Barack Obama przestał być prezydentem Stanów Zjednoczonych w styczniu 2017 roku, ale nie można powiedzieć, by wyszło mu to na złe. Facet zdaje się dobrze bawić na swojej emeryturze. Jeśli akurat nie uprawia kitesurfingu z Richardem Bransonem, to dzieli się ze światem swoimi ulubionymi płytami, filmami i książkami z danego roku. Obama jest zresztą zaangażowany w działania kulturowe – rok temu ogłoszono, że wraz z żoną podjęli z Neflixem współpracę jako producenci.

Jednak najciekawszą rzeczą związaną z emeryturą Obamy jest fakt, że w końcu może ubierać się w sposób, jaki chce. Były prezydent USA generalnie nie jest osobą, którą utożsamia się z byciem męską ikoną mody, ale ten stan rzeczy może niedługo ulec zmianie. Nawet jeśli sam w wywiadach przyznawał, że nie ma to dla niego żadnego znaczenia. „Noszę tylko szare lub niebieskie garnitury” – powiedział w rozmowie z „Vanity Fair” w 2012 roku.

Z kolei na jego niegarniturową garderobę do niedawna często przypadały jeansy dla tatuśków, przeważnie nieszczególnie dobrze dopasowane. Ale ostatnimi czasy Obama zaczyna pokazywać, że przywiązuje większą uwagę do swoich ubrań. Stawia na proste rozwiązania, ale wydają się one sensownie przemyślane. I prezentują się naprawdę „cool”.

ZOBACZ TEŻ: Brad Pitt, David Beckham, Keanu Reeves: 50 najlepiej ubranych mężczyzn 2019 roku. Kto na szczycie listy?

Wystarczy spojrzeć na jego stylówkę z Kuala Lumpur z grudnia ubiegłego roku, gdzie zjawił się w ramach konferencji swojej fundacji. Obama miał na sobie adidasy „Stan Smith” oraz białą koszulkę polo, którą sensownie wsunął w zielone chinosy o kroju slim fit. Całość prezentuje się zarazem schludnie i sportowo. Tak właśnie powinni ubierać się 58-latkowie, gdy chcą łączyć obniżoną elegancję z casualem.

Warto zauważyć, że styl Obamy najlepiej wypada właśnie w takich momentach, gdy formalność sytuacji pozwala mu na luźniejsze podejście. Będąc na zupełnie innym biegunie niż, powiedzmy, Jeff Goldblum, Obama prezentuje bezpieczny, ale sprawdzony repertuar. Na mecze NBA czy do muzeum zakłada skórzane kurtki, które zderza z jeansami lub chinosami. Niby nic wielkiego, a działa. Zdarza mu się też bardziej „zaszaleć”, jak było to w przypadku pokazania się w słynnej czarnej bomberce z numerem 44 na rękawie. Wysokiej rangi politycy rzadko wyglądają tak stylowo w swoim wolnym czasie.

Można powiedzieć, że Obama w końcu ma czas na nadrabianie tego, co działo się w męskiej modzie w ostatnich dziesięciu latach. Odkrył m.in. stopki i kupił sobie odpowiednio skrojone spodnie. I dzięki temu teraz wiemy, że facet jest mistrzem prostoty. W końcu nie każdy z nas ma potrzebę kombinowania. Ważne jest, by czuć się pewnie w tym, co mamy na sobie. Obama sprawia wrażenie kogoś, kto nie ma problemu z tym, że wszystkie oczy są zwrócone na niego. Jego stylizacje zdają się mówić: „choć nie jestem już prezydentem USA, to dalej rządzę”.

Jeśli akurat odpowiada wam look Obamy, to poniżej możecie znaleźć podobne ubrania: