Aston Martin od jakiegoś czasu prowadzi ciekawe działania marketingowe. Brytyjska marka nie polega wyłącznie na rozpoznawalności budowanej dzięki udziałowi swoich samochodów w filmach z Jamesem Bondem (choć te oczywiście mają niebagatelne znaczenie), ale stosuje też inne metody. Jakiś czas temu światło dzienne ujrzał pierwszy motocykl sygnowany marką z Gaydon, a teraz słynne skrzydlate logo trafiło na butelkę whisky.

Oczywiście biorąc pod uwagę renomę Astona Martina oraz ceny, jakie trzeba wyłożyć na stół, aby stać się posiadaczem jednego z modeli tej marki, nie chodzi o butelkę byle jakiej whisky. Angielska firma nawiązała współpracę ze szkocką destylarnią Bowmore. A jest to destylarnia wyjątkowa, bo najstarsza w całej Szkocji – rozpoczęła działalność już w 1779 roku. Jej efekt to single malt o nazwie Black Bowmore DB5 1964. Fani Astona Martina z pewnością skojarzą, w czym rzecz. Model DB5 był przełomowym w historii marki i choć jego produkcja rozpoczęła się w 1963 roku, to rok później usłyszał o nim praktycznie cały świat. Powód? Oczywiście premiera filmu „Goldfinger”, czyli trzeciej odsłony serii z agentem 007 w roli głównej. Wówczas grany przez Seana Connery’ego bohater po raz pierwszy zasiadł za kierownicą DB5 właśnie.

Informacja o tym, że rok 1964 jest istotny także z punktu widzenia samej destylarni nie jest już tak dobrze znana, dlatego warto ją przytoczyć:

Pewne wydarzenie z 1964 roku jest zdecydowanie jednym z najważniejszych w całej, 240-letniej historii naszej destylarni. Przybycie nowego sprzętu wprowadziło nas w nową erę destylacji. Pierwszym trunkiem stworzonym w ten sposób był Black Bowmore – subtelnie bogaty i dekadencki single malt.

– powiedzieli przedstawiciele Bowmore.

Black Bowmore jest jednym z najbardziej cenionych single maltów na rynku. Od momentu wspomnianej pierwszej destylacji w 1964 roku proces tworzenia tego konkretnego trunku powtórzono zaledwie pięć razy. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej partii, która trafi na rynek w liczbie około 6 tysięcy butelek. Aby stać się posiadaczem jednej w wersji Aston Martin, trzeba przygotować się na duży wydatek – destylarnię opuściło tylko 25 takich butelek, a każda z nich została wyceniona na 65 tysięcy dolarów.