Celebrowanie życia jest teraz w modzie. Cenimy nowe buty, dobry obiad, wieczór ze znajomymi. Wszystko oczywiście trzeba pokazać w mediach społecznościowych. A inne wzruszenia? Żeby je odnaleźć, zajrzeliśmy do pracowni artystów. Chcemy nie tylko poznać ich twórczość, ale też podejrzeć, co noszą na co dzień. Artystyczny sznyt to nie wyłącznie spodnie zachlapane farbą.

Ivo Nikić: Obraz jak kanapa

Spotykamy się na warszawskiej Starej Pradze. Do pracowni Ivo Nikicia niełatwo trafić. Duże okna zasłonięte są zakurzonymi roletami, przepuszczającymi do wnętrza tylko część promieni słonecznych. Pod ścianami, na podłodze poustawiane są dziesiątki ukończonych obrazów oraz zagruntowane płótna. Dziesiątki wizji, które zawieszone w różnych konfiguracjach na ścianach galerii opowiadają coraz to nowsze historie. – To, co widzę w otaczającym świecie, często po prostu wbija mi się w głowę. Staram się tego nie tłumić. To trochę tak jak z ubieraniem: nie planuję co założę, to wynika z nastroju. Jednego dnia mam chęć na kangurkę, a innego na dopasowane spodnie i elegancką koszulę.

W 2013 roku wszystkie jego prace strawił pożar. Wiele prac było przygotowanych na wystawę, nikt ich jeszcze nie widział. To trochę mandala życia: mozolnie układasz je przez lata, tracisz wszystko w ułamku sekundy. – Myślę, że to był sprawdzian, czy mi się dalej chce. Na szczęście okazało się, że tak. Rzucił się w wir pracy, po bardzo krótkim czasie odbyła się jego autorska wystawa w CSW. Wspomina, że był w szoku, jak dużo prac powstało. Z jednej strony była to forma uwolnienia złości, z drugiejpróba niepoddawania się losowi.

 - Moda jest dziedziną sztuki. Inspiruję się motywami modowymi, choć niedosłownie. Na moich obrazach nie dostrzeżesz wyraźnych obrysów przedmiotów, konkretnych rzeczy. Modę komponuje się tak samo jak obraz. Możesz łączyć klasyczne podejście do mody z tym, co dają ci czasy i zainteresowania, które masz w sobie. Modą ludzie się interesują i nie stanowi to powodu do drwin czy dziwnych spojrzeń. Jeszcze jakiś czas temu nie określałem się jako artysta, bo w oczach ludzi to było porównywalne do bycia cyrkowcem, dziwakiem.

Ciekawe były spotkania z ludźmi, którzy przypadkiem pojawiali się na wernisażu. Tu winko, tu pogadanka, a w rogu wisi obraz: fajnie tu macie, malujecie sobie te obrazy... Wszystkim wydaje się to proste. To, że ktoś ma talent i jest pracowity, często nie wystarcza. Trzeba być bardzo dobrym i bardzo pracowitym, a przede wszystkim posiadać umiejętności, których w szkole po prostu nie uczą. Trzeba się odnaleźć i rozmawiać z kuratorami, klientami, jak pilnować sprzedaży. – Nie chcę być handlarzem, tylko artystą. Niektórzy targują się za obraz jak za samochód: o, a tutaj zadrapane... Ile pan właściwie to malował? Wiele osób nie wnika w temat, ale chce dopasować obraz do koloru kanapy lub poduszek: ja się nie znam, ale czerwonego to za bardzo nie lubię.

---------

Ivo Nikić: Kilka lat przed pożarem Ivo przyśniła się ta sytuacja. Wynajmował wtedy z kolegami dużą przestrzeń. Po czasie ustalili, że ostatni wyłącza na noc korki. W ich głowach pojawił się lęk i refleksja, że wszystko, co robią, jest bardzo ulotne. „Kiedy dowiedziałem się o pożarze, miałem wrażenie, jakbym powrócił do tamego koszmaru.”