Koncerny samochodowe, choć w pewnych kwestiach znacznie się od siebie różnią, mają jedną wspólną cechę – lubią pokazywać światu koncepty i prototypy samochodów, które choć są wizualnie zachwycające, to nigdy ostatecznie trafiają do produkcji (choć oczywiście trafiają się wyjątki, takie jak Renault Avantime). Pomysł samochodu przyszłości w wykonaniu Audi też raczej wpisze się w ten trend, choć dobrze byłoby móc zobaczyć Skysphere’a na żywo.

Innowacje w formie

Przedstawiciel Audi Malibu (studia projektowego, które odpowiada za Skysphere’a) powiedział, że inspiracją dla projektantów tego futurystycznego samochodu były przedwojenne kabriolety: Horch 850 Roadster i Horch 853. Bo trzeba powiedzieć, że cały pomysł nowego Audi jest oparty na karkołomnym i wydawałoby się niemożliwym do realizacji pomyśle. Projektanci uznali bowiem, że dobrze by było, gdyby w samochodzie można było modyfikować… jego długość. Skysphere ma mieć bowiem dwa tryby działania: sportowy oraz GT. Włączenie tego pierwszego nie tylko sprawi, że cały pojazd się usztywni i będzie czulej reagował na ruchy kierownicą, ale również się skróci - i to o aż 25 centymetrów!

A co pod maską?

Właściwie nie pod maską, a w bagażniku i pod podłogą, bo samochód Audi ma być napędzany silnikiem elektrycznym. I to takim o imponującej mocy - kierowca ma mieć do dyspozycji aż 630 koni mechanicznych (więcej niż w przypadku e-trona) i 750 Nm momentu obrotowego, które mają być w całości przekazywane na tylną oś. Samochód ma ważyć niecałe dwie tony (1800 kilogramów), rozpędzać się do setki w mniej niż 4 sekundy i być w stanie przejechać 500 kilometrów na jednym ładowaniu. To ostatnie należy raczej włożyć między bajki, ale trzeba przyznać, że Audi prezentuje swoje możliwości w naprawdę dobrym stylu.

Prezentowany model jest pierwszym z trzech z serii „Sphere”. Już za kilka tygodni Audi pokaże światu model Grandsphere, który ma być przyszłościową wariacją na temat A8, a w 2022 roku odbędzie się prezentacja Urbansphere, czyli miejskiego crossovera.