Niezbyt optymistyczne doniesienia docierają do nas z Antypodów. Po tym, jak wśród podróżujących lotami czarterowymi do Melbourne wykryto nowe przypadki zakażenia COVID-19, na przymusową kwarantannę trawiło ponad 70 tenisistów. Zawodnicy poddani dwutygodniowej izolacji nie będą mogli opuszczać swoich pokojów, a co za tym idzie zostaną pozbawieni możliwości trenowania na korcie i siłowni. Codzienne ćwiczenia będą musiały ograniczyć się m.in. do roweru stacjonarnego w pokoju.

Samoloty, którymi lecieli zawodnicy, były podzielone na kilkuosobowe grupy. Miało to usprawnić procedury na wypadek, gdyby u któregoś z pasażerów stwierdzono obecność zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Wówczas na izolację miała trafić jedynie grupa, a cały samolot. 

Rzeczywistość okazała się jednak inna... Przekonali się o tym wszyscy podróżujący lotami czarterowymi z Los Angeles, Abu Zabi oraz Kataru, którzy tuż po wylądowaniu trafili na tzw. twardą kwarantannę bez możliwości trenowania, ponieważ u członków załogi wykryto koronawirusa. Co ciekawe, jak informują lokalne media, zarażony nie jest nikt z zawodników. Wśród grających poddanych bezwzględnej izolacji są m.in. zwyciężczyni Australian Open w 2012 i 2013 roku - Białorusinka Wiktoria Azarenka, Amerykanka Sloane Stephens oraz Japończyk Kei Nishikori.

Wzbudzająca ogromne emocje decyzja organizatorów wywołała w mediach społecznościowych lawinę komentarzy. Swojego oburzenia nie kryją przede wszystkim tenisiści. Czują się oni oszukani przez przedstawicieli turnieju, którzy wcześniej przekazywali zupełnie inne informacje odnośnie obostrzeń. Tymczasem szefowa jednostki odpowiadającej za kwarantannę związaną z COVID-19 w stanie Wiktoria, Emma Cassar zapewniła, że komunikaty przekazywane przez władze były od samego początku jasne i spójne. 

Przypomnijmy, że zgodnie z zaleceniem australijskich władz i służb medycznych wszyscy gracze przed przystąpieniem do rywalizacji mieli przejść 14-dniową kwarantannę i poddać się co najmniej pięć razy testowi na COVID-19 po przybyciu do Melbourne. Po uzyskaniu negatywnego wyniku tenisistki i tenisiści będą mogli trenować, ale w ograniczonym wymiarze czasowym - maksymalnie pięć godzin dziennie. 

W sieci głośno jest także o marnym jedzeniu, jakie hotelowy catering serwuje zawodnikom. Wobec tego niektórzy, decydują się na zamawianie gotowych dań z pobliskich restauracji. Jednak największym "hitem" ostatnich dni była... mysza w pokoju Julii Putincewej.

- Od dwóch godzin próbuję zmienić pokój. I nikt do niego nadal nie przyszedł przez kwarantannę - napisała tenisistka z Kazachstanu na Twitterze.  

ZOBACZ TAKŻE:

Andy Murray zakażony koronawirusem! Występ w Australian Open pod znakiem zapytania

Iga Świątek i inne królowe polskiego tenisa. Jak sobie radziliśmy w historii Wielkich Szlemów?