Popularna „piątka” o kodzie fabrycznym G30 w 2020 roku przeszła facelifting i wraz z nim otrzymała nową hybrydowa jednostkę napędową o mocy 292 KM. BMW mając duże doświadczenie w dziedzinie elektromobilności dobrze wyczuło swoich klientów, którzy nade wszystko cenią sobie wolność, indywidualizm i niezależność, dlatego by spełnić nakładane co roku przez Unię Europejską bardziej restrykcyjne normy emisji spalin, postawili na hybrydę plug-in.

BMW 530e iPerformance xdrive – powrót do tradycji

BMW 530e iPerformance xdrive to naprawdę duże auto. Nadwozie mierzy 4936 mm, a rozstaw osi  2975 mm. Wymiary zewnętrzne robią wrażenie, ale karoseria zachowała swój niepowtarzalny, dynamiczny charakter. Po ostatnich zwalistych konstrukcjach przypominających pojazdy pancerne nie ma już śladu. Linia karoserii jest lekka i przyjemnie sportowa. Długa maska i krótki tył nie pozostawiają złudzeń, że mamy do czynienia z najprawdziwszym BMW. Seria 5 jest jednak przede wszystkim biznesową limuzyną, której dostojność nie pozwala na obwieszenie się wieloma ozdobnikami. „Piątka” jest więc elegancka i nienachlana. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że znajdując się w tłumie innych pojazdów potrafi upodobnić się do mniejszej siostry – Serii 3. I nie traktuję tego jak wady. Wielu możnych tego świata nie lubi się wyróżniać z tłumu, woląc niepostrzeżenie przemieszczać się z punktu A do B, korzystając z tego, co producent oferuje swoim klientom we wnętrzu.

BMW 530e iPerformance xdrive – daj się ukoić

Otwierając drzwi kierowcy nie powinniście czuć się zawiedzeni. Supernowoczesna deska rozdzielcza z górującym nad nią ekranem centralnym jest zarówno klasycznie elegancka, jak i sportowa. Minimum przycisków i sterowanie funkcjami za pośrednictwem panelu iDrive to już można powiedzieć klasyka gatunku. Nie będę wymieniać listy wyposażenia, bo jest kompletna, a jeśli producent w konfiguratorze o czymś zapomniał, zawsze możemy posiłkować się ofertą BMW Individual.

Nową jakością jest za to wygoda podróżowania. Mięciutka skóra, którą obszyto siedzenia daje poczucie otulenia, a któż nie pragnie po ciężkim dniu pracy zostać ukołysanym w luksusowym fotelu? Napisać, że siedzenia wyposażone zostały w funkcję masażu to tak, jakby odpowiedzieć „dobrze” na pytanie: „Jak dziś było w pracy?”. Jedno muśnięcie przycisku przenosi nas do salonu gdzieś w Tajlandii czy na Bali. Tak, tak, skojarzenia są jak najbardziej na miejscu, bo Seria 5 jest pierwszym autem, które zadbało także o moje... pośladki. Dopełnieniem atmosfery jest zapach rozpylany przez kratki nawiewów. Możemy wybierać spośród gotowych propozycji, ale producent nie zamyka się na nasze sugestie. W zasadzie jedyną cechą, do której mogę się przyczepić to mały i płytki bagażnik, którego pojemność to skromne 410 dm3, ale mówi się, że najważniejsze, to mieć przy sobie kartę kredytową.

BMW 530e iPerformance xdrive – chyba pomyliłem miasta

No dobrze, komfort komfortem, ale dla wygody to chyba kupuje się samochody ze Stuttgartu, a nie z Monachium. BMW wybieraliśmy do tej pory dla precyzji układu kierowniczego, sportowych nastawów zawieszenia i radości z prowadzenia. Model 530e, podobnie jak pozostałe „Piątki” z klasycznymi jednostkami napędowymi ewoluowały ostatnio w kierunku latającego dywanu. Zawieszenie auta pracuje przyjemnie miękko i cicho, i ku mojemu zaskoczeniu niewiele się zmieniało nawet po ustawieniu go w tryb sportowy. Najwięksi fani marki mogą być tym faktem nieco zaskoczeni.

Pod maską BMW 530e próżno szukać sześciu cylindrów. Po uniesieniu dużej pokrywy będziecie w stanie doliczyć jedynie do czterech. BMW ma jednak swój sposób, by dynamicznie ruszyć z miejsca. Jednostka spalinowa połączona została z silnikiem elektrycznym, który ma wpływ nie tylko na niską emisję spalin, ale zapewnia dynamikę i wysoki moment obrotowy nowoczesnej konstrukcji. Łączna moc zestawu to 292 KM, które pozwalają przyspieszyć do 100 km/h w 5,9 sekundy. Auto z napędem xDrive umożliwia jazdę autostradą z prędkością 230 km/h. Moim zdaniem to bardzo przyzwoite osiągi, które bez zażenowania można określić wystarczającymi, a to kategoria, do której wpuszczani są jedynie przedstawiciele najznamienitszych rodów. Puryści powiedzą, że to nie przystoi, że to zamach na tradycję i że jedynie 6-cylindrowe motory są godne, by mruczeć pod maską udekorowaną logo wirującego śmigła. To ja zadam pytanie: Czy najbardziej aksamitnie pracujący silnik spalinowy może konkurować z... „brakiem” silnika?

BMW 530e iPerformance xdrive – ekologia luksusem XXI wieku

I tu dochodzimy do największej innowacji w świecie limuzyn. Nie ma nic bardziej luksusowego od jazdy w kompletnej ciszy, a taką zapewnić może jedynie silnik elektryczny. Wykorzystując jedynie energię elektryczną możemy w mieście pokonać dystans nawet 40 kilometrów. To wartość wystarczająca, by przemieścić VIP-ów z lotniska do hotelu, czy z firmy do restauracji. Na samym tylko silniku elektrycznym będziemy mogli także jechać autostradą z prędkością 140 km/h. Będzie to jednak przejażdżka dość krótka, bo wysokonapięciowy akumulator pozwoli na pokonanie dystansu najwyżej 30 kilometrów. To jednak i tak niezły dystans.

Silniki w układzie hybrydowym mają się bowiem wzajemnie uzupełniać i oddawać to, co każdy ma najlepsze w danej chwili. I tak dzieje się w przypadku BMW 530e iPerformance. Możemy korzystać z klasycznej kombinacji hybrydy, czyli raz silnik spalinowy, odzyskiwanie energii i potem silnik elektryczny, to głównie w mieście, ale możemy również wykorzystać silnik spalinowy do ładowania akumulatorów, dzięki czemu pokonując trasę powiedzmy między Warszawą i Poznaniem naładujemy baterię, by w Stolicy Wielkopolski znów korzystać jedynie z silnika elektrycznego. I o to właśnie chodzi, by ograniczać emisję punktowo w miastach i skupiskach ludzkich.

BMW 530e iPerformance xdrive – daj się poprowadzić

Podczas jednostajnej jazdy autostradą, kierowca może liczyć na pomoc ze strony licznych systemów wspomagających. Auto wyposażone jest standardowo w kamerę stereoskopową, która w połączeniu z czujnikami radarowymi i ultradźwiękowymi nadzoruje otoczenie pojazdu. Nowością w BMW 530e iPerformance jest, oprócz asystenta wymijania i ostrzegania przed pojazdami nadjeżdżającymi z boku, asystent zmiany pasa ruchu i asystent toru jazdy. Ten ostatni nadzoruje pasy ruchu oraz sytuację obok pojazdu i poprzez stosowne korekty aktywnie pomaga kierowcy uniknąć kolizji. Rozszerzone funkcje aktywnego tempomatu (Active Cruise Control) i asystenta kierowania oraz toru jazdy obejmują także przejmowanie ograniczeń prędkości oferowane przez układ Intelligent Speed Assist, przy czym kierowca może wprowadzić korektę ustawień w zakresie 15 km/h. Samochód może na życzenie kierowcy przejąć dodawanie gazu, hamowanie oraz kierowanie i wszystko to do prędkości 210 km/h.

Moją uwagę zwrócił także kolorowy wyświetlacz BMW Head-Up, który w porównaniu z poprzednią wersją ma o 70 procent większą powierzchnię projekcji i wskazuje znaki drogowe, listy telefoniczne, stacje radiowe, tytuły utworów, wskazówki nawigacyjne i ostrzeżenia systemów wspomagających kierowcę. Uff, dużo tego, a lista opcji jest tak długa, że można by ją wykorzystać jako lekturę do akcji Narodowego Czytania. Konfigurator zdaje się nie mieć końca, a ostateczna cena auta wydaje się być ograniczona jedynie wyobraźnią klienta i zdrowym rozsądkiem.

Podsumowując, hybrydowy zespół napędowy przeniósł serię 5 w świat przyszłości, a rozwijanie technologii wykorzystującej energię elektryczną służy nie tylko ekologii, ale także zwiększeniu komfortu i poczucia luksusu. BMW 530e iPerformance dzięki swoim walorom jezdnym pozostaje autem, które chętnie prowadzimy sami, ale z pewnością znajdą się i tacy, którzy zachęceni totalnie rozpasanym wnętrzem będą chcieli być wożeni, a to już terytorium flagowej limuzyny z Monachium, czyli Serii 7.