Znajomy widok

To, co bardzo podoba mi się w elektrycznych modelach Audi, to ich normalność w kategorii designu wnętrza. Kokpity są po prostu niemal identyczne jak ich spalinowe odpowiedniki. Nie inaczej jest w modelu Q4 Sportback e-tron, który także wygląda „zwyczajnie” w porównaniu z konkurentami. Próżno szukać tu ekstrawaganckich linii, wymyślnych kształtów deski rozdzielczej, oraz wyglądających na lewitujące ekranów. Mamy za to wygodną pozycję za klasyczną kierownicą, za którą kryje się tradycyjny można by rzec virtual cockpit i ekran centrum dowodzenia na konsoli centralnej. Wszystko to znamy doskonale od czasów nowego Audi Q7 i Q5. Jak mamy czytać taki stan rzeczy? Wydaje mi się, że odpowiedź jest bardzo prosta. Audi zwyczajnie traktuje elektromobilność jako kolejny etap rozwoju motoryzacji, a jedyną zmianą, jaką zauważyć ma klient to sposób zasilania. Na stacjach zamiast paliwa z „dystrybutora” popłyną elektrony.

Zaczarowana komnata

W Audi Q4 Sportback e-tron zaskoczyła mnie za to przestronność przedziału pasażerskiego. Baterie znajdujące się w płaskiej podłodze oraz brak silnika spalinowego, zajmującego dużą ilość miejsca pod maską pozwoliły na przesunięcie całej kabiny do przodu. Efekt jest taki, że pasażerowie mają mnóstwo miejsca w każdym kierunku. Najlepiej obrazuje to odległość od pedału hamulca do oparcia tylnej kanapy, która wynosi 183 cm. To dokładnie tyle ile oferuje największy SUV w gamie – Audi Q7! Co ciekawe także bagażnik wersji Sportback jest większy od tego w „klasycznym” Q4 e-tron.

Łagodna powierzchowność

No właśnie, zacząłem od wnętrza, a zupełnie nic nie napisałem o karoserii, linii bocznej, singleframe i innych elementach nadwozia, dlatego już się naprawiam. Zacznę od przodu, którego głównym elementem jest wydatny grill, choć w samochodach elektrycznych powinniśmy zmienić nomenklaturę na płytę, tacę… sam nie wiem. Zostańmy może jeszcze przy grillu. Schowano za nim czujniki i radary systemów bezpieczeństwa i asystujących, a brak potrzeby chłodzenia silnika pozwolił na swobodę pracy projektantów. Jedynym ograniczeniem okazało się logo, które w Audi Q4 sportback e-tron jest płaskie właśnie po to, żeby nie zakłócać działania skomplikowanej elektroniki.

Do słupka „B” karoseria Q4 sportback jest identyczna jak u „zwykłego” brata i dopiero od tego miejsca zaczyna się magia. Lekko opadająca linia dachu łagodnie przechodzi w tylną szybę i pokrywę bagażnika, i kończy się wydatnym spojlerem. Aerodynamika pozwoliła usunąć z klapy wycieraczkę tylnej szyby, ponieważ nie powstają tu zawirowania powietrza, które mogłyby przenosić brud. To jednak nie wszystko, bo inżynierom udało się tak zaprojektować tylną część karoserii Q4 Sportback, że jest w stanie w tych samych warunkach przejechać nawet 12 kilometrów więcej niż Q4 e-tron! Uświadomiło mi to, że drzwi z napisem „ideał” stoją bardzo daleko i po drodze jeszcze nie jedno będzie w stanie nas zaskoczyć.

Elektryczny, a jednak Audi

Podczas jazd testowych pośród szykującej się do jesieni mazurskiej przyrody delektowałem się ciszą i komfortem jaki zafundowali mi inżynierowie Audi. Samochód o oznaczeniu Q4 Sportback 40 e-tron w trybie Comfort po prostu płynie po nawierzchni doskonale izolując mnie od nierówności drogi. Nawet szutrowe odcinki wydawały się jakby wyświetlane na ekranie konsoli do gier i dopiero po przełączeniu w tryb Dynamic komputer aktywował emocje, jakie zwykle towarzyszą nam podczas prowadzenia Audi. Wersja 40 e-tron wyposażona jest w jeden silnik elektryczny napędzający tylną oś. Legitymuje się mocą 204 KM, co wydaje się udanym kompromisem, pomiędzy rozsądnymi osiągami i akceptowalnym zasięgiem. Producent deklaruje, że na jednym ładowaniu auto jest w stanie przejechać nawet 520 kilometrów i średnie zużycie energii oscylujące w granicach 16 kWh wydaje się to potwierdzać. Baterie o pojemności użytecznej 76,6 kWh można ładować z mocą nawet 270 kW.

Jeśli infrastruktura ładowania będzie się w Polsce rozwijać w zaplanowanym tempie, to elektromobilność w wydaniu Audi może okazać się nawet bliższą przyszłością niż deklarowany 2033 rok. Producent już dziś proponuje klientom promocyjną wersję Audi Q4 Sportback e-tron „Mój Elektryk”, przy zakupie której można otrzymać dopłatę w wysokości 27 tys. zł. Słowa refrenu piosenki Kasi Kowalskiej okazały się więc prorocze, a ja dziś śpiewam je bardzo głośno: „Prowadź mnie, niech cały świat mi raz zazdrości”.