Zrodzony z marzeń

Już w chwili swojego debiutu w 2002 roku Audi sprawiło, że świat motoryzacji wywrócił się do góry nogami. Praktyczni Niemcy postanowili dać nagrodę wszystkim ojcom rodzin i wprowadzili do sprzedaży Audi RS6 Avant. Przepis na szybkie kombi nie był nowy, bo podobne auta mieli w swojej ofercie producenci ze Stuttgartu i Monachium. Mercedes produkował wtedy model E55 AMG, a BMW kusiło modelem Alpina B10, obydwa piekielnie mocne i obłędnie szybkie. Jednak to Audi wyniosło pojęcie rodzinnego samochodu do innego, nieznanego dotąd wymiaru. 450 KM (później nawet 480 KM), dwie turbosprężarki, skrzynia automatyczna Tiptronic i napęd na wszystkie koła u progu XXI wieku brzmiało jak absurd. Samochód przyspieszał do 100 km/h w 4,7 sekundy, podczas gdy 420-konne Porsche 911 Turbo potrzebowało do tego 0,2 sekundy więcej! Audi RS6 Avant serii C5 zaginało rzeczywistość i robiło to także w kolejnych generacjach.

Najnowsze wcielenie Ikony z Ingolstadt legitymuje się mocą 600 KM i momentem obrotowym równym 800 Nm, generowanym przez czterolitrowy, podwójnie doładowany silnik V8. Napęd przenoszony jest naturalnie za pomocą automatycznej skrzyni Tiptronic (obecnie 8-biegowej) i kultowy napęd na wszystkie koła quattro. 

Za stabilność pojazdu na drodze, chociaż powinienem raczej napisać wehikułu czasu, odpowiada adaptacyjne, pneumatyczne zawieszenie, które błyskawicznie dostosowuje się do warunków zmieniając charakterystykę tłumienia amortyzatorów i wysokość nadwozia. Technika, którą ukryto w aucie mogłaby być materiałem na obszerną pracę magisterską, ale nie chciałbym zanudzać was liczbami i opisami działania poszczególnych funkcji, o których przeczytać możecie w katalogu,. Skupię się na wrażeniach, jakie samochód zrobił na mnie.

Jak żywy organizm

Już jego wygląd jest pokazem siły „Czterech Pierścieni”. Napakowane, muskularne nadwozie budzi respekt, a czarne dodatki stylistyczne sugerują, że nie mamy do czynienia ze zwykłym rodzinnym samochodem. Mocno wyoblone i poszerzone błotniki skrywają wielkie 22-calowe felgi, na które założone zostały opony Michelin Pilot Sport 4 Plus. Mniej wtajemniczonym czytelnikom wyjaśniam, że to wyczynowa opona stosowana w najszybszych samochodach świata. Zza ramion felg prześwitują czerwone zaciski hamulcowe i ceramiczne tarcze, które na przedniej osi mają średnicę 42 centymetrów, czyli 16,5 cala! Ale przecież szybkie auto trzeba równie szybko zatrzymać. Przednie laserowe reflektory zapożyczono z modelu A7. Uważam, że to bardzo dobre posunięcie, ponieważ nadają kombi nowego, jeszcze bardziej eleganckiego wyrazu. Skośnie ułożone diody LED powtórzono także w tylnych światłach, a zwieńczeniem agresywnej sylwetki są dwie ogromne końcówki sportowego układu wydechowego. 

Niezwykły spektakl zaczyna rozgrywać się już w momencie, gdy odblokowujemy centralny zamek przyciskiem na pilocie. Zapytacie dlaczego nie mam kluczyków w kieszeni i zwyczajnie nie złapię za klamkę? Owszem, można i tak dostać się do wnętrza Audi, ale przegapicie wtedy symultaniczny taniec diód w reflektorach. Do Audi RS6 Avant podchodzi się spokojnie, bardzo subtelnie, delikatnie gładząc palcami krawędź maski w kierunku drzwi. Z tym samochodem trzeba się przywitać, bo jest jak żywy organizm, budzący się ze słodkiego snu. Lusterka otwierają się same, gdy podchodzę bliżej, a zawieszenie zdaje się przeciągać w porannym grymasie delikatnie się unosząc. Chwytam za klamkę i zaczyna mi się udzielać delikatne podniecenie. Po otwarciu drzwi poczułem specyficzny zapach wysokiej jakości skóry, która pokrywa praktycznie całe wnętrze. Aluminiowych elementów jest niewiele, bo w RS6 oddały pole panelom z włókna węglowego. Nie zostało ono wypolerowane, więc kierowca może wyczuć pod palcami jego strukturę. Kierownica dla lepszego chwytu pokryta została zamszem, podobnie jak wydatny lewarek zmiany biegów. Klasyka połączona została z najnowocześniejszą techniką, dlatego poszczególne funkcje wybieramy dotykowo, korzystając z dwóch centralnie umieszczonych ekranów lub wydając komendy głosowe, na przykład: Jest mi zimno. Osobiście bardzo lubię porozumiewać się z Audi dotykiem, bo samochód z Ingolstadt reaguje wtedy w unikalny sposób. Nie wystarczy dotknąć piktogramu na ekranie, jak robi się to w innych samochodach. W Audi należy go nadusić. W odpowiedzi poczujemy krótką wibrację i usłyszymy dźwięk. Uczucie do złudzenia przypomina wciśnięcie fizycznego przycisku, a dzieje się to przecież na zimnej tafli szkła! Jednym z niewielu fizycznych przycisków jest ten budzący do życia mechaniczne serce tego rodzinnego sportowca. Po dłuższym wciśnięciu usłyszałem jednocześnie bulgot 8-cylindrowego silnika i grzmot wydobywający się z tylnej części auta. To był znak, że żarty się skończyły.

50 twarzy…?

Pierwsze kilometry pokonałem niezwykle zachowawczo. Po pierwsze, by rozgrzać silnik, a po drugie, by oswoić się z dreszczami przeszywającymi moje plecy. Wiedziałem, że moja prawa stopa, niczym dyrygencka batuta ma wpływ na to, czy usłyszę subtelne „Nad pięknym, modrym Dunajem” Johanna Straussa, czy „Cwał Walkirii” Richarda Wagnera. Wspaniałe jest to, że możecie zawieźć dzieci do przedszkola nie powodując powrotu płatków i mleka do ich malutkich gardełek, bo w trybie Efficiency potrafi jechać 30 km/h na czwartym biegu, bez szarpania i błagania o kolejną kroplę paliwa. Podczas spokojnej jazdy silnik może wykorzystywać także jedynie połowę z ośmiu cylindrów, wyłączając drugą, a także za sprawą układu mild hybrid odzyskuje energię hamowania, by wykorzystać ją do zasilenia urządzeń pokładowych lub tak zwanego żeglowania. Silnik spalinowy zostaje wtedy wyłączony, a auto napędzane jest jedynie energią elektryczną. Podczas spokojnej jazdy realne staje się uzyskanie zużycia paliwa na poziomie 10 l/100 km. Ale czy dalej chcecie czytać o tym, jak 600-konne auto delikatnie przemyka osiedlowymi uliczkami? No właśnie.

Dlatego, podjeżdżacie do przedszkola, wysadzacie dzieci i uzyskując pewność, że są w dobrych rękach wracacie do swojego RS6. Zapomniałem dodać, że towarzyszy wam szyderczy uśmiech, bo doskonale wiecie, co wydarzy się już za kilka minut. Odpalacie silnik, przełączacie układy w tryb RS (ma dwa ustawienia) i ruszacie przed siebie. Aktywny układ wydechowy zaczyna wydawać z siebie grzmoty nadchodzącej burzy. To nie są zwykłe strzały i popukiwania niedopalonego paliwa. Dźwięk jest ostry, chropowaty i wywołuje gęsią skórkę na rękach. Dłonie mocniej zaciskają się na zamszowej kierownicy i wtedy następuje TO! Wciskacie gaz do dechy, a auto katapultuje się spod świateł. Po niecałych czterech sekundach (3,6) stracicie prawo jazdy. Po kolejnych czterech w Szwajcarii najbliższe święta spędzilibyście w więzieniu, a rodzinne kombi zostałoby zlicytowane na potrzeby waszego pobytu w odosobnieniu. Zabawa w nabieranie prędkości jest równie intensywna, co krótka, ale plusem jest to, że szybko wzmocnicie mięśnie szyi. Audi przyspiesza w sposób niewiarygodny, pozostając przy tym obłędnie precyzyjne. Ruchy kierownicą są minimalne, a auto podąża niewzruszone dokładnie tam, dokąd chcecie. Testowany przeze mnie egzemplarz wyposażony został w opcjonalny pakiet Dynamic Plus, przesuwający granicę zabawy z 250 na 305 km/h! Ten samochód w swym pierwotnym założeniu miał przewozić dzieci na lekcje gry na gitarze, a w bagażniku karmę dla psa i niezliczone bagaże. Gdybym mieszkał w Norymberdze z pewnością zawoziłbym swojego syna na treningi piłkarskie do Monachium i to codziennie, bo jazda Audi RS6 Avant po prostu się nie nudzi.

„Niewyprzedzalny”

Ten samochód bardzo uspokaja ruch na drodze. Po pierwsze, każdy chce się mu przyjrzeć, po drugie jest niekwestionowanym królem każdej drogi i to on rozdaje karty. Wracając z krótkiego wypadu na Mazury jechaliśmy najpierw drogą S7, a następnie odcinkiem między Mławą a Płońskiem. Kto jechał, ten wie, że to wąska droga, bardzo ruchliwa i zatłoczona. W lusterku zauważyłem jednak kilka samochodów niecierpliwie przeciskających się do przodu. Gdy znaleźli się za mną, nagle zaprzestali swoich wybryków i dalej jechali już spokojnie. To musi siedzieć gdzieś głębiej w ludzkiej psychice, ale udowodniło mi, że Audi RS6 Avant jest samochodem „niewyprzedzalnym” i nie ważne z jaką prędkością będziecie jechać, zawsze będziecie mieć wolną drogę i szacunek innych kierowców.

Sportowe kombi w wykonaniu specjalistów z Audi znów pokazało klasę. Jest dowodem na to, że wciąż, pomimo kolejnych zaostrzeń przepisów nadchodzących z Brukseli, jest miejsce na samochód fascynujący, nieobliczalny i niedorzeczny. Zlepek na pozór niepasujących do siebie cech powoduje, że mamy do czynienia z autem wyjątkowym, będącym nagrodą dla ojców za ich oddanie i poświęcenie. Ucieleśnieniem marzeń o sportowym samochodzie, bez wyrzeczeń i kompromisów. W tym miejscu, jako ojciec życzę wszystkim ojcom, z okazji ich święta, spełnienia marzeń o fascynującym, wyczynowym aucie takim jak Audi RS6 Avant. Koniecznie w kolorze Nardo Grey, by wasze partnerki mogły zobaczyć w was choć jedną z twarzy Greya.

CZYTAJ TEŻ: Ozonowanie samochodu: jak ozonować samochód, aby go odświeżyć i odgrzybić?

ZOBACZ: Pierwszy samochód, czyli jakie auto sprawdzi się dla początkującego kierowcy?

ELLE MAN POLECA: Premiery motoryzacyjne w dobie pandemii. Cztery wyjątkowe auta, które możecie już mieć