Branża finansowa ma ogromne zobowiązania społeczne. Jej rolę można porównać tylko z rolą medycyny. Nie ma świata bez finansów, kredytów, ubezpieczeń. Jeśli ktoś z branży finansowej postąpi nieetycznie czy nieodpowiedzialnie, może złamać komuś życie. Ale jeśli postąpi roztropnie i odważnie, może ochronić środowisko lub sfinansować start-up, który zmieni świat na lepszy. To my, przedsiębiorcy, możemy zdecydować o przyszłości świata, bo mamy potrzebne do tego talenty, doświadczenie, czasami mądrość. No i mamy zasoby, żeby pomysły wcielać w życie. Możemy naszych możliwości użyć dla dobra świata albo wyrządzić światu krzywdę: eksploatować nadmiernie i nieodpowiedzialnie zasoby planety albo krzywdzić ludzi, sprzedając im nieadekwatne i niepotrzebne produkty finansowe, których nie rozumieją. Przyszłość świata zależy od tego, czy przedsiębiorcy wezmą za nią odpowiedzialność.

MIEĆ CZY BYĆ?

Przyszłości nie widzę optymistycznie. Mówi się, że młodzi są odpowiedzialni i że zmienią oblicze świata. Że nie będą kupować od firm, które produkują w Bangladeszu, albo tych, przez które kurczy się obszar dżungli i giną orangutany. Ale czy tak będzie, czy raczej pogłębi się zjawisko egoizmu, które napędza potrzebę zysku i posiadania? Aktualnie dominuje postawa „ja”. Deklarujemy altruizm, ale kierujemy się własnymi korzyściami. Zagubiliśmy społeczną wrażliwość. Z trudem widzimy człowieka w człowieku. Słuchamy i nie słyszymy. Patrzymy ludziom w oczy, ale myślimy o sobie. Nowe technologie spowodują, że zanik empatii będzie postępować. Wkrótce założymy okulary VR i będziemy oglądać wymyślony świat zamiast spotykać się z prawdziwymi ludźmi, rozmawiać, dotykać się czy kochać. Ważniejsze jednak są globalne procesy. Globalizacja i twitteryzacja polityki. Zarysowuje się szereg tendencji, które mogą poprowadzić nas w kierunku przepaści.

CZYTAJ TEŻ: Szymon Ziobrowski w ELLE MAN: Natura to szansa, żeby doświadczyć samego siebie

Nie umiem uciec przed obawą, że jeszcze za naszego życia czeka nas wojna na terenie Europy. Jest ku temu kilka powodów. Każdy z nich z osobna nie wydaje się groźny, ale kiedy zbiegają się w czasie, to budzi niepokój. Główny problem to postęp rozwarstwienia społecznego. Jeden procent populacji posiada dziewięćdziesiąt procent zasobów świata. Nie wolno tego bagatelizować. Nie wystarczy zapewnić najbiedniejszym dochodu gwarantowanego. Twierdzimy, że rozwiązaliśmy problem Bangladeszu, bo wynagrodzenia w fabrykach odzieży wzrosły. Ale wzrosły też koszty utrzymania i poprawa widoczna jest we wskaźnikach, ale nie przełożyła się na realną zmianę poziomu życia. Potęgują się problemy migracyjne i napięcia reli- gijne. Państwa europejskie nie potrafią sobie z tym poradzić.

ZOBACZ TEŻ: Tomasz Sobierajski w ELLE MAN: Nauczmy się komunikować na nowo

Społeczności byłych kolonii przyjeżdżają do Paryża, Londynu jak do siebie i mają do tego moralne prawo. Narasta kryzys Unii Europejskiej osłabionej po Brexicie, wspierany nacjonalizmami i populizmem. Nie bez znaczenia jest starzenie się społeczeństwa Europy. Ale przede wszystkim wpływ największych przedsiębiorstw na życie świata przybrał rozmiary nieznane dotąd w historii. Twitter, Facebook i Google zbierają nasze dane, a ich wpływu na politykę, decyzje wyborcze nie braliśmy dotąd pod uwagę. Daje to obraz sytuacji, z którą sobie nie radzimy nie dlatego, że nie mamy funduszy. Nie mamy woli, żeby poszukać rozwiązań.

NIE CHODZI O TO, ŻEBY NIE OSZUKIWAĆ

Na podsumowaniu ostatniej konferencji w Davos jeden z liderów polskiego biznesu powiedział, że biznes jest od zarabiania pieniędzy, a od rozwiązywania problemów świata są politycy. W tym właśnie tkwi problem. Nie chodzi o to, żeby biznes nie szkodził. Nie w tym rzecz, żeby nie wylewał do Wisły chemikaliów, zatrudniał godziwie naszych przyjaciół z Ukrainy czy nie oszukiwał przy ubezpieczeniach. Chodzi o to, żeby ludzie biznesu zrozumieli, że muszą brać odpowiedzialność za dobro wspólne. Tylko to pozwoli zmieniać świat. Może się nam udać tylko wtedy, gdy liderzy wezmą odpowiedzialność za to, co przekracza ich zawodowe obowiązki, i uczynią to dla dobra wspólnego. Wtedy rodzi się u liderów biznesowych czy społecznych odpowiedzialne przywództwo. Tego nam brakuje szczególnie w branży finansowej, a istnieją przecież banki, które dysponują większą kapitalizacją niż PKB niektórych krajów.

NASZA POGARDA ZA WASZĄ POGARDĘ

Być może odpowiedzią na zagrożenia i potrzeby jest stworzenie światowego państwa. Nigdy to się nie zdarzyło, ale nigdy nie było takiej potrzeby, choćby dlatego, że nie było dotąd globalnych przedsiębiorstw. Nie istniały korporacje silniejsze niż poszczególne kraje. Z poczucia braku odpowiedzialności rodzą się resentymenty nacjonalistyczne. To jest krok w tył, ale przyczyny tego kroku stają się zrozumiałe, jako odpowiedź na brak szacunku czy wręcz pogardę, jaką społeczeństwa odczuwają ze strony rządzących. Jeśli chcemy budować lepszy świat, musimy zapomnieć o pogardzie, choć to bardzo kuszące, zwłaszcza w polityce, gdzie tak łatwo odpowiedzieć naszą pogardą na ich pogardę. Trudno powstrzymać się od odwetu. Ja też często nie umiem sobie poradzić z lekceważeniem, chęcią rewanżu, z gniewem. Słabe to w nas.

NOWA ELITA

Myślę, że nie tylko w Europie, ale i w całym zachodnim świecie zawaliliśmy sprawę edukacji. Uczymy specjalistów, ale nie uczymy mądrych ludzi, nie uczymy już krytycznego myślenia, a to było siłą tej kultury i cywilizacji. Nie uczymy czytania książek, pozwoliliśmy, żeby ich miejsce zajęły hiperlinki w internecie, więc przestajemy rozumieć złożone komunikaty. Nie jestem pewien, czy to powoduje zanik inteligencji, ale niewątpliwie pogłębia zjawisko braku umiejętności prawidłowej, krytycznej oceny zjawisk. Być może obserwujemy już rozwój nowej elity. Elity w dobrym słowa tego znaczeniu. Tych pośród nas, którzy będą chcieli brać odpowiedzialność za innych. Tworzą ją ci, którzy potrafią rozumieć. Ta elita nie musi wcale pokrywać się z elitą finansową. Nawet lepiej, by tak nie było. A już na pewno to nie musi być elita władzy. W sukcesie wielu powierzchownych mówców motywacyjnych widać, jak bardzo potrzebujemy przewod- ników. Ludzie, którzy nie rozumieją świata, potrzebują światła. Źle się dzieje, jeśli to światło niosą hochsztaplerzy.

PORTFEL I SUMIENIE

Zdaję sobie sprawę, że utyskiwaniem świata nie zmienię. Stąd nasz projekt Nienieodpowiedzialni.pl. Powołaliśmy go, żeby uświadomić firmom z branży finansowej jej społeczną, służebną misję. Branża finansowa to dziedzina zaufania społecznego. Ufasz lekarzowi, notariuszowi i tak samo chcesz ufać bankowcowi. Ufasz, czyli możesz podpisać umowę kredytową bez jej czytania. Tymczasem finansiści zapominają o tym, że mają prawo sprzedawać ludziom tylko to, czego ludzie naprawdę potrzebują. Nie wolno w imię zysku sprzedawać polisy z wyłączeniami, o których nie wiesz, a które sprawią, że dzieci nie będą mogły dostać odszkodowania po stracie rodzica. Nie wolno sprzedawać kredytu, którego zasad klient nie rozumie i na który go nie stać. I nie wolno go sprzedawać za lichwiarską cenę. Branża finansowa musi przypomnieć sobie o fundamentach. O zaufaniu i służbie.

WIĘCEJ FILOZOFII, MNIEJ MATEMATYKI W BIZNESIE

Biznes bardziej potrzebuje dziś filozofów niż MBA. Powinniśmy, budując firmy, myśleć nie w kategoriach, czy to, co robimy, się opłaci czy nie, ale czy to jest dobre czy złe. Świat nie pójdzie w dobrą stronę, jeśli przedsiębiorcy, a szczególnie branża finansowa nie zrozumieją, że oprócz portfela mają także sumienie. Powinniśmy widzieć w naszych klientach nie słupki z wynikami sprzedaży, a ich emocje, płacz, łzy, radość. Wtedy będziemy wykonywać robotę, z której będziemy dumni, a nie będziemy się wstydzić.

PATYCZAKI I LIŚĆCE

W podstawówce hodowałem patyczaki. Sprzedawałem je kolegom po kilka złotych. Mój pierwszy biznes. Nie wszystkie mi wyszły, ale ten tak. Patyczaki to przykład mimezji (upodabniania się do otoczenia) i mimikry (udawania kogoś, kim się nie jest, by coś zyskać). Można udawać żmiję, będąc niejadowitym wężem, albo kogoś łagodnego, będąc okrutnym. Musimy umieć rozszyfrowywać te ściemy, rozpoznawać, co jest prawdą, a co nie. Czy firma, która łoży na pożyteczne kampanie społeczne, nie zarabia na sprzedaży śmieciowych produktów i potrzebuje jedynie charytatywnego wizerunku.

Artur Nowak-Gocławski - finansista, twórca i szef ANG Spółdzielni. Laureat pierwszej edycji wyróżnienia „Ludzie, którzy zmieniają biznes”, przyznawanego przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Prezes zarządu fundacji Będę Kim Zechcę i inicjator projektu Nienieodpowiedzialni, inicjatywy propagującej odpowiedzialność społeczną przedsiębiorców.