w życie wejdą przepisy, które zabraniają klubom pozyskiwania piłkarzy poniżej 18. roku życia. Gdyby obowiązywały one w ciągu ostatnich kilkunastu lat, na Wyspy nie trafiłoby kilku zawodników, którzy stanowią (lub przez jakiś czas stanowili) o sile czołowych drużyn. Na przykład Arsenal nie mógłby pozyskać Cesca Fabregasa i Hectora Bellerina, Paul Pogba nie trafiłby do Manchesteru United (za pierwszym razem, gdy „Czerwone diabły” wyciągały go z Le Havre), a Pep Guardiola nie mógłby korzystać z usług Erica Garcii. Do tego dojdą nowe obostrzenia – kluby Premier League będą mogły ściągać tylko 3 piłkarzy U21 w jednym okienku transferowym.