Chociaż mam pewne (niewielkie, ale jednak) doświadczenie z jazdą samochodami z segmentu luksusowych, to z żadnym przedstawicielem Bentleya nie miałem przed tym testem do czynienia. Dlatego gdy dowiedziałem się, że będę mógł spędzić z Continentalem GT V8 trochę czasu, to trudno mi było stłumić ekscytację. W głowie od razu uruchomiła mi się sekwencja skojarzeń: Bentley-luksus-brytyjskość-wygoda-jakzarysujesztosięniewypłacisz. W końcu kluczyk (a właściwie pilot) do samochodu trafił w moje ręce i mogłem się przekonać, czy owe skojarzenia mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Bentley Continental GT V8 – wygląd i pierwsze wrażenia

Nie trzeba być znawcą motoryzacji, żeby już na pierwszy rzut oka zauważyć, że ma się do czynienia z samochodem ze zdecydowanie wyższej półki. Przede wszystkim za sprawą pokaźnych rozmiarów grilla oraz obręczy kół, sportowej linii bocznej oraz wnętrza – wystarczy zajrzeć do środka przez szybę kierowcy lub pasażera.

Pozytywne wrażenie nie znika po otwarciu drzwi. Przeciwnie – dopiero wówczas w pełni widać, z jakiego rodzaju samochodem mamy do czynienia. To nie jest samochód klasy średniej, który aspiruje do bycia premium – to luksus pełną gębą. Od pikowanej skóry na boczkach drzwi, poprzez metalowe dźwignie przy nawiewach, aż do mięsistej i bardzo przyjemnej w dotyku kierownicy – wszystko tu zostało wykonane z ogromną dbałością o detale. Producent zadbał też o to, aby kierowca ani na chwilę nie zapomniał o tym, w jakim aucie się znajduje. Logo Bentleya trafiło nie tylko na środek kierownicy (co jest standardem), ale również na przykład na… pedał hamulca.

Mnogość fizycznych przycisków na kierownicy i konsoli środkowej pozwala w pierwszej chwili sądzić, że producent zdecydował się na rezygnację z wielkiego, dotykowego ekranu, który znajdziemy obecnie w praktycznie każdym samochodzie. Miejsce, które owy ekran zazwyczaj zajmuje, wypełniają trzy zegary. Wątpliwości zostają jednak rozwiane w momencie, gdy naciśnie się przycisk „Start”. Wówczas ta część konsoli się obraca, a oczom kierowcy ukazuje się dotykowy ekran. Jeśli ktoś woli podróżować bez takiego rozpraszacza, to jednym przyciskiem może ów ekran schować.

Bentley Continental GT V8 – jak się tym jeździ?

Samochód wyraźnie daje znać kierowcy, że silnik się odpalił i jest gotowy do jazdy. Jego dźwięk zostaje wówczas wzmocniony. Trwa to jednak krótką chwilę – zaraz później V-ósemka cichnie i podczas jazdy w dyskretny sposób przypomina kierowcy o swojej obecności. Silnikowi mocy nie brakuje – jednostka V8 ma pojemność czterech litrów i jest wyposażona w dwie turbosprężarki, które generują moc 550 koni mechanicznych, a maksymalny moment obrotowy to aż 770 nM. Dzięki temu samochód od zera do setki przyspiesza w zaledwie 4 sekundy, a jego prędkość maksymalna… Nieważne, i tak nie mogłem jej sprawdzić.

Nie ukrywam, że na samym początku towarzyszyła mi swojego rodzaju trema. Wszak nie codziennie wsiada się do samochodu, za który trzeba zapłacić niemałe pieniądze (o tym za chwilę). I muszę przyznać, że byłem zdziwiony, jak szybko to uczucie zniknęło. Nie dlatego, że poczułem się nagle kozakiem za kierownicą, co to to nie. Powód był inny – pomimo swojej ogromnej wygody i dużej mocy Continental GT jest zaskakująco „normalnym” samochodem. To pojazd dość sporych rozmiarów (4850 milimetrów długości i 2187 milimetrów szerokości), ale podczas wykonywania żadnego manewru nie czułem, że brakuje mi kontroli.

Na trasie (w ramach testu przejechałem między innymi z Katowic do Warszawy) Continental GT jest po prostu królem. Samochód pokonywał kolejne kilometry nie zawsze idealnej nawierzchni w niezwykle dostojny sposób. Największa w tym zasługa zawieszenia – kierowca w wielu przypadkach może wręcz nie zauważyć, że przychodzi mu pokonywać pewne nierówności. Zaskoczony byłem również spalaniem – przy dość zachowawczej jeździe (ale i przyspieszaniu, gdy było to potrzebne) komputer poinformował mnie, że samochód spalił średnio mniej niż 13 litrów na 100 kilometrów. Świetny wynik, zważywszy na możliwości silnika! Po przejechaniu wspomnianej trasy wysiadłem z samochodu wypoczęty i żałowałem, że mój cel nie znajdował się na przykład 200 kilometrów dalej. Albo i 300.

Bentley Continental GT V8 – podsumowanie

Samochody marki Bentley zawsze były projektowane w duchu luksusu i nie inaczej jest w przypadku Continentala GT V8. Trudno mi się do czegokolwiek w tym samochodzie przyczepić – producent nie szczędził środków w tym, aby kierowca pokonywał kolejne kilometry (zarówno w mieście, jak i poza nim). Znajduje to swoje odzwierciedlenie w cenie samochodu – za Continentala GT V8 trzeba zapłacić co najmniej niemal milion złotych, ale jeśli chce się w pełni skonfigurować samochód zgodnie ze swoimi preferencjami, to cena może wzrosnąć o nawet kilkaset tysięcy złotych. Dużo? Cóż, ludzie którzy mogą przeznaczyć takie pieniądze na samochód, z pewnością będą z takiego wyboru zadowoleni.