Nomenklatura od lat stosowana przez bawarskiego producenta zdradza od razu, że ogromny SUV jest odpowiednikiem luksusowej limuzyny – Serii 7. Musi więc spełniać wszelkie warunki dotyczące komfortu, prowadzenia, pakowności i oczywiście prestiżu.

BMW X7: Faktor X1 – ogromna bryła nadwozia

Ten samochód niczego nie udaje. Jest wielki, ostentacyjny, a stojąc na podjeździe przed domem sprawi, że sąsiedzi przestaną mówić wam dzień dobry. 21-calowe koła wyglądają we wnękach nadkoli jak 3 numery mniejsze, a żeby wygodnie zająć miejsce we wnętrzu, powinniśmy nosić ze sobą stołeczek. Największy bawarski SUV z długością całkowitą 5151 mm i szerokością równą 2 metry (2218 mm z lusterkami) szczelnie wypełnia miejsce parkingowe, więc zakupy w supermarkecie odpadają, bo nie chcecie przecież zostać posądzeni o nieumiejętność parkowania, gdy najedziecie kołami na białe linie. Pozostają wam wizyty w ekskluzywnych butikach i zakupy online (dziś te stały się już koniecznością), ale kto bogatemu zabroni?

BMW X7: Faktor X2 – Salon na kołach

Wnętrze BMW X7 ma wszelkie znamiona, by ogłosić je salonem roku. Mięciutka, ręcznie szyta tapicerka z pakietu Idividual pachnie selekcjonowaną skórą. Miękka kierownica idealnie leży w dłoniach, a pozycja w fotelach jest wzorcowa. Fotele są naturalnie wentylowane i podgrzewane, ale to nie jedyne elementy, które potrafią rozgrzać się na wasz widok. Jeśli tylko zrobi się wam zimno, koło kierownicy oraz podłokietniki – centralny i te na drzwiach, natychmiast otulą was swoim dyskretnym ciepłem. Fotele drugiego rzędu potrafią dokładnie to samo, co przednie, a jeśli nie będziecie w stanie sięgnąć do dzieci siedzących w fotelikach, jednym przyciskiem będziecie mogli przysunąć do siebie cały drugi rząd. Jeśli wydaje się wam, że w trzecim rzędzie powinna siedzieć obsługa waszego klubu na kołach, to znaczy, że macie wielki gest i świetnie dbacie o dobro swoich pracowników. Okazuje się bowiem, że mogą w nich podróżować wygodnie dorośli pasażerowie, a i dostęp do tylnego rzędu jest całkiem niezły. Producent nie zapomniał o uchwytach na kubki i indywidualnym podświetleniu ambientowym. W zasadzie w tym salonie brakuje jedynie ekskluzywnej woni kubańskiego cygara, zmieszanego z ziemistym bukietem rasowego single malta.

BMW X7: Faktor X3 – rozrywka dla każdego

Samochód wyposażony został we wszystkie dostępne nowinki techniczne i jakie dostępne są obecnie na rynku. Cudownie grający zestaw audio Bowers & Wilkins to majstersztyk inżynierów dźwięku. Nawet nie trzeba zamykać oczu, by przenieść się do filharmonii, sali koncertowej, klubu jazzowego. Pasażerowie mogą być w tej kwestii zupełnie niezależni. Podczas, gdy pierwszy rząd bawi się w dyskotece, drugi i trzeci mogą w tym czasie wybrać seans kinowy realizowany na dwóch ekranach. Jeśli nie macie ochoty na film, to możecie nadrobić zaległości w serialach, bo na pokładzie jest tuner telewizyjny. Jedyne, czego mi zabrakło, to możliwość ogrzewania stóp w czasie seansu. Mógłbym poczuć się wtedy jakbym odpoczywał przy kominku. Proszę was BMW, poprawcie to natychmiast!

BMW X7: Faktor X4 – sprinter z brzuszkiem

Jest jak szef kuchni, który serwuje najlepsze dania. Oczywiście, są szefowie, którzy wyglądają fit, sam nawet znam kilku i serdecznie ich pozdrawiam. Jednak zdecydowana większość jest słusznej postury, za to potrawy, jakie są w stanie wyczarować, potrafią przyprawić o zawrót głowy. I takie jest BMW X7. Nie wygląda na sprytnego, ale napis M50d na jego klapie, jak szyld nad dobrą restauracją zdradza, że przeżyjemy tu prawdziwą ucztę. Tu szefem jest trzylitrowy, podwójnie doładowany silnik wysokoprężny o mocy 400 KM i momencie obrotowym 760 Nm, który potrafi katapultować to wielkie cielsko do 100 km/h w 5,4 sekundy! Auto przyspiesza z siłą tasaka tnącego kawał dojrzałej wołowiny, by po chwili sunąć łagodnie i delikatnie niczym rozpływający się w ustach czekoladowy tort z malinami. 

BMW X: Faktor X5 – oszczędny jak dobry księgowy

Potężny, 400-konny motor zachowuje się tak, jakby chciał zachować jak najwięcej paliwa na czarną godzinę. Pompa paliwa, niczym księgowy w koncernie paliwowym, wydziela każdemu z sześciu cylindrów minimalne ilości paliwa i dokładnie rozlicza je ze zużytych racji. Jazda autostradą z dozwoloną prędkością 140 km/h skutkuje zużyciem oleju napędowego na poziomie 8 litrów na 100 kilometrów. To wynik wręcz niewiarygodny, biorąc pod uwagę, że samochód waży 2,5 tony. Oczywiście, jeśli zaczniemy wariować, komputer bez problemu wyświetli liczbę 12, ale przy tej wielkości i możliwościach silnika wynik jest jeszcze bardzo daleki, by ogłaszać „kod czerwony”.

BMW X7: Faktor X6 – jak podróż z szoferem

Multimedia to jedno, bezpieczne prowadzenie to drugie. BMW zadbało, żebyśmy poczuli się prowadzeni za rękę w każdej sytuacji i chroni nas przed skutkami ewentualnych błędów kierowcy. Aktywny tempomat z systemem utrzymania pasa ruchu to szczyt osiągnięć informatyków. Samochód prowadzi się praktycznie sam. Gdy dodamy do tego nawigację, dzięki której samochód wie, że zaraz będzie zakręt lub wzniesienie i sam dostosuje prędkość, by bezpiecznie je pokonać przy zachowaniu najmniejszego zużycia paliwa, oraz system rozpoznawania znaków, dostosowujący prędkość do ograniczeń, będziemy mieli komplet. Kamery wspomagające parkowanie, to oddzielny rozdział. Obraz z nich jest tak dokładny, że stojąc w korku będziecie w stanie liczyć z nudów ziarenka piasku leżące na asfalcie. W waszej gestii pozostaje jedynie włączanie kierunkowskazów. Reszta robi się sama. To znaczy samochód robi.

BMW X7: Faktor X7 – ten moment, gdy osiągnąłeś już wszystko

Siódmy i ostatni faktor związany jest z uczuciem, jakie wywołuje prowadzenie BMW X7. Ten SUV jest samochodem totalnym. Siedząc za kierownica tego kolosa czujecie się, jak człowiek, który niczego już nie musi. Nie musi udowadniać swojego statusu, sytuacji materialnej, gustu. Nie musi po prostu niczego. I nie mylcie proszę tego uczucia z wyniosłością. 

BMW X7 jest jak delikatny kolos, który, choć wielki a może nawet straszny, ma gorące serce i delikatne usposobienie. Jest fantastycznym samochodem rodzinnym, ale spełni się także jako VIP-owska limuzyna. Potrafi być nocnym klubem, by po chwili zamienić się w przytulny salonik dla miłośników dobrej książki. Potrafi płynąć po autostradzie, jak wycieczkowy liniowiec, by w jednej sekundzie zmienić się w wyczynowy powerboat, potrafiący przeskoczyć ponad nierównościami niczym delfin ponad przybrzeżną falą. Gdybyście zapytali mnie, jaki samochód wybrać jako ostatni w życiu, bez wahania odpowiem, że powinien być to właśnie BMW X7 M50d.