Brytyjska firma oficjalnie pochwaliła się nazwą swojego nowego samochodu, które kilka miesięcy temu zadebiutowało jako AM-RB 003. Valhalla podtrzymuje długą tradycję stosowania nazw zaczynających się na literę „V”. W tym przypadku nazwa nawiązuje do mitologii nordyckiej i oznacza miejsce przebywania poległych w chwale wojowników, których z pola bitwy zabierały walkirie. Jest to kraina wiecznego szczęścia. Co ciekawe, Aston Martin musi faktycznie przepadać za mitologią nordycką, bowiem wcześniej stworzył przecież model Valkyrie.

Jak podaje brytyjski portal This Is Money, ten hipersamochód będzie prowadzony przesz Daniela Craiga w nadchodzącym filmie z Jamesem Bondem. Tym samym Valhalla zastąpi poprzedni model DB10, który widzieliśmy w „Spectre” (2015). DB10 był zresztą modelem stworzonym jedynie na wyłączność agenta 007. Z Valhallą sprawa ma się inaczej – będzie mógł jeździć nim każdy, kto zapłaci ok. 1,5 mln funtów (ponad 7 mln złotych).

Osiągi Aston Martin Valhalla

Czym może pochwalić się Valhalla? Auto otrzymało hybrydowy napęd oparty na doładowanym, benzynowym silniku V6.  Sprzężono go z 8-stopniową przekładnią automatyczną i napędem ma cztery koła. Moc auta robi wrażenie, bowiem wynosi ok. 1000 KM. To w połączeniu z masą wynoszącą 1530 kg rzecz jasna daje znakomite osiągi. Według założeń firmy Valhalla ma rozpędzać się do „setki” w ok. 2,5 sekundy, a jego maksymalna prędkość powinna przekroczyć 350 km/h.

CZYTAJ TEŻ: „Bond 25” – ujawniono najnowszy samochód Jamesa Bonda. Czym teraz pojedzie Agent 007?

Sam wygląd auta również robi wrażenie – futurystyczny design mocno zahacza już o pojazdy znane z filmów science fiction. Daniel Craig za kółkiem tego samochodu będzie prezentował się nad wyraz oryginalnie. Co ciekawe, będzie to jeden z trzech samochodów Aston Martina, które pojawią się w jeszcze niezatytułowanym „Bond 25”. Ogólnie ma powstać 500 egzemplarzy Astona Martina Valhalla. Można zakładać, że dość szybko zostaną wyprzedane.

Bond 25” – kiedy premiera?

Nowego Aston Martina zobaczymy w akcji 8 kwietnia 2020 roku, bo właśnie wtedy do kin trafi film z Jamesem Bondem. Data premiery produkcji została przesunięta z tego roku na następny z powodu zawirowań na stołku reżyserskim. Pierwotnie film miał wyreżyserować Danny Boyle, twórca głośnego „Trainspotting”. Jednak między nim a producentami doszło do konfliktu w związku ze scenariuszem. Miał nawiązywać do współczesnych, napiętych stosunków na linii Rosja – Wielka Brytania. Boyle chciał również obsadzić Tomasza Kota w roli antagonisty. Rzekomo te pomysły nie spodobały się Danielowi Craigowi. 

Na jego zastępcę wybrano wspomnianego Cary’ego Fukunagę, który zebrał bardzo dobre recenzje za swoją pracę przy pierwszym sezonie „Detektywa”. Chwalono również jego film „Beasts of No Nation”, w którym główną rolę zagrał Idris Elba, od dłuższego czasu typowany zresztą jako jeden z największych kandydatów na przejęcie schedy po Danielu Craigu. Już od dłuższego czasu wiadomo, że „Bond 25” będzie jego ostatnim filmem w roli bohatera stworzonego przez Iana Fleminga. Miejmy nadzieję, że ostatnie zawirowania wokół scenariusza i wypadki na planie zdjęciowym ostatecznie zostaną puszczone w niepamięć i Craig pożegna się z serią w triumfalny sposób.

CZYTAJ TEŻ: „Bond 25” – urzędnicy Health & Safety na planie filmu. Przeprowadzają śledztwo ws. eksplozji